Za mundurem panny sznurem, nie zdawałem sobie sprawy z tego, ile prawdy kryje się w tym powiedzonku, aż pewnego razu miałem okazję przetestować prawdziwość tego stwierdzenia na własnej skórze. Trafiłem do zasadniczej służby wojskowej, zimą zaczęło się fatalnie. Unitarka w styczniu to prawdziwa gehenna. Zimno, mokro i dużo zajęć w terenie. Taplanie się w zimnym błocie, czołganie, po śniegu i lodzie czy pełzanie po bagnach w mrozie nie należy do moich ulubionych zajęć. Potem przyszła przysięga i pierwsza przepustka. Wraca się do domu jak z innego świata, przez te dwa dni oddawałem się pijaństwu i rozpuście. Potem ze szkółki młodzi nieopierzeni żołnierze trafiają do jednostek liniowych. Traf chciał, że wylądowałem w Poznaniu. Bardzo przyjemne miasto, w jednostce panował spokój, mało, żołnierzy fala właściwie zdegradowana do minimum. Nigdy w mundurze nie jeździliśmy na przepustki. Dowództwo bało się jawnej kompromitacji i interwencji żandarmerii. Kolejne dni służby upływały beztrosko i spokojnie, wojsko to ciągły odpoczynek. Rano pobudka, tak zwana zaprawa ( spacer wokół boiska z papierosem w pysku) śniadanie i drzemka, obiad i leżakowanie, bądź siłownia. Kolacja i głupawe pornosy aż do capstrzyku (ciszy nocnej). A później zaczynało się picie. Był to swego rodzaju wojskowy rytuał pozwalający zapomnieć o wszystkim i wszystkich. Potem wstawał nowy dzień i wszystko zaczynało się od początku. Jedyną rzeczą w wojsku, której człowiekowi brakuje to kobiety. W jednostce sami mężczyźni, jeżeli pojawiała się tam dziewczyna raz na jakiś czas, nawet niezbyt urodziwa zaraz fiut stawał w postawie zasadniczej. Mijały tygodnie, miesiące, skończyła się zima, przeleciała wiosna zaczął się czerwiec. Wspaniała pogoda, słoneczne, ciepłe dni, dokoła zielono i spokojnie. Od miesiąca nie byłem na przepustce, wojskowe rzycie zaczynało być wyjątkowo męczące. Wszyscy żołnierze doszli już niemal do perfekcji w wypełnianiu codziennego porządku dnia . Nadszedł wreszcie ten dzień, był piątek dostałem w końcu upragnioną przepustkę. Pomyślałem sobie, że przez prawie pół roku będąc we wojsku jeszcze nigdy nie przyjechałem do domu w mundurze, wypadało coś z tym zrobić. Nasłuchałem się wcześniej od przyjaciół, którzy zasadniczą służbę mieli już dawno za sobą, jak to kobiety wariują na punkcie mężczyzn, którzy odziani w mundur wychodzą na miasto. Brałem te ich opowieści za bajania zdesperowanych, pozbawionych kobiecego towarzystwa samców. Postanowiłem sprawdzić w praktyce jak to jest w rzeczywistości. Wyprosiłem u mojego dowódcy, by wypisał na przepustce magiczne słowa Żołnierz udaje się na przepustkę jednorazową w mundurze polowym. Drogę z jednostki do dworca pokonywałem z wielkim strachem i niepewnością, nie chciałem napatoczyć się na jakiś patrol żandarmerii, panoszący się w okolicach dworca. Zachowywałem się jak kot na pierwszej przepustce, (wcześniej zawsze jeździłem w cywilkach, tak więc nie musiałem zbytnio przejmować się żetonami). Podpinamy w nowiutkim moro, z pasa zniknęły bojówki, a sznurówki butów dowiązałem do samej góry. Kupiłem bilet i miejscówkę wydając resztę pieniędzy z mizernego żołdu i ruszyłem na peron, z którego odchodził pociąg do Warszawy. Na stacji przekonałem się ile prawdy jest w opowieściach kolegów. Dzięki siłowni i regularnemu trybowi życia stałem się dorodnym, zdrowym okazem żołnierza. Idealna rzeźba ciała, czarne, krótko przystrzyżone włosy i szaro niebieskie oczy. Od razu spostrzegłem zainteresowanie płci przeciwnej moją osobą. Dziewczęta zerkały ukradkiem w moją stronę, często łapałem te spojrzenia, a one z rumieńcami na twarzy spuszczały wzrok w ziemię. To było naprawdę przyjemne. Wśród tłumu podróżnych, czekających na ekspres wypatrzyłem ją. Była śliczna, wysoka, brunetka o piwnych oczach, krótko ściętych, natapirowanych włosach. Ubrana była w białą bluzkę, opinającą jej spory biust, miała odsłonięty ślicznie opalony brzuszek obcisłe dżinsy, biodrówki, podkreślały jej kobiecą figurę. Taszczyła ze sobą wielką torbę podróżną. Podbudowany zachowaniem dziewcząt na peronie, pewny siebie podszedłem do nieznajomej. - Może pani pomóc? zapytałem uśmiechając się szeroko. Popatrzyła na mnie, wpierw rzuciła tylko okiem i odwróciła wzrok z powrotem na torbę, zaraz jednak znowu popatrzyła tym razem już inaczej, miała dziwny wyraz twarzy. Delikatny uśmiech zagościł na jej ustach, błyszczące oczy mierzyły mnie od stóp do głowy. Była wyraźnie zainteresowana moją osobą. - Tak, bardzo proszę powiedziała, lekko przekrzywiła głowę, jej spojrzenie mało nie wywierciło we mnie dziury na wylot jeżeli byłby pan tak miły
Dziwny, nieco głupawy uśmieszek nie znikał z jej twarzy. Przyjechał wreszcie pociąg. Nawet nie opóźnił się zbytnio, ledwie pół godziny. Dziki tłum pasażerów rzucił się do drzwi, podróżni wpychali się do środka, biegając po wagonach w poszukiwaniu zarezerwowanych przedziałów. Na szczęście to był ekspres, do każdego biletu dodana była miejscówka, tak więc nie musiałem się martwić o to, że podróż spędzę na korytarzu. Wziąłem torbę dziewczyny i ruszyliśmy do środka. Mieliśmy miejsca w tym samym wagonie, zaniosłem jej bagaż do przedziału i położyłem na półce. - Dziękuję powiedziała mam na imię Małgosia. - Daniel ukłoniłem się szarmancko, jak przedwojenni oficerowie na filmach proszę bardzo. Nie miałem ochoty szukać swojego przedziału, tak więc poprosiłem panią, siedzącą naprzeciwko Małgosi by zamieniła się ze mną miejscami. Kobieta, uczyniła to, aczkolwiek niezbyt chętnie. I tak wylądowałem twarzą w twarz z niezwykle atrakcyjną dziewczyną. Pociąg ruszył, ona wyciągnęła jakieś czasopismo i zaczęła je studiować. Jednak co chwila rzucała ciekawskie spojrzenia w moją stronę. Spuszczała wzrok w gazetę kiedy przypadkiem nasze oczy spotykały się. - Dokąd jedziesz? zapytałem w końcu. - Do Warszawy odparła studiuję tam. - Co studiujesz? - Historię sztuki. - Bardzo ciekawy kierunek, sztuka jakiego okresu najbardziej cię interesuje? - Co proszę? - No, wiesz, mnie zawsze fascynował bliski wschód, Mezopotamia, czasy pierwszych osad w dolinie Tygrysu i Eufratu. Musiałaś słyszeć o znaleziskach na nekropoli w Ur, słynny sztandar z Ur, czy hełm króla Meskalamduga. Popatrzyła na mnie wyraźnie zaskoczona, chyba nie tego się spodziewała. Raczej ubranego w mundur prymitywa, który powinien pożerać ją wzrokiem i rzucać jakieś nieprzyzwoite uwagi. - Egipt szepnęła nieśmiało. - Słucham? - Sztuka starożytnego Egiptu. Zaczęliśmy dyskutować o zabytkach starożytnych kultur, o jej studiach i mojej służbie wojskowej. Trzygodzinna podróż pociągiem okazała się za krótka, byśmy zdołali wyczerpać wszystkie tematy. Dowiedziałem się, że w Warszawie mieszka u koleżanki, która wynajmuje mieszkanie na Żoliborzu. Ekspres dotarł w końcu do stacji, jego opóźnienie sięgnęło blisko godzinę, pożegnałem się z Małgosią i pognałem na śródmieście, niestety ostatni tego dnia pociąg podmiejski już odjechał. Zostałem sam na peronie, byłem wściekły. Wyszedłem z podziemi i ruszyłem na przystanek, w nadziei, że jakiś nocny autobus dociera w moje okolice. Ona tam była, czekała właśnie na transport do mieszkanka koleżanki. Przedstawiłem jej moją sytuację. Widziałem lekkie napięcie na jej twarzy, jakby nad czymś mocno się zastanawiała. - Przenocuj może u nas powiedziała nieśmiało, łamiącym się głosem zadzwonię zaraz do Ani, poczekaj chwilkę. Rozmawiała z koleżanką przez telefon, potem wyłączyła komórkę i schowała do torebki. - Ania nie ma nic przeciwko oznajmiła prosiła byśmy wzięli trochę piwa. Po półgodzinie pojawił się autobus, zawiózł nas niemal pod samo mieszkanie, po drodze wpadliśmy jeszcze do sklepu, Małgosia wzięła sześć piwek i zaopatrzeni w alkohol poszliśmy do niej. Drzwi otworzyła współlokatorka, przywitała się w pierw z przyjaciółką, potem popatrzyła na mnie, przez jej twarz przemknął lekki uśmieszek. - Jestem Ania wyciągnęła dłoń. - Daniel uścisnąłem jej rękę. Nie wiem, czy odosobnienie w jednostce wpłynęło na mój osąd, czy też nie, ale dziewczyna wydała mi się przepiękna. Długie, ognistorude włosy, lekko zadarty nosek, zielone oczy. Na mlecznej, delikatnej skórze odznaczały się piegi. Miała na sobie niezwykle kobiecą jedwabną sukienkę, sięgającą za kolano, zapinaną z przodu, na guziki. Pod materiałem odznaczał się stanik, kryjący dwie jędrne, choć nie za duże półkule. Nie nosiła rajstop, ani pończoch, jej łydki były gładkie, zgrabne, opalone. Była bez obuwia, bose stopy wyglądały ślicznie, były delikatne i zadbane. Paznokcie miała pomalowane na czerwono. Weszliśmy do środka, mieszkanie nie było nadzwyczajne, przedpokój, dwa pokoje, łazienka i kuchnia. ściany były czyste, świeżo odmalowane. W powietrzu czuć jeszcze było zapach farby. Stare, zapewne wyciągnięte ze strychu od znajomych meble i dywaniki, nadawały temu miejscu swojskiego klimatu. Przeszliśmy do pokoju Małgosi. Był niezbyt duży, urządzony iście po spartańsku: łóżko, dywanik, nocna szafka z lampką i regał. W kącie stał magnetofon. Dziewczyna włączyła muzykę, usiedliśmy na podłodze i otworzyliśmy piwo. - Jak to się stało, że wylądowałeś we wojsku? zapytała Ania. - Rzuciłem studia wzruszyłem ramionami nie minęły dwa miesiące i przyszło powołanie
- To szybko się uwinęli rzekła, pociągając łyk alkoholu mój brat od trzech lat siedzi na bezrobociu i jakoś o nim zapomnieli. - To kwestia szczęścia stwierdziłem. - Jak tam jest? - Nudno odparłem co dzień to samo. A czym ty się zajmujesz? - zapytałem. - Pracuję w banku uśmiechnęła się. Popijaliśmy browar, rozmawiając o różnych sprawach, relacjach, pomiędzy mężczyznami a kobietami, opłatach za możliwość studiowania w systemie zaocznym, planach na przyszłość. O tym, jak bardzo brakuje kobiet, podczas służby wojskowej. Nagle Małgosia wstała, zaczęła kołysać się w rytm spokojnej melodii. Robiła to niezwykle zmysłowo, poruszała się nieco leniwie, wolno, bardzo płynnie. Jej biodra wiły się z wdziękiem, ręce uniosła do góry i wyprężyła się, wypinając swój obfity biust do przodu. Miała przymknięte powieki. Alkoholu było niewiele, jednak ta skromna dawka wystarczyła, by rozluźnić atmosferę. Ania także podniosła się i zaczęła tańczyć z Małgosią, obie dziewczyny znajdowały się naprzeciwko siebie. Jedną od drugiej dzieliło ledwie kilka centymetrów, poruszały się niesamowicie, miękko, lekko, ich biodra niemal stykały się, kręciły nimi zmysłowo. - Chodź do nas zapraszająco skinęła na mnie Ania. Wstałem i przyłączyłem się do dziewczyn, objąłem je za biodra i przyciągnąłem do siebie. Widok dwóch pięknych kobiet sprawił, że mój przyjaciel obudził się, w szerokich wojskowych bojówkach pojawił się charakterystyczny namiocik. Czułem niesamowite pożądanie, po kilkumiesięcznym, przymusowym poście apetyt miałem zaostrzony jak nigdy. Dziewczyny popatrzyły na siebie porozumiewawczo. Ania przeciągnęła się, spojrzała na zegarek. - No, na mnie już czas rzekła bawcie się dobrze pożegnała się. Poszła do swojego pokoju, zostałem sam na sam z Małgosią, dziewczyna jeszcze raz nastawiła swoją ulubioną piosenkę, tańczyliśmy dalej. Położyłem dłonie, na jej nagiej talii, miała miękką aksamitną skórę. Ona zarzuciła mi ręce na szyję, poruszała się z wdziękiem i powabem. Zmysłowo, nieco perwersyjnie. Namiocik z moich spodni znowu się pojawił, przyciągnąłem ją do siebie, z pewnością wyczuła, że mam wzwód. Uśmiechnęła się, przejechałem palcami po jej plecach. Moje dłonie krążyły od bioder po pachy dziewczyny, patrzyłem jej prosto w oczy. Wolno ostrożnie zbliżyłem swe usta do jej warg. - Już dawno nie byłem w takiej sytuacji szepnąłem tak blisko z kobietą. Pocałowałem ją delikatnie, nie protestowała. Moje ręce nieco śmielej zaczęły krążyć po jej ciele, wdzierając się wolno, łagodnie pod ubranie dziewczyny. Lewa zahaczała o spodnie, lekko wolno, nieznacznie wpychała się pod materiał, prawa krążyła po odkrytym brzuszku, wdzierając się pod bluzkę. Miękko, lekko, delikatnie muskaliśmy swoje wargi. Dziewczyna nie miała nic, przeciwko pieszczotom. Poddawała się im bez reszty. Moje dłonie sięgały wciąż głębiej, pod palcami czułem cienki materiał jej majtek, duga ręka sięgnęła sportowego stanika. Miałem niezwykle wyostrzone pożądaniem zmysły, widziałem podniecenie w oczach Małgosi, czułem w jej zapachu, słyszałem w szybkim oddechu. Usiedliśmy na łóżku, całowaliśmy się, przytuleni do siebie. - Dawno już tego nie robiłem, nie chcę cię skrzywdzić, robiąc coś wbrew twej woli szepnąłem jesteś tak piękna, cudowna i seksowna. - Pamiętasz chyba jeszcze jak to się robi uśmiechnęła się. W tym momencie wszelkie wątpliwości zniknęły, wiedziałem, że nie jestem jedyną osobą, w tym pokoju, która marzy o tym, by się kochać. Małgosia ściągnęła bluzkę, pozostała się tylko w cienkim, staniczku, przez delikatny materiał przebijały sterczące sutki. Miała wspaniałe piersi, duże, krągłe, opalone, wyglądały cudownie. Zacząłem pieścić jej dekolt, całowałem skórę masowałem rękoma dwie krągłe półkule. Moje dłonie krążyły po wyraźnie zarysowanej talii. Rozpiąłem spodnie dziewczyny, pod nimi miała koronkowe czarne majteczki. Wsunąłem rękę w jej rozporek, przez bieliznę delikatnie masowałem krocze. Ależ było tam gorąco i wilgotno. Stęknęła, wygięła plecy w łuk. ściągnąłem bluzę od munduru, szelki i koszulkę, odsłaniając tors. - Jesteś ładnie zbudowany stwierdziła, masując mnie po dobrze rozwiniętej klatce. Pieściłem jej rozgrzane ciało, lekko słone od potu. Wymuskałem piersi z biustonosza, gładziłem je delikatnie, namiętnie całowałem, oplatałem językiem brodawki, przygryzałem i ssałem na przemian. Schodziłem coraz niżej, mostek, potem brzuszek, by dotrzeć w końcu do linii wyznaczonej majteczkami. Była mokra, czułem jej intymny zapach, słodko kwaśną woń jej soków. Małgosia rozłożyła się wygodnie na łóżku, ściągnąłem jej spodnie, zacząłem pieścicie stopy, wolno, miarowo przesuwałem się w górę całując łydki, potem uda, moje ręce wciąż krążyły namiętnie wokół bioder dziewczyny. Pieściłem ją z pasją, chciwie całując każdy fragment ciała. Z premedytacją krążyłem ustami po wewnętrznej stronie ud, jej zapach doprowadzał mnie do szału. Ciche westchnienia Małgosi pobudzały dodatkowo do jeszcze intensywniejszego działania. Pocałowałem ją między nogami, przez przesiąknięty zapachem podnieconej kobiety materiał majtek, wsunąłem palce pod gumkę i szybkim pociągnięciem zdarłem jej bieliznę. Leżała zupełnie naga na łóżku, miała lekko rozchylone nogi, dzięki czemu widziałem jej śliską od soków szparkę. Zdjąłem spodnie, majtki i przystąpiłem do dalszej gry, rozchyliłem delikatnie płatki jej różyczki i zacząłem pieścić cipkę językiem, zataczałem kręgi wokół nabrzmiałej łechtaczki, ssałem ją i całowałem. Rozłożyła szerzej nogi i zaczęła gwałtownie kołysać biodrami wypinając swoją muszelkę, jakby wołała o coraz bardziej wyrafinowane pieszczoty. Wzdychała głośno, namiętnie, nie zwracając uwagi, na to, że w drugim pokoju śpi jej koleżanka. Pieszczoty sprawiały jej wielką przyjemność, ja jednak marzyłem o czymś innym. Doprowadziłem do stójki penisa i wdarłem się między nogi Małgosi, wszedłem w nią dziko, ostro i brutalnie. Wiele miesięcy bez kobiety zrobiło swoje, chciałem się z nią pieprzyć jak opętany, w każde pchnięcie wkładałem wielką pasję, nabijałem ją na swój pal z dziką nieokiełznaną energią, dając upust długo powstrzymywanej rządzy. Całym sercem i duszą chciałem czuć jej gorąco, wilgoć, podniecenie. Desperacko potrzebowałem tego jak jeszcze nigdy w życiu. Ona wzdychała jej piersi falowały przy każdym mym uderzeniu, biodra wypinała ku gurze, jakby prosząc o jeszcze. Poczułem jak wbija paznokcie w moją klatkę, jeździła nimi po moim torsie, drapiąc mocno i delikatnie za razem, zupełnie jak drzemiący kocur. Przymknęła oczy i przygryzła leciutko wargę, odchyliła głowę w bok. Biodra dziewczyny kołysały się szaleńczo, jakby próbowała wkręcić jeszcze głębiej w siebie moją śrubę. W każde kolejne pchnięcie wkładałem pasję, siłę i energię, jakby to miała być ostatnia rzecz, którą w życiu zrobię, kiedy wchodziłem do jej wnętrza jednocześnie umierałem i rodziłem się na nowo. To było niesamowite, nigdy przedtem nie czułem czegoś takiego. Podniecenie, wyzwoliło we mnie jakieś nowe, nie znane mi dotąd pokłady energii, zaciekle nabijałem dziewczynę na swojego fiuta, opłaciło się nacierać tak ostro, orgazm był niesamowity, Małgosia głośno krzyknęła, zasłoniłem jej usta by głos nie zbudził sąsiadów. Wyciągnąłem z niej penisa i kilkoma szybkimi ruchami doprowadziłem do wystrzału, to był potężny ładunek, o niesłychanym zasięgu. Sperma poszybowała daleko lądując na piersiach i obojczyku dziewczyny. Opadłem na łóżko, wreszcie udało się rozładować napięcie seksualne, które wzbierało na sile od pół roku. Leżałem obok niej, ręką rozcierając swój nektar na jej piersiach. Leżeliśmy spoceni całując się. Moja dłoń krążyła wokół pępka Małgorzaty, zbliżała się nieuniknienie do jej łona, wolno jak ślimak pełzła w kierunku łechtaczki. Zaskakująco szybko zregenerowałem siły, dosłownie po chwili mój przyjaciel znowu gotów był do akcji. Miałem ochotę na coś mocnego, niezwykłego, okraszonego, perwersją. Doskonale w pamięci tkwiły mi filmy, jakie oglądaliśmy w jednostce na dobranoc. Zacząłem pieścić jej ucho, ssać, lizać małżowinę, delikatnie muskać językiem jej skórę. - Pragnę cię powiedziałem chcę znowu poczuć cię na sobie, ale inaczej. - To znaczy jak? szepnęła się niepewnie. - Po Hiszpańsku. Zgodziła się, zacząłem lizać jej piersi ślinić by były wilgotne i śliskie. Wsunąłem dłoń między nogi dziewczyny by zebrać jak najwięcej intymnej wilgoci i roztarłem jej soki na cudownych cycuszkach. Usiadłem na niej, mój naprężony fiut był już gotów na kolejną dawkę doznań. Wsunąłem członka pomiędzy dwie wielkie, jędrne półkule, Małgosia docisnęła piersi rękoma, mój penis znalazł się pośród ciepłych, miękkich piersi dziewczyny. Poruszałem się na niej w przód i w tył, spod przymrużonych oczu obserwowałem mojego misia sunącego w objęcia jej cycuszków. Rękę wepchnąłem jej między nogi, w krocze i pieściłem dłonią wejście do groty rozkoszy. Wsunąłem do środka wpierw jeden palec, potem drugi i trzeci, miarowo, szybko wkładałem dłoń do szparki. Czułem jak dziewczyna się porusza, jak ścianki pochwy ocierają o drażniące jej wnętrze palce. Biodra Małgosi falowały, wierciła się niesamowicie na mojej ręce. Jeszcze kilka szybkich ruchów i znowu wystrzeliłem oblewając moją partnerkę spermą. Biały płyn ściekał po jej piersiach, ramionach szyi i włosach. Zaostrzyłem pieszczoty szparki dziewczyny, aż i ona przeżyła orgazm. Położyłem się przy Małgosi objąłem ją czule i pocałowałem namiętnie. - Dziękuję szepnąłem jeszcze nigdy nie kochałem się w taki sposób. - Ja też zrobiłam to pierwszy raz oznajmiła. - To zabawne parsknąłem kiedyś coś takiego nie przyszłoby mi do głowy, nawet nie miałem takich fantazji
Jednak wojsko zmienia ludzi. - Chyba przesadzasz powiedziała a niby jak to robiłeś przedtem? Po bożemu? - Nie pokręciłem głową z uśmiechem inaczej, delikatniej. Może po prostu ci pokażę. Zacząłem gładzić dłonią jej ciało, zataczałem kręgi wokół piersi muskałem leciutko brodawki, usiadłem przy niej i obiema dłońmi wodziłem po niej, dotykając opuszkami palców każdy skrawek: ramiona, biodra, uda, włosy. Z rozmysłem omijałem cipkę, dojeżdżałem do łona i błądziłem palcami w gęstej szczecince loczków, kierowałem się na uda. Małgosia rozłożyła nogi, czekała na intensywniejsze pieszczoty. - Dotknij mnie tam - szepnęła. - Wszystko w swoim czasie uśmiechnąłem się. Przejechałem palcem po jej mokrej różyczce, dziewczyna zadrżała. Przystawiłem wilgotną od jej własnych soków dłoń do ust Małgosi, popatrzyła ze zdziwieniem na mnie jakby nie wiedziała, po co. W jej oczach widziałem dziwny błysk. Była podniecona, przez moment łapczywie, lecz z niepewnością i lekką obawą spoglądała na mą rękę, tę która gładziła przed chwilką jej cipkę. Wreszcie przełamała się chwyciła dłoń i wepchnęła moje palce do ust, ssąc i zlizując swój nektar. Wylizała rękę do czysta. Pocałowaliśmy się, lekko, namiętnie musnąłem jej wargi. Wsunąłem dłoń między rozgrzane uda i zacząłem gładzić muszelkę dziewczyny, z rozmysłem, leniwie pocierałem srom, muskając niby przypadkiem łechtaczkę. Wygięła się i cicho westchnęła, moje palce pracowały coraz szybciej, intensywniej w jej wnętrzu. Widziałem jak dziewczyna pręży się, wiję, porusza zmysłowo biodrami. Przymknęła powieki i cicho wzdychała, drugą dłoń zatopiłem we włosach Małgosi, delikatnie tarmosiłem je. Kątem oka zauważyłem parę błyszczących oczu, spoglądających zza uchylonych drzwi. To była Ania, dziewczyna obserwowała nas ukradkiem, nie wiem od jak dawna. Widziałem jak przez piżamkę pociera swoją muszelkę, gładzi piersi. Kiedy zorientowała się, że ją zauważyłem spuściła wzrok i zabrała szybko dłoń spomiędzy nóg. W mieszkanku panował półmrok, nie widziałem tego, ale czułem, że zawstydzona musiała się bardzo rumienić. Uśmiechnąłem się do niej, puściłem oko, to było bardzo podniecające, świadomość, że piękna dziewczyna podgląda mnie i Małgosię, pieszcząc się przy tym. Ania odwzajemniła uśmiech i wznowiła swoją zabawę. Przez głowę przemknęła mi szalona myśl, wyobraziłem sobie, jakby to było, kochać się teraz z nimi obiema
Który mężczyzna nie miał takich pragnień, fantazji? Kochać się z dwiema kobietami na raz. Udało mi się, kiedyś zrealizować to marzenie, ale to zupełnie inna historia. Obecność Ani dodatkowo mnie stymulowała, zadarłem nogi Małgosi na ramiona, jej cipka była teraz zupełnie odkryta, mogłem rozkoszować się jej widokiem. Wszedłem w nią i zacząłem posuwać, wpierw delikatnie wolno, wchodziłem do jej wnętrza, by po chwili przyśpieszyć. Kątem oka widziałem Anię miała niesamowity wyraz twarzy, prawą rękę włożyła w spodenki od piżamy, lewą wciąż masowała piersi przez podkoszulek. Małgosia jęczała, poddając się rozpuście. Wzdychała namiętnie, włożyła palec do buzi i ssała go, mruczała głośno, wstrzymując na ułamek sekundy oddech przy każdym pchnięciu. Jej pełne piersi tańczyły przed moimi oczyma. Napięcie rosło, przez cały czas mogłem podziwiać jej cudowne, opalone ciało, niezwykle zmysłową kobiecą figurę. Widziałem twarz wyrażającą podniecenie, rozkosz. W końcu przyszedł orgazm, przyśpieszyłem potęgując rozkosz, aż nastąpił finał, wystrzeliłem w jej wnętrzu. Małgosia wygięła się, naprężyła jak struna i jęknęła głośno, po czym opadła na łóżko, łapiąc powietrze. Spojrzałem na drzwi, Ani już tam nie było. Poprawiliśmy nieco kompletnie starmoszone łóżko i położyliśmy się. Przytuliła się do mnie, objąłem ją czule. Po kilkunastu minutach ogarną ją sen. Ja wciąż nie mogłem zasnąć, tego wieczora miałem sporo wrażeń, uwolniona dawka męskich hormonów, testosteronu, adrenaliny wywołała u mnie bezsenność. Popatrzyłem na Małgosię, we śnie wyglądała uroczo, miała zamknięte oczy, a delikatny uśmiech gościł na jej twarzy. Jej piersi wyślizgnęły się spod kołdry, także noga wystawała po udo spod nakrycia. Wstałem, założyłem spodnie, naciągnąłem szelki i poszedłem do kuchni. Usiadłem na stołku przy oknie, nie włączyłem światła, wolałem posiedzieć po ciemku. Zapaliłem papierosa, tępo gapiłem się w okno. Na zewnątrz panowała cisza i spokój, latarnia świeciła raźno, zalewając najbliższą okolicę pomarańczowym światłem. Lekki wiatr kołysał drzewami, gdzieś z oddali dobiegał pojedynczy dźwięk silnika samochodowego, auta przemierzającego opustoszałe ulice. - Co ty tu robisz o tej porze, po ciemku? Z zadumy wyrwał mnie głos Ani. Dziewczyna weszła do kuchni i włączyła światło. Miała na sobie cienką niebieską piżamkę, składającą się z obcisłego podkoszulka i krótkich spodenek, na wierzch zarzuciła szlafrok. Nie zawiązała troczków, tak więc mogłem podziwiać jej zgrabne kształty wyłaniające się spod podomki. Piersi wyraźnie odznaczały się pod bluzeczką, spodenki odsłaniały jej długie nogi aż po uda. Cieniutki materiał formował się w trójkącik, na łonie dziewczyny, wżynając się lekko u dołu w jej szparkę. - Nie mogłem zasnąć stwierdziłem. - Dziwne, po tym co wyprawiałeś, jeszcze nie jesteś zmęczony. Zarumieniłem się, zrobiło mi się głupio, w chwili uniesienia, świadomość, że byliśmy podglądani działała pobudzająco, kiedy jednak podniecenie nieco opadło, zrobiło mi się nieco wstyd. - Ty jak widzę też masz kłopoty ze snem oznajmiłem, zaciągnąłem się dymem tytoniowym i zagasiłem niedopałek. - Bardzo mnie nakręciliście szepnęła z zadziornym uśmiechem. Podeszła do mnie nachyliła się nad mym uchem i wyszeptała. - Sama nie jestem w stanie czegoś z tym zrobić. A próbowałam. Położyła dłoń na mym torsie miałem przed oczyma jej kark, przesłonięty fantazyjnie burzą rudych włosów. Oddychała spokojnie, miarowo, widziałem jaj jej klatka, piersi poruszają się przy każdym westchnieniu. Pragnąłem jej bardzo, lecz miałem skrupuły, dopiero co kochałem się z jej przyjaciółką, sympatyczną, pociągającą dziewczyną, której w żadnym razie nie chciałem zranić. Dotknąłem jej piersi, przez cienki materiał, czułem je wyraźnie. Przeciągnąłem dłoń w duł ciała i zacząłem wodzić palcem po łonie dziewczyny. Ona wsunęła dłoń w mój rozporek i wyciągnęła mojego przyjaciela, ujęła go w dłoń i zaczęła pocierać, penis zareagował natychmiastowo. Wsunąłem dłoń w spodenki od piżamy i delikatnie wsadziłem palec w jej wnętrze. Była wilgotna, gorąca, cudownie mokra. Pieściliśmy się przez chwilę, patrząc sobie w oczy. - Nie, nie mogę powiedziałem zabierając dłoń z majtek dziewczyny Małgosia śpi obok, nie chcę jej zranić
- Ale z ciebie głuptas parsknęła Ania, dotknęła mój policzek opuszkiem palca ona ma chłopaka, mieszkają razem w Błażejewku. Trzyma ich wspólne zdjęcie w szufladzie, chcesz to sprawdź w szafce nocnej. To wyznanie zupełnie mnie zaskoczyło, Małgorzata nawet jednym słówkiem nie wspomniała, że jest z kimś związana. Poczułem się głupio, byłem zazdrosny jakbym to ja został zdradzony. Miałem wrażenie, że wymierzono mi policzek, stanowiłem jedynie jednorazową przygodę, odskocznię od codzienności. Uczucie wykorzystania minęło po krótkiej chwili. Nie rozpaczałem zbyt długo, po szybkim przeanalizowaniu sytuacji doszedłem do wniosku, że tylko na tym skorzystam. W końcu kochałem się już z jedną piękną dziewczyną, teraz otwierała się szansa, by zaliczyć jej współlokatorkę. Ania wzięła mnie za rękę, wprowadziła moją dłoń z powrotem do spodenek, nakierowała na cipkę. Patrzyłem jej w oczy, duże zielone zwierciadła, błyszczące pożądaniem w słabym świetle żarówki. Była naprawdę śliczna, ten jej zadarty nosek piegi, wydatne usta i ogniste, długie włosy, ach
Moja ręka krążyła w szparce dziewczyny, Ania westchnęła, jej dłoń gładziła mojego misia. Delikatnie, zmysłowo wodziła po mym drążku, w górę i w dół. Pocałowałem ją, zacząłem pieścić jej usta, chciwie ssać wargi, ona odwzajemniała tę pieszczotę. Drugą dłoń wsunąłem pod bluzkę, masowałem piersi, delikatnie ściskałem sutki, wodziłem palcami po brodawkach. Dziewczyna przerwała na chwilę zabawę, ściągnęła spodenki, miała wygolone łono, dokładnie takie jak lubię, z lekkim płomiennym meszkiem, wiedziałem teraz, że jest naturalnym rudzielcem . Rozpięła mi szelki i ściągnęła spodnie do kostek, po czym usiadła na mnie, wprowadziła mego penisa do pochwy. Podciągnąłem bluzeczkę dziewczyny odsłaniając piersi, były drobne, ale śliczne, z wielkimi, różowymi brodawkami, miękkie i gładkie. Siedziałem na kuchennym stołku, a na mnie była Ania, doskonale potrafiła poruszać się, jej biodra tańczyły we wszystkie strony, drażniąc niemiłosiernie nasze narządy płciowe. Objęła dłońmi mą szyję, odrzuciła głowę do tyłu, pozwalając by rozpuszczone włosy opadły w dół na ramiona i plecy. Moje ręce spoczęły na jej biodrach, gładziły rozgrzane uda i pośladki. Po chwili zmieniliśmy pozycję, posadziłem dziewczynę na szafce kuchennej, ściągnąłem całkiem moje moro. Dziewczyna rozstawiła szerzej uda, uniosła lekko pupę do góry, by ułatwić mi dostęp do szparki. Wepchnąłem mojego ptaszka do jej ciasnej norki, cicho westchnęła, przymknęła oczy i głośno oddychała, pojękując, przy tym namiętnie. Miała niesamowity wyraz twarzy, wchodziłem w nią, do jej wilgotnej, rozgrzanej szparki, a ona przy każdym pchnięciu cicho wzdychała, z rozkoszą. Objęła mnie nogami, chwyciłem ją za pośladki i uniosłem do góry, wciąż ją miałem na sobie, nabitą na mój pal. Podszedłem do ściany i przyparłem Anię do muru, oparła się plecami o zimny beton, podtrzymywałem jej uda i wchodziłem w nią. Całowałem jej szyje, przygryzałem delikatnie jej gładką, spoconą skórę. Penis w tej pozycji ostro nacierał na ścianki pochwy, to też nie trzeba było długo czekać by przyszedł kolejny szczyt tej nocy, Ania odrzuciła głowę i sapnęła głośno, przeciągle. Wystrzeliłem w jej wnętrzu, poczułem nagłe skurcze pochwy na wacusiu, dziewczyna westchnęła naprężyła się jak cięciwa łuku by, po chwili zluzować mięśnie, objęła mnie mocno za szyję. Wiedziałem, że odpłynęła. Obydwoje oddychaliśmy ciężko, ujęła mą głowę w dłonie i zaczęła obsypywać delikatnymi pocałunkami, jej palce krążyły wśród moich włosów, delikatnie gładząc czuprynę. Zmęczeni opadliśmy na podłogę, wciąż gładziliśmy dłońmi wzajemnie swe rozgrzane ciała. Uśmiechnięci zaspokojeni, udaliśmy się do jej pokoju. Od tamtej, pamiętnej nocy wiedziałem już, że we wojskowym uniformie drzemie ogromna moc, daje ona niesamowity potencjał. Po paru tygodniach, znowu wyjeżdżałem na przepustkę, chciałem tak jak poprzednio wziąć mundur ze sobą. Niestety dzień wcześniej jeden z kumpli, będąc na przepustce jednorazowej w umundurowaniu wpadł w łapy żandarmerii wojskowej, dowódca jednostki wprowadził bezwzględny zakaz puszczania na pejotki żołnierzy w uniformach. Nie oznaczało to co prawda ponownego przejścia na post, dzięki przepustce stałej mogłem niemal codziennie wychodzić do miasta, a w Poznaniu nie brakowało atrakcyjnych dziewczyn. Jedynym problemem, utrudniającym poruszanie się po metropolii był wieczny brak pieniędzy. Mimo wszystko było mi trochę szkoda munduru. W cywilnym ubraniu byłem tylko zwykłym chłopakiem, może nawet przystojnym, lecz takich było wielu, ale w mundurze wzbudzałem ogólne zainteresowanie płci przeciwnej, a może i zachwyt. Nigdy nie zapomnę tych ognistych, kobiecych spojrzeń, rzucanych ukradkiem w moją stronę. Parę miesięcy po zakończeniu służby wojskowej, zrozumiałem ważną rzecz. To nie mundur czyni mężczyznę pociągającym, jedynie wyzwala w nim poczucie własnej wartości. Urok osobisty, wdzięk i zabójcze spojrzenie, to sprawia, że dziewczyny zwracają na mnie uwagę, a mundur był jedynie rodzajem talizmanu, pozwalającym uwierzyć w siebie.