Sex Planeta
Zaloguj się | Nie masz konta? - Rejestracja!
Sex Planeta
Kategorie
Amatorki (4128)
Anal (6765)
Anime (571)
Azjatki (1388)
BDSM (775)
Bikini (790)
Bisex (63)
Blondynki (9670)
Brunetki (8298)
Brutalny Sex (439)
Ciąża (83)
Creampie (795)
Dojrzałe (1321)
Faceci (406)
Fetysze (2470)
Fisting (375)
Geje (369)
Głębokie Gardło (1155)
Hardcore (11149)
Interracial (1351)
Laski (9859)
Latex (199)
Latynoski (561)
Lesbijki (3561)
Mamuśki (3415)
Miejsca Publiczne (196)
Murzynki (1216)
Nastolatki (9010)
Oral (17161)
Orgie (509)
Owłosione (943)
Pissing (90)
Polskie (372)
Połykanie (491)
Pończochy (3198)
Puszyste (957)
Rajstopy (375)
Rude (1818)
Sex Grupowy (4190)
Shemale (266)
Squirting (191)
Stare (161)
Stopy (432)
Śmieszne (31)
Wielkie Cycki (7726)
Wielkie Kutasy (459)
Wysokie Obcasy (2671)
Wytryski (13442)
Zabawki (4165)
Znane (193)
Sexplaneta.pl » Opowiadania » Wieczór w bramie
Wieczór w bramie
Dodano: 03.06.2008 09:23
Przez: Sylwunia
Tego wieczoru wracałem z pracy po drugiej zmianie. Deszcz ze śniegiem zacinał mi po twarzy. Doszedłem na przystanek i spojrzałem na rozkład jazdy, potem na zegarek - zostały dwie godziny. Cholera, co tu robić tyle czasu. Przecież nie będę szedł piechotą! Odwróciłem się, słysząc za sobą kaszel. Zobaczyłem jakąś kobietę, właśnie zapalała papierosa. Była chuda i niższa ode mnie. Spod chustki wyglądały długie, siwe włosy. Nie wyglądała jak ktoś, kto ma gdzie mieszkać, raczej jak bywalczyni dworców, noclegowni i podobnych przybytków. Wiedziałem z doświadczenia, że tego rodzaju paniami nie ma większych trudności, gdy chce się je namówić na małe bzykanie, więc postanowiłem spróbować. A że nie widziałem, jak ją zaczepić, więc z głupia frant spytałem: - Musi pani palić to świństwo? - A skąd mam wziąć lepsze? Bieda z nędzą i tyle. Co robić, jak nie ma kasy? - Ja mam - odparłem - i mogę się nawet podzielić. - To może dasz mi trochę? -zapytała, a ja poczułem, że chwyciła haczyk. - Dam ci, jak ty też mi dasz - odpowiedziałem i czekałem, co będzie dalej. - Ale na dupę nie idę, jestem za stara - odparła - mam 68 lat i mogłabym być twoją babcią. - Trudno - odparłem, udając zrezygnowanego - ale chyba do rączki mogłabyś wziąć coś ciepłego. - To cię będzie kosztowało, chłopaczku - usłyszałem - taka przyjemność kosztuje u mnie dwie dychy. Albo i trzy, jak chcesz, żebym ci klepała chabetę do końca. - Nie ma sprawy - odrzekłem, choć za tego ”chłopaczka” chętnie bym jej przyłożył - Masz pięć dych, za to pobawię się jeszcze twoimi cycusiami. Urządza? - Może być. To co, idziemy gdzieś do bramy? Bo tu chyba nie będziemy stać? Weszliśmy do stojącej w pobliżu kamienicy. Na ostatnim piętrze nie było mieszkań, tylko strychy, przerobione na suszarnie. Po kilku próbach znalazłem wreszcie otwarte drzwi. W pomieszczeniu nie było światła więc podprowadziłem swoją „panienkę” w kąt pod oknem, żeby ją lepiej widzieć. No i nie chciałem, żeby mi uciekła jak się będę do niej dobierał, bo nie brałem pod uwagę możliwości zakończenia całej sprawy tylko na macanku i klepaniu konika. Rozpiąłem sobie spodnie, a potem jej płaszcz, a ona zdjęła go i rzuciła na podłogę. Wiedziała co ma robić, więc uwolniła ze slipek mój przyrząd i chwyciła go w dłonie, mówiąc: - Daj go tutaj, babcia zajmie się twoim małym ptaszkiem. - Nie jest taki mały - odparłem - a ty przysuń się bliżej, też chcę się pobawić. Wsunąłem jej ręce za spódnicę i wyciągnąłem na wierzch bluzkę i sweter. Podciągnąłem je do góry, pod szyję. Stanik miał zapięcie z przodu, więc szybko odsunąłem go na boki. Mocno chwyciłem ją za piersi. Były płaskie i dosyć duże, opadające na brzuch. Miętosiłem je i ściskałem, szczypiąc dwoma palcami za sutki. Ona też nie próżnowała. Jedną ręką ugniatała mi jądra, drugą chwyciła fiuta przy nasadzie i zaczęła nią poruszać, ściągając i naciągając skórkę. Po całym ciele rozlało mi się przyjemne ciepło i poczułem, że zaczyna mi się robić dobrze. Ale nie tylko to. Wyczułem również, że jej dłoń wędruje mi po biodrze i pcha się do kieszeni. Migiem domyśliłem się co jest grane i schwytałem jej rękę. - Chciałaś mi zwinąć kasę - raczej stwierdziłem, niż spytałem, bo jej ręka na moim portfelu mówiła sama za siebie. Myślałaś, że trafił ci się frajer, oskubiesz go i zabawisz się jego kosztem? Poczekaj, teraz ja się z tobą pobawię! - Ale... - Nie ma „ale”! Klękaj, zdziro! Po krótkiej szarpaninie zmusiłem ją, żeby uklękła. Długi, twardy fiut był już wyjęty, a ona miała teraz usta na wysokości zadania. Złapałem ją za głowę i zacząłem pocierać jej twarzą o moje jaja i członek. Szczególnie dbałem, żeby od czasu do czasu dotknęła ustami woreczka. Wodziłem też końcówką fiuta po jej pomarszczonych policzkach i wargach, patrząc, jak się krzywi. W końcu spytała: - I co, mam ci obciągnąć? Chciałbyś tego, no nie? - Musiałabyś o to ładnie poprosić. Ale cyce masz niezłe, jak na taką klempę. I zrobisz mi nimi dobrze. - Świnia! - Może. Ale to nie zmienia faktu, że zrobię z tobą wszystko, co zechcę. Bierz je do łapy i masuj! A ja sobie popatrzę, jak to robisz. Wiedziałem, że nie ma innego wyjścia. Ona też to wiedziała, więc zabrała się do roboty. Odsunąłem się, żeby lepiej widzieć, jak chwyta się obiema dłońmi za piersi, pociera je i masuje palcami. Gniotła je i ściskała przez chwilę. Potem zabrała się za sutki. Wodziła dookoła nich palcem, drażniła je i lekko szczypała. Trwało to trochę, aż zobaczyłem, że przymyka oczy i zaczyna oblizywać sobie wargi grubym, wilgotnym jęzorem. „Ma już dość”- pomyślałem - „czas się za nią zabrać.” - Dawaj je tutaj - powiedziałem, wkładając prężącą się fujarę między jej piersi - i mocno zaciśnij rękami. - Nie chcę - odparła, ale jakoś słabo i niezdecydowanie. Zacząłem chędożyć ją między gorące, miękkie wymiona, które przyjemnie obciskały mego ptaka. Cicho sapała i jęczała, gdy kręciłem palcami jej sutki, a potem dotykałem ich nabrzmiałą, czerwoną główką. Bawiliśmy się tak jakiś czas, aż poczułem, że jeszcze chwila i cały mój sok znajdzie się na jej biuście. Nie miałem tego w planie, więc postanowiłem, że weźmie do buzi. - Teraz przekonamy się, jak babulka robi laskę - powiedziałem, biorąc ją delikatnie za głowę. - Nie, proszę.. - Trzeba było poprosić mnie wcześniej, zanim chciałaś mnie oskubać. Teraz już za późno, będziesz ciągnąć mi druta i to zaraz. Otwórz buzię! Albo nie, najpierw wyliżesz mi jądra, będzie lepiej stał. Potem wypieścisz mi go ustami i języczkiem. Wparłem się przodem w jej twarz i gruby, obrotny jęzor zaczął swój taniec wokół moich kulek. Dotykała ich końcem języka, sięgając też do nasady członka. Poczułem, że sięga do nich ustami, cmokając delikatnie napiętą skórę. Potem zaczęła miętosić mój woreczek wargami i lizać tak mocno, jakby chciała mi tam wyprostować wszystkie fałdy na skórze. Wreszcie lekko, jakby z wahaniem, chwyciła ustami za czubek fleta. Złapałem ją za uszy i delikatnie wsunąłem jej do ust całego kutasa, aż do jąder. Jeździłem wyprężonym fiutem po wilgotnym, gorącym wnętrzu jej ust, trąc główką o szorstki język i gładkie podniebienie. Nie było to złe, ale wolałem, żeby ona sama obrabiała mi lachę. Przyciągnąłem więc ją mocniej do siebie, szepcząc do ucha: - Ssij moją pałę, babulko, tylko mocno! Obracaj tym swoim jęzorem, lachociągu! - Nie.. nie umiem - wybąkała niewyraźnie, bo mój ptak wypełniał je prawie zupełnie usta. - Nie umiesz?! To się zaraz nauczysz! - wysyczałem, bo cała ta sytuacja zaczynała mnie denerwować. Kazałem jej ścisnąć go mocno ustami. Gdy zrobiła, co powiedziałem, odciągnąłem jej głowę od swego brzucha, a potem przyciągnąłem z powrotem. Powtórzyłem to kilka razy, mówiąc: - Zobacz jakie to proste: w tył - w przód, w tył - w przód. Trzymaj go tylko mocno ustami i połaskocz główkę języczkiem. Po takim instruktażu cała zabawa zaczęła się na nowo. Lizała mnie i cmokała, starając się zapałem nadrobić brak doświadczenia i muszę przyznać, że szło jej to coraz lepiej. Trwało to jakiś czas, aż poczułem, że moje jądra aż gotują się od spermy. Złapałem ją więc za włosy, owinąłem je sobie wokół dłoni i wykonałem kilka gwałtownych suwów. Gorący, lepki potok mojego nasienia trysnął w jej usta. Nadal nie dawałem się jej wyrwać, nie pozostawiając złudzeń co do tego, co ma robić dalej. Trzymałem ją mocno i karmiłem swoim nasieniem, a puściłem dopiero wtedy, gdy posłusznie połknęła cały mój soczek. Trochę polecało jej na biust, więc wtarłem tę resztkę w jej dekolt. Ponieważ dalej klęczała, nachyliłem się nad nią i zacząłem rozpinać jej zamek przy spódnicy. - Co.. - zaczęła, ale zaraz zobaczyła, co robię - zostaw to! - Niby czemu? - zapytałem - chyba, że chcesz sama się rozebrać. - No wiesz, takie rzeczy ze mną, ze starą babą...Jest tyle młodych dziewczyn... - Które jak przyjdzie do rzeczy, leżą jak pień i nie wiedzą, co robić! - przerwałem jej, bo nie miałem teraz ochoty na dyskusję - pieszczoty z taką babcią jak ty są o wiele przyjemniejsze. Szczególnie, gdy jest całkiem golutka, jak ty będziesz za chwilę. - A w rajstopach może być? - zapytała, widząc, że i tak mam zamiar się o niej dobrać. - Niech będzie - odparłem - ale spódnicę ściągaj. Przystałem na to, bo korciło mnie przekonać się jak najprędzej, co ta stara pudernica ma w majtkach. Gdy ściągnęła spódnicę, kopnąłem ją gdzieś w kąt. Potem opuściła do kostek rajstopy, a majtki ściągnąłem jej sam. Miała bardzo obfite futerko, była zarośnięta wysoko, prawie po sam pępek Nie mogłem odmówić sobie tej przyjemności i pogłaskałem ją po włochatym pagórku. Potem odwróciłem ją. Rozdarłem jej majtki na szwach i uwolniłem ją od tego niepotrzebnego kawałka szmaty. Wreszcie mój spragniony ptaszek mógł dostać się do jej gniazdka. Jęknęła, gdy wetknąłem go jej po same jajka. Cipka była opuchnięta i wilgotna, więc łatwo było ją posuwać. Wchodziłem w nią, kołysząc się w przód i w tył. Wiedziałem, że jest za stara, żeby zajść w ciążę, że mogę wpychać się w jej szparę bez żadnego ryzyka i to dodatkowo mnie podniecało. Była ciasna, można było poznać, że dawno nie miała faceta. Westchnęła z ulgą, gdy poczuła uderzenie mojego nasienia w swoją wygłodzoną piczę. - Oooo, dobrze było - stęknęła - ale chyba czas już na ciebie. - O nie, jeszcze raz od tyłu - odpowiedziałem, łapiąc ją za biodra i wbijając jej w odbyt swoją potężną laskę. - Ałłuaa! - jęczała moja zabaweczka, gdy chędożyłem ją w tyłek - Co pan robi!!?? - Używam twojej dupci - odpowiedziałem, nie przerywając swego zajęcia - ciasnej, gorącej dziurki w twoim zadeczku. Wiła się i rzucała, gdy nadziewałem ją na siebie. Dźgałem swoim wielkim fiutem w jej małą, ciasną dziurkę, wpychając go coraz głębiej i wkrótce każdy kawałek mojego ptaka czuł przyjemne tarcie. Przestała się wyrywać, więc ręce miałem już wolne. Palcami jednej znalazłem jej łechtaczkę i zacząłem ją drażnić. Drugą klepałem od czasu do czasu w podrygujący pode mną rozlazły, biały zad. Mówiłem jej, że jest moją dziwką i kazałem jej to powtarzać. Ściskałem też jej miękkie, gorące cyce i nie trwało długo, a mój nabrzmiały fiut rozładował się w niej. Kazałem się jej ubrać, więc naciągnęła rajstopy na gołą pupę i narzuciła na siebie płaszcz. Spódnica i majtki walały się gdzieś na podłodze i nikt nie myślał ich szukać. Zszedłem na dół i wyciągnąłem komórkę, żeby zadzwonić do mojego kolegi, Roberta. - Co się dzieje - odezwał się jego zaspany głos. - Weź Jarka, brykę i przyjedź pod „Centrum”. - Co się stało?! - Nic takiego. Wyrwałem niezły towar. Trochę przechodzony, ale jeszcze całkiem do rzeczy. - A co robi? - Wszystko. Sam zobaczysz. - To gdzie dokładnie jesteście? - Przy przystanku. - Dobra, jakieś 20 minut i jesteśmy. Rzeczywiście, przyjechali jak obiecał. Czas oczekiwania minął szybko, bo kazałem jej usiąść sobie na kolanach i wsunąwszy ręce pod bluzkę miętosiłem jej biust. Zobaczyłem, że moi koledzy już są, więc pociągnąłem ją do auta. - Rzuć to na tył - powiedziałem do Jarka, podając mu jej płaszcz. - Ale nic nie będziesz widział z tyłu - usłyszałem. - I nikt inny też nie - odparłem - o to chyba chodzi. - Noo.... tak - wreszcie dotarło do niego, że nie zależy mi na tym, żeby ktokolwiek widział nas dopieszczających kobietę mającą niewiele mniej lat, niż my trzej razem wzięci. - I dokąd ? - spytał mnie kolega. - Chyba do mnie. Wiesz przecież, że mieszkam sam. Pomyśleliście chociaż o czymś na ząb? Ja nie miałem czasu. - Robert coś kupił. To co, jedziemy? - A co? Mamy tu stać? Na tylnym siedzeniu starego mercedesa jest naprawdę dużo miejsca. Robert, Jarek i nasza towarzyszka zmieścili się tam bez trudu i jeszcze zostało trochę wolnej przestrzeni. Ja prowadziłem, zerkając od czasu do czasu we wsteczne lusterko. Słysząc jakieś sapanie byłem bardzo ciekaw, co tam się dzieje. Kątem oka zobaczyłem, że Robert uwolnił ją od bluzki, która znajdowała się już na nadgarstkach założonych do tyłu rąk i właśnie wyłuskuje jej cyce z resztek stanika, który powędrował na podłogę auta. Jarek zaś próbuje posadzić ją sobie na kolanach, co mu się w końcu udało. Mruknął z zadowoleniem, gdy wsunął jej rękę do rajstop i przekonał się, że pod nimi jest golutka. - Teraz babcia poskacze sobie na moim koniku - powiedział, sadzając ją sobie wygodniej i opuszczając jej rajstopy do kolan - no już, hop, hop. - A mnie na razie wystarczą jej bufory - odezwał się Robert, ważąc w dłoniach jej duże piersi. Prowadziłem, więc nie mogłem dobrze wszystkiego widzieć. Zerkając od czasu do czasu na tył widziałem, jak jej prawie nagie ciało podskakuje na kolanach Jarka, aby w końcu opaść bezwładnie. Jej siwa głowa wylądowała na kolanach Roberta, który wydawał się czekać na taką okazję. Przytrzymał ją jedną ręką. Usłyszałem zgrzyt rozsuwanego zamka i zduszony szept mojego kolegi : "Ciągnij go, starucho, tylko mocno." Posłusznie spełniła jego życzenie, przyjmując cały soczek do buzi. Resztę drogi przejechaliśmy już spokojnie. Gdy dojechaliśmy na miejsce, nasza partnerka poszła się umyć, a my szybko coś zjedliśmy. Pozbyliśmy się ubrań i weszliśmy do łazienki. Właśnie kończyła się wycierać. Nawet nie zakryła sobie biustu, ani cipulki, tylko wpatrywała się w nas, a raczej w nasze wyprężone fujary. Podeszliśmy do niej wszyscy. Robert stanął za nią, a ja z Jarkiem po obu stronach. Złapaliśmy ją za nogi i podnieśli do góry. Wisiała tak, z rozłożonymi nogami, trzymając nas za szyje, żeby nie upaść. Chwyciłem jej jedną pierś, a Jarek drugą i każdy z nas ugniatał ją, pieścił, ściskał i kręcił palcami sutki. W końcu przywarliśmy do nich ustami i zaczęli ssać je i doić. Drażniłem jej sutek językiem i od czasu do czasu przygryzałem go lekko zębami. Robert tymczasem nie próżnował. Nadział ją od tyłu ma swoją potężną fujarę i wbijał się w jej szeroko rozwartą szparę rytmicznymi pchnięciami. Wywijała się i kręciła tyłkiem, ale trzymaliśmy ją mocno. Dopieszczaliśmy ją ustami, aż nasz przyjaciel skończył, doprowadzając jej ciało do spazmów. - Jestem wasza, chłopaki, ochh... ochh... - sapała - bierzcie mnie, rżnijcie, pieprzcie we wszystkie dziury...Chcę być waszą własnością, waszą suką... Traktujcie mnie jak dziwkę z ulicy. - Pewnie, że to zrobimy - powiedział Robert - dawajcie ją na łóżko, chłopaki, tam ją poużywamy. Zobaczysz, jak ci dogodzimy. Nasza mała, domowa kurewka pozwoli zrobić ze sobą wszystko, co będziemy chcieli. No co, dasz nam wszystkim dupy i obciągniesz laski? - Bardzo chętnie. Jestem w końcu waszą uliczną kurwą, prawda? - Widzicie, panowie? Mamy w domu własną kurwę tylko do naszego użytku! Zanieśliśmy ją na do pokoju i położyliśmy w poprzek łóżka pupą do góry. Robert zabraną z łazienki oliwką smarował swojego wielkiego ptaka. Potem klepnął ją w tyłek, mówiąc: - Wypnij ten wielki zadek, stara ruchawico, a trzech młodych chłopaków porządnie cię wykocha. Weźmiesz moim kolegom do buzi, a ja zajmę się tobą od tyłu. Kiedy skończymy, każdy z nas zrobi z tobą, co zechce. Podparła się na łokciach i wzięła do rąk nasze sterczące pały. Najpierw dotykała ich językiem, a potem wsunęła je sobie do ust. Jęknęła głucho, gdy nasz kolega zajął się jej brązową dziurką. Nasze gorące, wielkie fiuty tarły się o wnętrze jej ust i o siebie nawzajem tak długo, aż strumienie gęstej, lepkiej spermy poleciały jej do ust i na twarz, ściekając po brodzie. Chciwie łykała nasz soczek, wyciskając z nas ustami ostatnie krople. Robert męczył się jeszcze chwilę, ale wkrótce też eksplodował w jej wnętrzu. Opadła zmęczona, gdy wyciągnął z niej swoją dzidę. My tymczasem zastanawialiśmy się, co dalej będziemy robić. - Jesteście moimi gośćmi - powiedziałem - macie pierwszeństwo. Poza tym z tymi życzeniami to był wasz pomysł. - Nie ma sprawy - odrzekł Jarek - gdzie trzymasz zabawki? - W tamtej szafce w szufladzie - odparłem. - Dobra, koledzy, połóżcie ją na boku i przytrzymajcie, póki ja nie znajdę czegoś odpowiedniego. Ciekawi, co nasz kolega wymyślił, zrobiliśmy, co powiedział. Po chwili grzebania w szafce wyciągnął dwa czarne całkiem duże wibratory. Podszedł do łóżka i wsadził naszej partnerce jeden w cipkę , a drugi w dupkę, po czym nastawił oba na maksymalne obroty. Wiła się i jęczała, ruchana przez dwa mechaniczne chuje i jednego żywego, bo Jarek zaspokajał się między jej piersiami. Wreszcie wytrysnął jej obfitym potokiem nasienia prosto na twarz. Gdy skończyła się myć, Robert powiedział, że trzeba podziękować jej za wszystkie przyjemności, których nam dostarczyła. Rozłożyła szeroko nogi, a my po kolei lizaliśmy jej zarośniętą, gorącą, czerwoną kuciapę. Z początku, gdy jej to robiliśmy, podrygiwała na łóżku i piszczała jak nastolatka, której chłopak po raz pierwszy robi minetę. Później już tylko szeptała, żeby lizać ją coraz mocniej, więc gdy nadeszła moja kolej znalazłem jej sterczącą już łechtaczkę i lekko ścisnąłem dwoma palcami. Moja "panienka" zasyczała, nie wiadomo - z bólu, czy aż tak dobrze jej się zrobiło. Zacząłem posuwać językiem po jej kroczu z góry w dół, a potem na boki. Naciągałem ustami i puszczałem jej wargi sromowe, a w końcu trącać końcem języka łechtaczkę, gniotąc przy tym pełnymi garściami obfite i bujnie owłosione łono. Jej cipka zaczęła się gwałtownie skurczać i gdybym się nie odsunął, pewnie cały jej soczek znalazłby się na mojej twarzy i w ustach. Leżała z półprzymkniętymi oczami, prezentując nam swoje duże, zaspokojone ciało. Wiedziałem już, jakie będzie moje życzenie. Położyłem się obok niej i kazałem jej, żeby mnie dosiadła. Wkrótce przygniotło mnie jej wielkie cielsko. Zaczęła nabijać się na mojego sterczącego fiuta. Gdy wszedł w nią po same jądra, zaczęła na nim podskakiwać, na początku powoli, a potem coraz szybciej. Wyciągnąłem ręce, głaszcząc i miętosząc jej piersi. Po jakimś czasie pociągnąłem ją na siebie, a Jarek, widząc jej wypiętą pupę nie omieszkał się do niej dobrać. Posuwaliśmy ją we dwóch, czułem jego pchnięcia i zdawało się, że nasze kutasy rozerwą ją i spotkają się w jej wnętrzu. Podniecony tym widokiem Robert wkrótce przyłączył się do nas. Stanął przy łóżku i zobaczyłem, jak jej usta obejmują jego grubą pałę i zaciskają się na niej. Zwolniliśmy trochę tempo, tak, aby spuścić się jednocześnie we wszystkie trzy otwory. Nie mieliśmy już więcej sił na igraszki i postanowiliśmy położyć się spać. Na szczęście nazajutrz (a właściwie już dzisiaj) była sobota, więc nie musieliśmy wstawać wcześnie rano do pracy. Gdy wstaliśmy, było około południa. Zjedliśmy obiad i zastanawialiśmy się, co robić dalej. Zapytałem ją, czy nie zgodziłaby się u nas zostać przez jakiś czas, a ona chętnie na to przystała. Trwa to już prawie rok i nie wiem, jak i kiedy się to skończy, ale nam jest dobrze i żyjemy dniem dzisiejszym, nie przejmując się niczym...
Komentarze (0)

Podobne opowiadania erotyczne
OceńOceń
Oceń
OceńOceń
Śr. 2.50 z 2, 8726 wyświetleń
Dodano: 28.06.2014 07:00

Problemy z przełożonym

Był taki czas , że prowokowałam w pracy , współpracowników , petentów , studentów. Sprawiało mi to frajdę i przyjemność . Do czasu gdy studenci wywinęli mi psikusa opisałam to w opowiadaniu „ W pracy nakryta przez studentów i wykorzystana” Potem już niestety nie było tak samo . Coraz więcej osób wiedziało o moich prowokacjach . Oczywiście doszło to również i do moich przełożonych a dokładniej do kierowniczki działu.

Moja...

OceńOceńOceńOceńOceń
Śr. 3.00 z 1, 3133 wyświetleń
Dodano: 09.07.2008 11:05
Opowiem wam niesamowitą chistorje, która przydarzyła mi się ostatnio. A więc znaczne od tego, że od paru lat zauroczony jestem moją koleżanką z pracy, Marzeną. Jest to dziewczyna idealna,. Sexowna blondyneczka z okrąglutkimi pierśami, kształtną pupcią, ujmującym uśmiechem i oczami, w których można się utopić. A do tego jest bardzo zadbaną, dojrzałą i stylową kobietą. Więc właśnie w tej kobiecie byłem zadurzony, a musze się przyznać, że jestem żonatym mężczyzną...
OceńOceńOceń
Oceń
Oceń
Śr. 3.50 z 2, 6468 wyświetleń
Dodano: 30.04.2008 10:44
Tak to jest jak się człowiek spóźnia na imprezę. Zwłaszcza gdy jest uzależniony od swojej dziewczyny, która jest przyczyną tego spóźnienia. No? ale czego to się kobietom nie wybacza. Byliśmy zaproszeni na urodziny mojego starego kumpla Bartka. Jednak moja Anka postanowiła długo się ubierać i malować więc dotarliśmy koło 23. Towarzystwo było już mocno nietrzeźwe włączając w to samego jubilata który zamiast 25 świeczek na torcie dostał 25 Lechów, których udało mu...