Zamknąłem drzwi. „Wreszcie w domu, jak mnie ta szkoła nudzi” – pomyślałem i od razu skierowałem swój krok do pokoju. Po przejściu przez próg, swoją uwagę skierowałem w lewo na jakąś postać wychylającą się przez okno. Była ubrana w białe spodnie, przez które doskonale było widać stringi. I traf chciał, że wypinała się tyłeczkiem w moją stronę nie widząc, że wszedłem. Zapuściłem się trochę bardziej w głąb pokoju i rzuciłem w jej kierunku „cześć”. Odwróciła się... To co ujrzałem przez chwilę mną wstrząsnęło. Nosiła obcisłą koszulkę uwydatniającą jej kształty, widać było że nie ma założonego stanika. Na twarzy miała ostry kamuflaż... eee, znaczy się makijaż, podkreślający jeszcze bardziej jej kobiece cechy. „Nowy Rimmel?” – zapytałem nie mając nic sensowniejszego do powiedzenia. „Widzę że ci się podoba” – uśmiechnęła się i dodała, że Ania wyszła przed chwilą do sklepu, a że akurat ona ją odwiedziła, to Ania poprosiła ją by na nią zaczekała. Tak, to była Gosia, jej przyjaciółka. Po tej krótkiej informacji Gosia ruszyła do kuchni, by coś przegryźć, a ja rzuciłem na reszcie tę torbę w kąt i akurat przypomniałem sobie pewien schemat z wyjazdu. Co tam się działo... Ale dobra, nie czas na takie opowieści, ważniejsze jest to co siedzi u mnie w kuchni i wyżera mi ostatnie partie jedzenia z lodówki. „Możesz tu podejść?”. No i masz, zawołało mnie. „Już idę” – rzuciłem w stronę kuchni i po zdjęciu ostatnich zbędnych rzeczy typu buty, ruszyłem do kuchni. Gosia stała przed szafką i usilnie próbowała coś z niej wydobyć, ale była za mała. No i jak to w takich sytuacjach bywa, mężczyzna musiał wkroczyć do akcji. „Możesz mi podać te płatki co stoją na samej górze szafki?” – mruknęła do mnie i z iskierką w oku podarowała mi soczysty uśmiech. Nie miałem wyjścia, swoją drogą ciekawa sytuacja. Jeszcze chwilkę popatrzałem na jej cudną pupcię i podszedłem do niej od tyłu. Gosia musiała mnie poczuć, ponieważ troszkę się przysunęła do mnie, jednocześnie oddalając się minimalnie od szafki. No nie powiem, sytuacja interesująca, lecz muszę się skupić na płatkach, inaczej będzie po mnie. Tylko żeby mi nie stawał. Tylko żeby mi nie... oj. Gosia widać nie próżnowała. Umiejętnie nie dopuszczała mnie do sięgnięcia płatków (swoją drogą szafka jest tak wysoko, że nawet ja się muszę wyciągnąć na całego, by je sięgnąć). Jej tyłeczek pocierał się cały czas o moje krocze i chyba nie robiła tego nieumyślnie. Czułem jak mój penis twardnieje. No ale skoro tego chciała, to może oczekuje takiego obrotu spraw? W końcu to mój dom, jak się zbulwersuje to nie wyrzuci mnie z niego, najwyżej sama wyjdzie i będzie po sprawie. Po takiej analizie czułem się spokojny i już nie hamowałem mojego wzwodu. Po chwili Gosia też go poczuła. Na jej ustach namalował się uśmieszek, a z ust wydobyło się tajemnicze stwierdzenie: „Dobrze wiedzieć”. Popatrzyła na mnie zalotnie i ocierając się o mnie wyszła z kuchni idąc do telefonu komórkowego, który właśnie przed chwilką zaczął dzwonić. Zacząłem się zastanawiać – o co chodziło? Dobrze wiedzieć co? Że nie jestem impotentem? Że nadal mi staje? A może wie coś więcej, o czym ja nie wiem? Nieważne. Po chwili rozległ się głos Gosi z pokoju. „Ania dzwoniła. Powiedziała że musi iść jeszcze coś załatwić i wróci później i mam nadal na nią czekać. Chyba ci to nie przeszkadza?”. „Nie, jest luz” – odkrzyknąłem zajadając jabłko. „Jest wszystko super, sam na sam z laską, która coś planuje. Tu może się coś zdarzyć” – pomyślałem.
Mijały kolejne minuty, a nic ciekawego nie przychodziło mi do głowy. „Może będzie coś interesującego w TV?” – powiedziałem do Gosi wchodząc do pokoju. „Tak, możemy sprawdzić” – odpowiedziała i po chwili razem udaliśmy się do pokoju matki, która była w pracy. Usiadłem na kanapie, myślałem że ona skorzysta z fotela, jednak usiadła koło mnie i pomalutku wtuliła się w moje objęcie, które dla niej otworzyłem. Po chwili znaleźliśmy sobie z nudów lepsza pozycję, przewracając się po tej kanapie i śmiejąc się jak zakochana para. Wyszło na to, że ja leżałem wzdłuż kanapy, a ona leżała koło mnie wtulona w moje ciało. No ciekawe, dziewczyna którą ledwo znałem jest taka bezpośrednia. Aż nie miałem odwagi włączyć na kanał 69, by jej nie spłoszyć, więc postanowiliśmy po raz n-ty obejrzeć film Psy, który właśnie się rozpoczynał. Każdy kto widział ten film, pamięta sceny z tą Jugosłowianką czy kim ona tam była, gdy nasz pan Bogusław prosił o objęcie go w pewien specyficzny sposób. No i ja też czekałem na te momenty z nadzieję że coś się wydarzy. Po zacytowaniu wspólnie kilku mniej znanych cytatów z filmu i odrobinie śmiechu, Gosia położyła się na plecach, nie patrząc już na film i zaczęła patrzeć się w moją twarz. „Ładniutki jesteś” – wyszeptała. „A ty... eee... szczerze? Jesteś najładniejszą laską z jaką się widziałem” – usłyszała w odpowiedzi. Jej pocałunek oznaczał chyba podziękowanie. Nagle wzięła moją rękę i położyła sobie na brzuchu, a następnie powoli zaczęła przesuwać w górę po koszulce. Nie trzeba było mi dwa razy pokazywać, po chwili dotarłem do jej piersi i ścisnąłem. Fantastyczny moment, przebija nawet słynne hasło z objęciem nogami z filmu, które właśnie miało miejsce na ekranie nieopodal mnie. Ale już nie zwracałem tam uwagi. Teraz tu, przy mnie leżała Gosia, prosząca się wręcz o pieszczoty. Najpierw pomacałem jedną pierś, po chwili drugą. Ona za ten czas wsadziła sobie rękę w majtki i rozpoczęła się dotykać. Pochyliłem się i zacząłem ją całować, jednocześnie pieszcząc piersi. Jako że leżałem na boku, konkretniej na łokciu jednej z rąk, do dyspozycji została mi tylko ta druga. Przestałem więc pieścić jej piersi i włożyłem ją w miejsce, gdzie Gosia miała już włożoną swoją, do jej majteczek. Poczułem wilgoć, a także jej palce. Majteczki trochę krępowały nasze ruchy, jednak Gosia wzięła moją rękę i skierowała moje palce w kierunku jej cipki. To co się działo pod tym niewielkim skrawkiem materiału, mogłem sobie tylko wyobrazić. Zacząłem wkładać palce do jej otworku. Najpierw jeden, powoli i delikatnie, po chwili dołączyłem drugi, co wyraźnie sprawiło jej jeszcze większą przyjemność. Wiedziałem, że przygotowuje się na porządne doznanie erotyczne. Zaczęła wydawać z siebie odgłosy rozkoszy, ruszała się, a nawet wręcz powiedzieć mogę wiła, pod wpływem ruchów moich palców. To ją widocznie porządnie rozgrzało. „Dobrze wiedzieć, że cię podniecam” – ledwo wyszeptała to stwierdzenie pomiędzy szybkimi oddechami. Wyciągnąłem rękę z jej majteczek i pozwoliłem wstać. Gosia podczas zdejmowania z siebie spodni, zaczęła kontynuować: „Bo słyszałam o tobie pewne fascynujące rzeczy” – delikatnie zmrużyła oczy i popatrzała się przez chwilę na mnie. Stała już bez spodni, w samych majteczkach, które jednak po chwili także wylądowały na podłodze. „O mnie? Co?” – tysiąc myśli przemknęły mi przez głowę, ale nie ta o którą tu naprawdę chodziło. Gosia podeszła do mnie, uklękła przede mną na kanapie na której siedziałem, tak że usiadła mi na wysokości krocza. Pochyliła się jak najdalej mogła, tak że jej piersi wtuliły mi się w twarz. Po sekundzie jednak opuściła się nieco niżej i wyszeptała do ucha: „zrób mi tak dobrze jak swojej siostrze”. Osłupiałem.
Gosia jednak nie pozostawała bezczynna. Szybkim ruchem zdjęła koszulkę i uwolniła swoje piersi. Siedziała teraz na mnie calusieńka naga, jak ją stworzono. To musiało wywołać na mnie duże wrażenie. Zapominając na chwilę o tym co powiedziała, przystąpiłem do dzieła. Złapałem ją za pośladki i mocno do siebie przycisnąłem, jednocześnie zanurzając się w lawinę namiętnych pocałunków. „Jeżeli pozwolisz mi w siebie wejść, poczujesz się tak cudownie jak ona” – wyszeptałem w malutkiej przerwie między pocałunkami. Ręce nadal obściskiwały całe jej ciało, przede wszystkim jej jędrne pośladki. Gosia spojrzała się na mnie, i po chwili odpowiedziała: „Nie traćmy więc już więcej czasu”. Po tych słowach uniosła się na chwilę na swoich kolanach w górę, a ja sprawnie rozpiąłem spodnie, szybko zdołałem je ściągnąć zostając w samych bokserkach. Gosia w tym momencie usiadła, zapewne chciała poczuć mojego penisa jeszcze przed wejściem. Wykonała kilka ruchów do przodu i do tyłu, ocierając się o wybrzuszenie w moich gatkach, i po chwili podniosła się ponownie, jednocześnie sięgając ręką w moich szortów. Nie musiała go długo szukać, odpięła guziczek i wyciągnęła go przez otwór w bokserkach. Mój penis prężył się i już chyba większej erekcji nie mógł mieć. Gosia najpierw lekko obniżyła się, by główka mojego narządu dotykała jej cipki. W takiej pozycji droczyła się ze mną jeszcze chwilkę, zanim mnie wpuściła. W każdym razie było to bardzo przyjemne uczucie i potęgowało moje doznania. W końcu jednak usiadła do końca, zagłębiając dość szybkim ruchem mojego penisa w jej cipce. Nic jednak nie pękło, a jak się potem dowiedziałem, przebiła sobie błonę już dawno podczas masturbacji. Nie było zatem żadnych niespodzianek i mogliśmy spokojnie oddać się naszym namiętnościom. Gosia najpierw powoli, potem coraz szybciej, obniżała się i podnosiła na moim penisie. W ten czas mogłem swobodnie pieścić jej pośladki, piersi, co jakiś czas namiętnie się z nią całować. Jej ruchy były coraz zwinniejsze, lecz w pewnym momencie przestała i zaczęła się poruszać w tył i przód. Nasze łona tarły się nawzajem, przeżywaliśmy chwile rozkoszy. Po chwili Gosia wróciła do poprzedniej metody i coraz mocniej zaczęła wbijać się na mój instrument, który wbrew znanej piosence, był bez gumy. Robiła to coraz mocniej, aż w końcu i ja oderwałem się od rzeczywistości i nie zapanowałem nad sobą. Nasienie wystrzeliło w nią z całą siłą. Magiczne uczucie! Ona to z pewnością poczuła, uśmiechnęła się tylko do mnie i powiedziała, że nie odpuści mi tak szybko. Cały czas mnie ujeżdżała, dążyła do zadowolenia się. Trochę się głupio poczułem, że pierwszy nie dałem rady, lecz po chwili usłyszałem jęki rozkoszy. Gosia przestała i tylko plastycznie ruszała biodrami już tylko siedząc. Z pewnością miała orgazm, bo po chwili z zamkniętymi oczyma położyła się na mnie tak, że nasze ciała przylegały idealnie, a jej głowa była na wysokości mojej. A ja dalej byłem w niej. Siedzieliśmy tak jakiś dłuższy czas, co chwile się jeszcze całując i pieszcząc. Ciągle ze mnie nie schodziła. Czyżby tak podobała się jej ta poza? A może miała ochotę na więcej? Jednak po chwili moje pytania zastąpiła obawa – spuściłem się w nią do jasnej cholery. Co teraz? „Eeee, słuchaj, odnośnie tego mojego orgazmu...” – zacząłem, lecz odpowiedź miała jakby przygotowaną. „Nic się nie bój, to że ty się nie zabezpieczasz, nie oznacza że ja tego nie robię” – odpowiedziała natychmiastowo. Czułem się trochę spokojniejszy, to chyba rozsądna dziewczyna. Tak mi się wydawało.
Wstała ze mnie i zaczęła się ubierać. Przyłączyłem się do niej, jeszcze ostatni raz dotykając jej ciała, pomagając jej włożyć spodnie, zapinając biustonosz. Te momenty były cudowne. Niezapomnianie przeżycie. To przecież był mój pierwszy raz. Po założeniu na siebie wszystkich ubrań, wzięła coś do ręki i wsadziła mi do kieszeni prosząc, bym sprawdził co to dopiero jak wyjdzie. Miałem zamiar dotrzymać tej obietnicy. Gosia poszła do mojego i siostry pokoju, usiadła na łóżku i wyciągnęła swój telefon komórkowy. Szybko wyszukała odpowiednią osobę z listy z którą poczuła chęć pogadania i połączyła się z nią. Mówiła ciszej, jakby chcąc coś ukryć. „Tak, już wszystko załatwione. Możesz spokojnie wrócić do domu” – powiedziała do osoby z drugiej strony słuchawki. „Miałaś nawet rację, to pierwszorzędny zawodnik” – zaśmiała się cicho i żegnając się z rozmówczynią stwierdziła, że musi uciekać, by nie przegapić autobusu do domu. W momencie gdy wszedłem do pokoju, spokojnie oznajmiła, że dzwoniła Ania i mówiła, że za chwilę powinna być w domu. „Dzwoniła?” – pomyślałem. A no może być prawdą, dzwonek mógł być przecież wyciszony. Gosia wstała z łóżka, podeszła do mnie opierając dłonie na mojej klatce piersiowej i obdarowała soczystym pocałunkiem. „Jeszcze się spotkamy, misiu” – oznajmiła i wolno zabierając ręce z mojej klatki ruszyła do wyjścia, poczym znikła w otchłaniach ciemności klatki schodowej. Włożyłem rękę do kieszeni i wyciągnąłem to co mi zostawiła. Okazało się, że były to dwa kapselki po piwie i chusteczki. „Zaraz!” – pomyślałem. „To przecież nie ta kieszeń!”. Szybko włożyłem rękę do drugiej kieszeni i znalazłem. Tym razem były to jej cudownie pachnące majteczki. Przyłożyłem je do twarzy by ostatni raz dzisiaj powąchać ową istotę, która oddała mi się tutaj w pokoju matki. Wkrótce potem wpadła do domu Ania, tłumacząc coś o tym że miała kilka spraw do załatwienia i nie mogła wrócić wcześniej i wspominając że ma nadzieje iż dobrze zaopiekowałem się jej przyjaciółką. „Nawet nie wiesz jak” – pomyślałem. Zbliżała się 22.00, więc szybko skoczyłem pod prysznic i zawlokłem swe wycieńczone zwłoki spać.