Pana Piotra poznałam przez Internet. Z niepozornych rozmów na czacie wyniknęła pewna znajomość przeobrażając się stopniowo w pożądanie i namiętność, której tak bardzo ostatnio potrzebowałam. W końcu po jakimś czasie Pan Piotr zaproponował mi spotkanie.
Zaprosił mnie na sobotni bal w jego willi pod miastem. Bez namysłu zgodziłam się na jego propozycję i warunki jakie stawiał. Miałam mu się oddać cała, bez żadnych zahamowań i robić wszystko czego sobie zażyczy. W umówionym dniu około południa ktoś zadzwonił do drzwi. Zawahałam się. Otworzyć czy nie? Za kilka godzin miałam spotkanie z Piotremi ostatnie, na co miałam teraz ochotę to niespodziewani goście. Jeszcze jeden dzwonek i...otworzyłam. Za drzwiami stał młody chłopak w niebieskim uniformie, trzymając sporych rozmiarów paczkę. Przywitał się, wręczył mi przesyłkę i momentalnie zniknął mi z oczu.
- A pokwitowanie? - pomyślałam zdziwiona tą niespodziewaną wizytą kuriera. Obejrzałam dokładniej paczkę. Nic na niej nie było, nawet mojego adresu. Otworzyłam ją. W środku na wierzchu leżał list.
Droga Lidio
O 20.00 przyjedzie po Ciebie limuzyna.
Proszę, przyjmij ten skromny prezent
jako wyraz mojego uwielbienia.
Do zobaczenia wieczorem. P.
Pod listem znalazłam czarną, jedwabną suknię. Była przepiękna. Szybciutko ją przymierzyłam i stanęłam przed lustrem. Delikatne ramiączka, gustowny dekolt. Z tyłu długie rozcięcie odsłaniało nagie plecy do samych pośladków, łączyło się na chwilę, by znów niżej odsłonić nogi. Leżała na mnie idealnie. W przesyłce było jeszcze niewielkie pudełeczko z eleganckim naszyjnikiem i parą kolczyków w komplecie. Byłam strasznie szczęśliwa z prezentu i już nie mogłam doczekać się spotkania z Piotrem.
W końcu nadeszła umówiona godzina. Założyłam podarowaną mi suknię i biżuterię, czarne pończochy i szpileczki. Postanowiłam też zaskoczyć czymś mojego wielbiciela i nie zakładać bielizny. Ta niewidoczna nagość powodowała we mnie jeszcze większe podniecenie.
O umówionej godzinie pod mój dom podjechała limuzyna. Wybiegłam szybko i wsiadłam do środka. Za kierownicą siedział elegancko ubrany, łysy kierowca. Powitał mnie uprzejmie i zaraz ruszyliśmy w drogę. Piotr mówił mi, że mieszka pod miastem, ale byłam strasznie ciekawa, gdzie to dokładnie jest. W międzyczasie szofer zaproponował mi drinka. Nalałam sobie z barku Martini i sączyłam powoli. Krążyliśmy między uliczkami i powoli zaczynało dochodzić do mnie, że szofer celowo krąży po mieście, aby uniknąć zdrady. Nagle poczułam senność. Byłam tak podekscytowana nadchodzącymi wydarzeniami, że sen zdawał mi się czymś zupełnie nie na miejscu. Światła ulicznych latarni mijały nas coraz wolniej i wolniej. Próbowałam się powstrzymać, ale w końcu chyba musiałam usnąć, gdyż następną rzeczą jaką pamiętam, był ciemny las, przez który sunęła nasza limuzyna. Pomyślałam, że w moimi drinku musiał być jakiś środek nasenny. Leśna droga, którą jechaliśmy była dla mnie zupełnie obca, a przecież dobrze znałam okolice miasta.
Nawet nie zdążyłam zacząć się bać, bo szofer zwolnił i po chwili znaleźliśmy się na podjeździe przed willą, na którym stało już kilka luksusowych samochodów. Gdy wyszłam na zewnątrz moim oczom ukazał się cały majestat tego miejsca. Willa okazał się nie być zwykłym domem, a kamiennym zameczkiem ze strzelistą wieżyczką po boku. Surowe, kamienne ściany miejscami porastał bluszcz, sięgający wysoko do witrażowych okien. Stanęłam przed masywnymi dębowymi drzwiami. Poprawiłam włosy i zastukałam mosiężną, demonicznie wyrzeźbioną kołatką. Z wnętrza dochodziły dźwięki muzyki. Po chwili, drzwi się otworzyły i stanęła w nich wysoka kobieta azjatyckiej urody. Spojrzała na mnie, uśmiechnęła się przyjaźnie i powiedziała:
- Witaj, Lidio. Wejdź proszę.
Była oszałamiająco piękna, a niski głos dodawał tej postaci jeszcze więcej erotyzmu. Jej długa do kostek biała suknia ciasno opinała zgrabne ciało, a pełne piersi wprost wylewały się z głębokiego dekoltu. Wchodząc obrzuciłam ją jedynie przelotnym spojrzeniem, ale przysięgłabym, że widziałam znaną mi wypukłość na sukni poniżej pępka. W środku panował półmrok. Gdzieniegdzie paliły się świece, a całe wnętrze było urządzone w iście gotyckim stylu. Zdjęłam płaszcz i oddałam go ciemnowłosej piękności. Stanęłam przed ogromnym lustrem i przyglądnęłam się sobie. Byłam już tak podekscytowana, że gdybym mogła, to przeleciała bym samą siebie. Zamknęłam na chwilę oczy i oddałam się przelotnym marzeniom, gdy wtem poczułam jak czyjeś dłonie delikatnie obejmują mnie w tali. Westchnęłam cichutko, ale nie otwierałam oczu.
Wiedziałam, że to była ona. Przytuliła się do mnie, całując i liżąc namiętnie moją szyję. Jej pieszczoty był przepełnione taką namiętnością, że myślałam, że oszaleję. Całowała moje nagie plecy, schodząc coraz niżej i niżej. Odchyliła moją suknię na boki odsłaniając nagie pośladki i zaraz zatopiła język między nimi. Oparłam się rękami o framugę lustra i wypięłam kusząco tyłek w jej stronę. Jej pieszczoty były coraz bardziej intensywne, a po chwili całkowicie ustały. Chwilę później poczułam jak coś wchodzi we mnie. Powoli rozwiera moją dziurkę i zagłębia się stopniowo w otchłani rozkoszy. Chwilowy ból szybko przemienił się w nieopisaną przyjemność. Pragnęłam, aby ta chwila trwała wiecznie, aby to coś wchodziło i wychodziło, ale nic takiego nie następowało. Dilido wypełniło mnie całą i zamarło w bezruchu.
- Chodźmy już.
Usłyszałam szept kobiety za plecami. Otworzyłam oczy i spojrzałam na jej odbicie w lustrze. Teraz już nie było wątpliwości. Jej stojący penis widocznie rysował się pod opinająca go suknią. Kobieta wzięła mnie za rękę i ruszyłyśmy w stronę sali balowej, a ja przy każdym kroku czułam dreszcz rozkoszy powodowany tkwiącym we mnie dildo. Weszłyśmy do ogromnej sali. Tu również paliły się świece, a w powietrzu unosił się odurzający zapach opium. W sali panował artystyczny nieład. Na porozrzucanych pozornie bez ładu kanapach siedzieli wytwornie ubrani goście popijając drinki i rozmawiając między sobą. Pomiędzy nimi w rytm hipnotycznej muzyki, tańczyły skąpo ubrane lub całkiem nagie tancerki, przeciągając się w zalotnym transie. Pod ścianami stały naturalnych rozmiarów białe posągi ukazujące zastygłe w bezruchu, nagie i piękne hermafrodyty. Skierowałyśmy się w stronę baru ustawionego po drugiej stronie sali.
Za barem stał wysoki, starszy mężczyzna w ciemnym garniturze, który właśnie przygotowywał koktajle, a tuż obok czekali trzej kelnerzy. Byli to dobrze zbudowani i zupełnie nadzy Murzyni ze srebrnymi tacami w dłoniach. Gdy spojrzałam na ich olbrzymie wiszące kutasy pomyślałam, że chyba umarłam i jestem w raju. Usiadłyśmy na wysokich barowych krzesłach. Poczułam, jak dildo wbija się jeszcze głębiej we mnie i jęknęłam cichutko. Spojrzałam na Azjatkę, ale ona uśmiechnęła się tylko do mnie, wzięła drinka i wdała się w rozmowę z siedzącym obok mężczyzną. Wzięłam szklankę z kolorowym alkoholem i odwróciłam się w stronę sali. Przede mną tańczyła naga kobieta z wężem na ramionach. Przeciągała się namiętnie, głaszcząc lśniącą skórę gada i obrzucając mnie pożądliwym spojrzeniem.
Zaczęłam się przyglądać uważniej zgromadzonym gościom. Wszyscy byli bardzo eleganccy. Na jednej kanapie siedziało trzech dżentelmenów. Dwóch właśnie się całowało, a trzeci palił papierosa i obserwował ich delikatne pieszczoty. W innym miejscu siedziała starsza kobieta ubrana w garnitur w prążki i męski kapelusz na głowie. Paliła cygaro, a u jej stóp siedział pokornie jakiś młodzieniec zupełnie nagi, uwiązany jedynie wokół szyi na łańcuszku. W innym miejscu siedziały same kobiety. Jedna z nich przywołała gestem jedną z tancerek, która podeszła i usiadła między nimi. Zaczęły ją dotykać i całować, a wszystko to działo się jakby w zwolnionym tempie. Nieopodal nich stał jakiś mężczyzna, popijał drinka i przyglądał się dziewczęcym igraszkom masując przy tym swe krocze. Cała sala emanowała takim seksem i namiętnością, że wydawało się, jakby czas się zatrzymał, a każda najmniejsza pieszczota doprowadzana jest tu do doskonałości. Powoli zapadałam się w tę aurę namiętności.
Kobieta z cygarem skinęła na jednego z kelnerów. Nagi Murzyn stanął przed nią podając na tacy drinka, ale kobieta nie wzięła kieliszka. Sięgnęła dłonią do jego krocza i przyciągnęła go bliżej do siebie. Przyglądała się chwilę olbrzymiemu, czarnemu kutasowi, po czym bezceremonialnie wzięła go do ust i zaczęła powoli obciągać. Patrzyłam jak kutas robi się coraz większy, a jego właściciel wciąż trzymając tacę jęczy cichutko. Mimowolnie zaczęłam poruszać biodrami. Potężny kawał czarnego mięsa znikał zachłannie w ustach kobiety. Po chwili Murzyn już szczytował. Kobieta wzięła szybko drinka z jego tacy i strzepała całą spermę do szklanki. Skinęła mu głową, po czym Murzyn oddalił się w stronę baru. Usiadła wygodniej i powoli sączyła lepkiego drinka.
Pomyślałam o panu Piotrze. Czy był tu gdzieś? Obserwował mnie? Czy spodobam się mu? Dokończyłam drinka i postanowiłam przejść się w głąb sali. Mijając nagą tancerkę, musnęłam zalotnie dłonią jej pośladki. Już chciałam odejść, ale tancerka złapała mnie za rękę i przyciągnęła do siebie. Momentalnie zwarłyśmy się ustami. Jej dłonie błądziły po moim ciele, docierając w końcu do tyłka i dilda w nim tkwiącego. Dziewczyna bawiła się nim chwilę, po czym wyciągnęła go ze mnie i zaczęłyśmy go oblizywać. Nasze języki spotykały się na mokrym dildzie i znów splatały się w ustach. Wzięłam dildo w swoje dłonie i skierowałam wprost do anusa dziewczyny. Wpychałam go coraz głębiej, a tancerka jęczała głośno, drażniąc dłonią swą łechtaczkę.
Gdy dildo znalazło się na właściwym miejscu, pocałowałam ją ostatni raz i ruszyłam dalej. Przechodząc między stolikami przyglądałam się rozmawiającym lub całkowicie oddanym rozpuście gościom. Po chwili dotarłam do najdalej oddalonego stolika. Stanęłam w cieniu pod ścianą, tak aby nikt mnie nie widział i zaczęłam obserwować zgromadzone przy nim towarzystwo. Na stoliku leżała piękna hermafrodyta. Kręcone blond włosy, okulary, biała bluzeczka, czarna spódnica, podwiązki i szpileczki czyniły z niej obraz ekskluzywnej sekretarki, wyrwanej wprost z prestiżowego biura. Leżała na plecach wijąc się i przeciągając zalotnie przed obserwującymi ją samcami.
Na kanapie obok siedzieli dwaj panowie w ciemnych garniturach. Jeden z nich właśnie obciągał drugiemu penisa, gdy ten palił spokojnie papierosa i obserwował pożądliwym wzrokiem blondynkę. Pieszczoty kobiety stawały się coraz bardziej śmiałe. Ściągnęła z siebie koronkowe majteczki i teraz na przemian bawiła się swoim kutaskiem i dziurką. Wkładała do środka paluszek, oblizywała go i znów delikatnie waliła ptaszka. Obserwujący ją mężczyzna nie wytrzymał.
Wstał, podszedł do niej i klęknął przy stoliku między jej kolanami. Podciągnął ją ku sobie i zatopił głowę w jej kroczu. Penis kobiety zniknął w jego ustach. Mężczyzna całował jej uda i lizał otworek. Wbijał się językiem do środka, by po chwili znów poczuć kutasa głęboko w gardle. Po chwili wstał, a moim oczom ukazał się ogromny fallus wystający z jego rozporka. Rozchylił szerzej nogi blondynki i brutalnie w nią wtargnął. Gdy tylko krzyk rozkoszy rozległ się w powietrzu, drugi samiec podszedł do nich podsuwając swego stojącego rumaka do ust dziewczyny. Ta zajęła się nimi ochoczo, obejmując czerwonymi wargami nabrzmiałą główkę. Panowie zmieniali się co chwila miejscami, a ja zapragnęłam być na jej miejscu. Pośliniłam dwa paluszki i onanizowałam się obserwując tę erotyczną zabawę. Nagle, kilka kroków obok mnie rozbłysło światełko.
Zamarłam. W blasku zapalniczki ujrzałam potężnego faceta, który właśnie odpalał papierosa i podobnie jak ja obserwował całą scenę ukryty w cieniu. Sądząc z rysów twarzy, był dojrzałym i zniewalająco przystojnym Arabem. Zapalniczka zgasła, ale ja wciąż wpatrywałam się w jego kierunku, próbując dojrzeć go w ciemnościach. Może to
Pan Piotr - pomyślałam - i znów poczułam straszną chcicę w głębi siebie. Postanowiłam spróbować. Podeszłam do niego i zapytałam:
- Poczęstujesz mnie papierosem? - Arab chyba nie zrozumiał o co mi chodzi, bo spojrzał na mnie zdziwionym wzrokiem i powiedział coś w niezrozumiałym mi języku. Poczułam się dziwnie speszona tą pomyłką co do jego osoby i całej tej sytuacji. Już chciałam się oddalić, gdy Arab zaczął do mnie mówić. Nie miałam pojęcia o co mu chodzi, ale ton jego głosu nie zdradzał już początkowego zaskoczenia nagłym pojawieniem się mojej osoby.
W ciemności widziałam, jak wpatruje się w moją sylwetkę, a jego głos przeszedł teraz w zalotny szept. Wzięłam papierosa z jego dłoni i zaciągnęłam się, wciąż patrząc mu prosto w oczy. Arab o coś zapytał, a ja pomyślałam: - Przestań w końcu gadać i zerżnij mnie porządnie. Mężczyzna dotknął dłonią mojej twarzy. Złapałam przelotnie jego kciuk w usta i zaczęłam go ssać. Objął mnie drugą ręką w pasie i przyciągnął bliżej do siebie. Już chciałam zatopić język w jego ustach, ale wyszeptał coś do mnie i odsunął głowę. Nie wiedziałam o co mu chodzi, ale jego dłoń wędrująca po moim ciele mówiła mi, że pragnie mnie równie gorąco jak ja jego. Przesunęłam dłonią po jego kroczu. Było niesamowicie duże. Otworzyłam rozporek i wsunęłam rękę do środka. Doznałam szoku.
Jego kutas był jeszcze wiotki, a już ledwo mogłam go objąć dłonią. Wiszące fallusy kelnerów wydawały się maleńkimi ptaszkami przy tym gigancie. Arab chyba wyczuł moje zaskoczenie, bo zaśmiał się głośno i powiedział coś, ale tym razem już domyślałam się co do mnie mówi. Nagle poczułam jego ręce na moich pośladkach, a zaraz później jego palce w sobie. Krzyknęłam rozkosznie i wtuliłam się w jego muskularne ramiona. Jego pieszczoty były coraz intensywniejsze. W końcu wziął mnie na ręce i zaniósł na kanapę, przy której na stoliku faceci nadal posuwali blondynkę. Stanął przede mną, znów coś powiedział i wyciągnął na wierzch swego kutasa. Był ogromny. Wpatrywałam się w niego jak w transie.
Grube żyły przeplatały się po nim dochodząc do obrzezanej główki wielkości cytryny. Teraz już zaczynałam się poważnie obawiać o mój tyłek. Arab zapytał o coś i popatrzył na mnie zdziwionym wzrokiem. I wtedy pomyślałam, że choćby miał to być ostatni kutas w mojej dupie, to muszę go mieć. Zaczęłam go lizać. Wzięłam go w usta, ale jedyne co się zmieściło to jego olbrzymia główka. Ssałam go i lizałam, a on robił się coraz większy i sztywniejszy. Arab wyprężył się i głośno pojękiwał. Zaczął rozpinać koszulę i po chwili był już całkiem nagi. Jego potężnie zbudowane ciało pokrywały liczne tatuaże, a w sutkach błyszczały złote kolczyki. Kutas stał mu już całkowicie, a gdy go obejmowałam czułam jak w jego żyłach pulsuje krew. Jeszcze kilka pocałunków i oparłam się wygodnie, rozchylając zalotnie uda. Podciągnął mi sukienkę i klęknął między nimi. Rozchylił szeroko moje nogi i przystawił kutasa do dziurki. - O Boże! - wyjęczałam - pragnąc mieć go już w sobie i jednocześnie nie mieć wcale.
Arab splunął na główkę kutasa, rozmasował ślinę i zaczął się we mnie wdzierać. Złapał mnie mocno za biodra, a ja rozchylałam dłońmi pośladki pragnąc przyjąć go w siebie. Poczułam tępy ból. Jeszcze nie wszedł we mnie, a ja już zagryzałam wargi i wiłam się dziko jęcząc. Zwieracze wciąż stawiały opór fallusowi, ale Arab trzymał mnie mocno i parł powoli naprzód. Nagle przeszył mnie ognisty ból. Krzyknęłam głośno, a po policzkach spłynęły mi łzy. Przez chwilę nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Arab wciąż mocno mnie trzymał i napierał powoli i dopiero teraz dotarło do mnie, że mam go już w sobie. Ból powoli ustępował niesamowitemu uczuciu wypełnienia, jakiego jeszcze nigdy nie doznałam. Jego kutas zagłębiał się we mnie coraz bardziej. Dotknęłam go dłonią i czułam jak z każdą chwilą ten olbrzymi kawał mięsa znika w moim tyłku. W końcu wszedł cały. Zastygł w bezruchu, a ja całą sobą czułam jak we mnie pulsuje. Arab zwolnił mocny uścisk. Zaczął mnie pieścić po udach, brzuchu i piersiach. Oplotłam go mocno nogami i trwaliśmy tak przez chwilę jęcząc w rozkoszy. Było mi bosko.
- Zerżnij mnie. - wyszeptałam cichutko. - Zerżnij mnie ostro. - szeptałam, a on zaczął powoli poruszać się we mnie. Złapał mnie mocno za uda i zaczęło się. Jego delikatne ruchy nabierały teraz tempa. Wchodził we mnie rytmicznie po same jaja, a ja krzyczałam jak oszalała. Był jak maszyna. Coraz szybciej i mocniej. Posuwał mnie jak parowóz na całą długość kutasa jęcząc i sapiąc. Nagle wyszedł ze mnie i obrócił mnie na brzuch. Wypięłam mocno tyłek w jego stronę. Złapał mnie za biodra i wszedł we mnie. I znów okrzyk bólu i rozkoszy. Arab pieprzył mnie coraz szybciej. W głowie mi szumiało i myślałam, że zaraz eksploduję. Jego długie pchnięcia były coraz mocniejsze i coraz głębsze.
- Jeszcze! Mocniej! - krzyczałam - i wypinałam się jeszcze bardziej. W końcu i on zaczął głośno krzyczeć, a po chwili poczułam jak fala gorącej spermy zalewa mój odbyt. Jeszcze kilka mocnych pchnięć i wyskoczył ze mnie. Opadłam bez sił na kanapę. Całe ciało drżało w niesamowitym spełnieniu. Zamknęłam oczy i delektowałam się każdą najmniejszą chwilą przeżytego orgazmu. Sama nie wiem jak długo tak leżałam. Wydawało mi się, że ktoś głaszcze mnie po
pośladkach. Jakieś niesamowicie delikatne dłonie pieszczą mnie i masują obolałą dziurkę.
Odwróciłam głowę. Obok siedziała znajoma Azjatka.
- Mało która potrafi go tak przyjąć w siebie jak ty. Byłaś niesamowita. Usłyszałam jej głos jakby z oddali. Gdy się podniosłam, na sali nie było już prawie nikogo. Zniknął gdzieś Arab i blondynka. Nieliczni goście, jacy pozostali, właśnie zbierali się do wyjścia. Wstałyśmy i również udałyśmy się w stronę holu. Pod drzwiami Azjatka podała mi płaszcz i ucałowała serdecznie na pożegnanie. Już wychodziłam, gdy nagle sobie przypomniałam.
- A Pan Piotr? - zapytałam.
- Następnym razem skarbie. - szepnęła Azjatka i mrugnęła porozumiewawczo okiem.