Mam na imię Iveta i dzisiaj chciałabym sie z wami podzielić moją historią z lat dzieciństwa. Nigdy dotychczas nie miałam okazji z nikim o tym porozmawiać, zawsze bałam się reakcji moich koleżanek, w stylu "Ty jesteś jakaś zboczona".
Gdy miałam lat 15 pojechałam do sanatorium w Istebnej. Jest to miejscowość położona koło Wisły, a raczej sporo nad nią :) Piękne widoki gór, zielonych i pachnących lasów miałam okazję podziwiać w okresie wiosenno letnim. Mój wyjazd był spowodowany moim stanem zdrowia, (rzekomo miałam problemy z płucami), lecz tak naprawdę, mama mając znajomego lekarza załatwiła mi ten wyjazd, twierdząc, że będę miała darmowe kolonie :)
Dzięki temu wszystkiemu, przynajmniej w teorii większość czasu miałam faktycznie poświęcić na wypoczywanie i zawieranie nowych znajomości raz na jakiś czas udając sie na jakieś inchalację :)
Po przyjeździe miałam jeszcze jedną wizytę z Panią doktor. Mama dowiadywała się ze mną o szczegóły mojego pobytu. Jak się okazało, jego długość miała być uzależniona od moich wyników badań, które miałam mieć przeprowadzone w trakcie pobytu. Dostałam klucz do mojego pokoju. Wyszliśmy z gabinetu by odszukać mój pokój. Wszystkie pokoje oddziału dla dziewcząt były na jednym piętrze, można było do nich dojść długim korytarzem. Znaleźliśmy pokój prawie na końcu korytarza. Rodzice pomogli mi wnieść bagaż, po czym się pożegnali się ze mną i już ich nie było. Byłam sama. Mój pokój był trzyosobowy. Nie był zbyt duży, może 3 na 7 metrów. W pokoju były trzy łóżka, parę szafek, dwa biurka i krzesła. Nie spodziewałam się luksusów. To co mnie zdziwiło w pierwszym momencie, to że dwa łóżka pod oknem były złączone razem. Pomyślałam, że pewnie przydzielili mnie do jakichś małolat i że pewnie boją się spać same w nocy. Pokój był w szpitalnych kolorach beżu, jednakże widać było że dziewczyny się postarały, by szpitala nie przypominał. Na ścianach były powieszone plakaty (pamiętam to jak dziś...Kelly Family :) ) i innych zespołów oraz, co dostrzegłam później...parę zdjęć. Na tych zdjęciach nie znalazłam jednak żadnych małolat, lecz dziewczynę w moim wieku ze swoją rodzinką. Pomyślałam, że to zapewne jedna z moich nowych współlokatorek.
Trudno było to określić wg zdjęcia, ale dziewczyna wydawała się mieć ok 165cm wzrostu, miała długie czarne kręcone włosy do ramion, oraz naprawdę świetną figurę oraz bardzo ładny uśmiech. Dopiero gdy skończyłam się wypakowywać, zaczęłam zadawać sobie pytanie, dlaczego w tym pokoju jestem sama. Wyszłam na korytarz, szukając kogokolwiek. Od pani pielęgniarki z gabinetu dowiedziałam się, że reszta osób jest razem z wychowawcą na dworze. Pani pielęgniarka wskazała ręką za okno na korytarzu. Dopiero wówczas mogłam spojrzeć na osoby, które miały dzielić mój los w tym sanatorium. A było ich tam całkiem sporo :) Z radością dostrzegłam, że "tutejsi" chłopacy są całkiem przystojni. Jeden brunet nawet wpadł mi w oko, ale o Krzyśku będę pisać później. Zauważyłam, że dziewczyny i chłopacy zaczynają się gromadzić. „Pewnie zaraz będą wracać…”. Pomyślałam, że lepiej będzie jak przywitam moje współlokatorki w moim..naszym pokoju. Już po chwili usłyszałam hałasy dobiegające z korytarza. Nie musiałam czekać długo, aż drzwi się otworzyły. Do pokoju weszły dwie wesołe dziewczyny. Jedną już znałam ze zdjęcia, drugą widziałam po raz pierwszy. Była raczej młodsza ode mnie, miała włosy za uszy w kolorze blond. Kobiece atuty też u niej się dopiero rozwijały. Wstałam szybko z łóżka i wyciągając rękę z uśmiechem powiedziałam "Cześć, jestem Iveta" :)
Przed przyjściem moich współlokatorek trochę się obawiałam, gdyż czasami mam trudności z dogodaniem się z innymi koleżankami. Jak się okazało, los oszczędził mi tym razem takich przypadków. Dziewczyną ze zdjęcia okazała się Karolina. Faktycznie była w moim wieku. Blondynka miała na imię Beata, była od nas rok młodsza. Bardzo szybko rozpoczęłyśmy wesołą rozmowę. Na szczęście temat sam się znalazł..."Skąd jesteś, Ile masz lat, Czy pierwszy raz jesteś w sanatorium itd". Karolina i Beata były w Istebnej już po raz drugi. Jak się okazało, poznały się już podczas pierwszego pobytu. Na rozmowach o sanatorium, tutejszych zwyczajach, zasadach i sposobach na łamanie tych zasad spędziliśmy dobrą godzinkę. Była już późna pora. Zadzwonił dzwonek. Okazało się, że jest to sygnał na kolację. Podczas jedzenia poznałam inne dziewczyny. A mogłam poświęcić się rozmowie, gdyż tutejsze jedzenie nie zasmakowało mi w pierwszym momencie. Po kolacji udaliśmy się z powrotem do pokoju. Podróż którą odbyłam tamtego dnia dała mi się we znaki, gdyż byłam już bardzo zmęczona. Chciałam się już kłaść spać, lecz dziewczyny mi powiedziały, że idą się jeszcze kąpać. Pomyślałam, że i mi prysznic się przyda. Wzięłam przyrządy do mycia, ręcznik, klapki i już wędrowałam przez korytarz razem z dziewczynami w kierunku wielkiej wspólnej łazienki. Łazienka składała się z kilku części. W pierwszej było chyba 12 umywalek, ustawionych po 6 na każdej ścianie. W sumie ta liczba nie powinna dziwić, skoro na piętrze mieszka ok 50 dziwczyn.
Z tego pomieszczenia jedne drzwi prowadziły pod prysznice. Nikt się nie kąpał. To pomieszczenie było trochę mniejsze, 3 prysznice po jednej stronie, 3 po drugiej, na brzegu była ławka i półka na której spokojnie było można zostawić rzeczy, bez obawy że się zmoczą. Tam gdzie można było się spodziewać widoku słońca było okno z częściowo zamalowaną na biało szybą, tak by z zewnątrz nie było widać, co się dzieje w środku. To co mnie bardzo zdziwiło, to to, że prysznice nie posiadały żadnych zasłonek, czy firanek. Baterie prysznicowe były po prostu przymocowane do okafelkowanych ścian. Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że do sanatorium nie wzięłam ze sobą żadnego stroju kąpielowego. Dziewczyny zauważyły, że coś mnie martwi, lecz gdy powiedziałam im o co chodzi, to tylko się do siebie uśmiechnęły.
Beata i Karolina zaczęły się po prostu rozbierać mówiąc do mnie jednocześnie, że większość osób tutaj kąpie się po prostu nago, w końcu jest to oddział dla dziewczyn i żaden facet tutaj nie wejdzie. I już po chwili obie dziewczyny stały przede mną nagi. Nie czekały na mnie, lecz od razu udały się pod sąsiadujące prysznice. Na początku trochę się wstydziłam, lecz potem stwierdziłam, że w sumie, nie mam czego się wstydzić, w końcu wyglądam całkiem, całkiem :)
Pozbyłam się moich ciuszków i zajęłam prysznic po boku, obok Karoliny. Ciepła woda.. Tego mi było trzeba. Chwilę postałam delektując się dotykiem ciepłych strumieni wody zanim zaczęłam się myć. Podczas kąpieli dalej rozmawialiśmy. Dziewczyny dawały mi rady odnośnie osób które poznam jeszcze następnego dnia, np. jakich dziewczyn mam unikać itd. Generalnie babska kąpiel mijała całkiem przyjemnie :) Beata zapytała Karoliny "czy mogła by?", podając jej namydloną gąbkę. Karolina wzięła gąbkę, a Beata odwróciła się, by Karolina mogła jej umyć plecy. Karolina szybko skończyła, poczym opłukała plecy Beacie. Karolina już chciała wrócić do swoich zajęć, co Beata skwitowała krótkim stwierdzeniem z nutką pretensji
- Ej...a przodu mi nie umyjesz? - zapytała
- Chciała byś.. - odpowiedziała figlarnie z uśmiechem Karolina
- Noo - odpowiedziała Beata. Zaśmiałam się, ale po chwil dostrzegłam, że tylko ja to uczyniłam.
- Ja tam muszę się zająć naszym gościem - wymijająco odpowiedziała Karolina, po czym wzięła gąbkę i dała mi znać, żebym się obróciła, by ona mogła mi umyć plecy. Tym razem Karolina nie śpieszyła się tak bardzo jak przy Beacie.
- Masz ten nowy płyn do higieny intymnej? - zapytała Beata.
- Tak. jest na półce w kosmetyczce - odpowiedziała Karolina ciągle myjąc mi plecy. Stojąc tyłem usłyszałam tylko szybkie kroczki udające się zapewne po ów płyn.
-"Fajny zapach...i fajny w dotyku jest - komentowała ciągle Beata – mmmhhhmmm naprawde fajny..
Karolina tylko westchnęła.."Eh...ta Beata :)". Opłukałam się i odwróciłam. Beata faktycznie korzystała z płynu do higieny intymnej. Prawą ręką "myła się" tuż poniżej swoich intymnych włosków. Beata oparła się o ścianę, dalej kontynuując koliste ruchy swojej ręki. Zamknęła oczy i zaczęła się najzwyczajniej w świecie masturbować, zupełnie nie przejmując się naszą obecnością.
- Nie przejmuj się nią, Beata to taka nasza pokojowa nimfomanka - powiedziała uśmiechając się Karolina widząc zaszokowanie na mojej twarzy. Ja ciągle patrzyłam stojąc nieruchomo i wpatrując się w poczynania mojej nowej koleżanki. Karolina nic sobie z tego nie robiła i właśnie kończyła myć włosy. Beata ześlizgnęła się po kafelkach i kucając cały czas namiętnie pieściła swoją myszkę. Nie najmniejszych problemów by dostrzec dokładne ruchy Beaty, gdyż kucając rozszerzyła szeroko nogi, jakby chciała nam pokazać co dokładnie robi. Jak zahipnotyzowana ciągle się w nią wpatrywałam, tymczasem Beata otworzyła oczy i swój wzrok skierowała na mnie, przyśpieszając swoje ruchy i wydając wcale nie ciche jęki. Drugą ręką naprzemian dotykała swoich młodzieńczych jeszcze piersi i wkładała sobie palec do środka swojej szparki. Cały czas patrzyła na mnie a ja na nią. Zdałam sobie sprawę, że na Beatę nie patrzę już tylko z ciekawości, lecz dlatego, że podoba mi się to co ona robi. Poddając się tej magicznej hipnozie prawie nieświadomie swoich czynów skierowałam swoją rękę pomiędzy swoje uda by poczuć to co czuła w tym momencie Beata. Nie wiem, czy moje poczynania wpłynęły na doznania ciągle wpatrującej się we mnie Beaty, lecz chwilę po tym jak zaczęłam się dotykać, w łazience rozległ się jej jęk świadczący o przeżywanym przez nią orgazmie.
- Dobra..skończyłaś?- Z mojego transu wybrudził mnie głos Karoliny. Podskoczyłam wystraszona, gdyż podczas całej tej sytuacji praktycznie zapomniałam, że w łazience oprócz mnie i Beaty jest ktoś jeszcze. Dopiero teraz dostrzegłam, że Karolina oparta pod prysznicem również cały czas wpatrywała się w Beatę.
- mmmhhhhmmm... tak, skończyłam - odpowiedziała z rozanielonym wyrazem twarzy Beata. Beata dostrzegła to, że gdy Karolina się odezwała, wystraszyłam się i nagle przestałam zajmować się sobą. Nie wiedzieć czemu przejmowałam się najbardziej w tej chwili tym, czy Karolina widziała to jak podniecona widokiem Beaty zaczęłam się pieścić. Ona w końcu tak się nie zachowała, tylko zimno na nią patrzyła... chyba... w końcu nie patrzyłam na nią, gdy to się działo. Beata zaśmiała się widząc zakłopotanie na mojej twarzy, wynikające z całej tej sytuacji.
- Dobra, chodźmy - powiedziała. I razem z Karoliną zaczęły się zbierać do wyjścia. Ja szybko dokończyłam płukanie swojego ciała i już po chwili wszystkie trzy szłyśmy w pidżamach przez korytarz. Wchodząc ostatnia do pokoju, zamykając drzwi czułam już że pobyt w tym sanatorium to nie będzie taka zwykła wizyta jakiej spodziewali się moi rodzice.