Był lipcowy, upalny dzień. Wszyscy pracownicy biura z utęsknieniem spoglądali na zegar, marząc o tym, aby nadeszła już godzina pójścia do domu, lub przynajmniej minął skwar. Byli zmęczeni, a gardła usilnie domagały się olbrzymich ilości wody.
Jedynym chłodnym miejscem w całym budynku był sejf, czy raczej pomieszczenie, w którym trzymali pieniądze, ksero i różne inne potrzebne rzeczy. Znajdowało się ono w piwnicy i jako jedyne tego dnia dawało nadzieję.
Paweł spojrzał raz jeszcze na zegar i oświadczył siedzącemu obok koledze, że musi skserować parę rzeczy i wróci za chwilę.
Schodząc kamiennymi schodami czuł chłód, bijący z surowych, nieotynkowanych ścian.
Otworzył ostatnie drzwi i wszedł do środka.
Na krześle, tuż obok ksera, siedziała Małgosia. Była to koleżanka z pracy. Wysoka, szczupła, zawsze elegancka.
- Widzę, że nie tylko ja wpadłam na ten pomysł. - uśmiechnęła się, a pantofel zachwiał się na końcu jej palców.
- Ja tylko na ksero.
- Tak? To gdzie masz papiery?
- No dobrze, przyłapałaś mnie. - odparł i lekko się zarumienił.
Siedzieli rozmawiając, głównie o pracy, trochę o domu. Małgosia zaczęła opowiadać o operacji jaką niedawno przeszła. Miała problem z kością ramieniową i lekarze uznali, że dla prawidłowego funkcjonowania, niezbędna jest operacja.
- Boli jeszcze? - zapytał szczerze zainteresowany Paweł.
- Czasami, ale nie jest to już dotkliwy ból. Najgorzej jest, kiedy wykonam jakiś większy wysiłek, powinnam ją oszczędzać. Ale jak tu nie używać ramienia, kiedy każdego dnia trzeba zakładać biustonosz? - stwierdziła, a wzrok Pawła mimowolnie powędrował do biustu kobiety.
- Nie musisz. A właściwie... jak to robisz?
- Może ci zademonstruję?
Myślał, że poczuła się urażona, ale wstała i zaczęła pokazywać mu, w jaki sposób musi poruszać ręką.
- Wiesz co... chyba lepiej zrozumiesz mnie, kiedy zdejmę bluzkę. - powiedziała spokojnie i zaczęła rozpinać guziczki. - Spójrz. - rzekła, znów poruszając ramieniem.
- Taaak. - wydusił z siebie, ale jego oczy utkwione były bynajmniej nie w miejscu, które mu demonstrowała.
- Przepraszam, zdaje się, że cię rozkojarzyłam.
- To nic, nie szkodzi. - zapewnił i z wrażenia oparł się o ksero.
- Nie? To dobrze. - uśmiechnęła się i podeszła bardzo blisko niego. - a mógłbyś mi pomóc? Bo znowu nie mogę sobie poradzić.
Paweł lekko drżącymi dłońmi rozpiął kobiecie biustonosz. Zdjął go i niepewnie rzucił na podłogę.
- Widzisz, dla ciebie to proste, dla mnie nie. - powiedziała i położyła dłoń na swojej lewej piersi.
Mężczyzna zupełnie zaskoczony nie mógł już nawet na chwilę oderwać wzroku od jej jędrnej półkuli. Delikatnie pieścił ją. Małgosia podeszła jeszcze bliżej. Stanęła w rozkroku, tak, że jego noga znalazła się między jego udami. Uniósł je i krótka spódniczka podwinęła się. Dziewczyna ścisnęła jego nogę udami, a on objął ją prawą ręką w talii i przyciągnął do siebie.
Zaczął oddychać szybciej. Po chwili zorientował się, że palce partnerki zaczynają rozpinać pasek i zamek przy spodniach. Spodnie opadły luźno na podłogę. Paweł dotknął uda kobiety i wyczuł koronkę pończochy. Wsunął dłoń w najsłodsze miejsce i poczuł, że podniecenie ich obojga szybko i gwałtownie wzrasta.
- To też cię nie peszy?
- Ani trochę...
W tym momencie chwycił ją za pośladki i unosząc, odwrócił się. Szybko posadził ją na kserografie. Splotła nogi w jego pasie i upewniła się, że sam zdjął z siebie bokserki.
Jej skąpe figi nie nastręczały sobą żadnych problemów.
Był szybki. Zwinny. Nie wiedząc kiedy jego penis znalazł się w jej "muszelce".
- Tak...tak! - szeptała do jego ucha, z trudnością tłumiąc krzyk rozkoszy.
Był w niej coraz pełniej i głębiej, przyczyniając się do niewiarygodnej przyjemności obojga.
- Tak! - wydarło się z jej gardła, a ich ciała przeżyły silny orgazm.
Czuli jak ich wnętrza pulsują, jak dopełniają się w najdoskonalszy z możliwych sposobów.
Po paru minutach, ogarniając się nieco, wrócili na górę.
- I co? Uciekliście od pracy, żeby się ochłodzić? - zapytał kolega. - Udało się przynajmniej?
- Tak... - wydukali niepewnie, a przez ich twarze przebiegł ledwie zauważalny, lecz niedwuznaczny uśmiech.