Sex Planeta
Zaloguj się | Pomoc | Nie masz konta? - Rejestracja!
Sex Planeta
Kategorie
Amatorki (1696)
Anal (3190)
Anime (599)
Azjatki (658)
BDSM (318)
Bikini (332)
Bisex (21)
Blondynki (2101)
Brunetki (1192)
Ciąża (53)
Creampie (348)
Dojrzałe (569)
Faceci (62)
Fetysze (1444)
Fisting (102)
Geje (236)
Głębokie Gardło (397)
Hardcore (6088)
Interracial (713)
Laski (1947)
Latynoski (374)
Lesbijki (1069)
Mamuśki (1448)
Murzynki (591)
Nastolatki (3757)
Oral (5365)
Orgie (374)
Owłosione (389)
Pissing (72)
Polskie (144)
Pończochy (1203)
Połykanie (331)
Puszyste (470)
Rajstopy (145)
Rude (711)
Sex Grupowy (1841)
Shemale (190)
Squirting (116)
Stare (121)
Stopy (127)
Wielkie Cycki (3000)
Wielkie Kutasy (301)
Wysokie Obcasy (981)
Wytryski (5874)
Zabawki (1769)
Znane (195)
Zakupy
Dodano: 09.05.2008 10:23
Przez: Sylwunia
Obudziłem się w pustym łóżku. Rozejrzałem się po pokoju - nikogo nie było. Nastawiłem uszu, ale z żadnej części domu nie dochodził najmniejszy hałas. Wstałem z łóżka - byłem całkiem nagi. Penis dyndał między udami, dyndała czerwona wstążka - pamiątka po wczorajszych zabawach - doczepiona do obrączki. Członek był oklapły, ale wciąż długi i czerwony, z nabrzmiałymi żyłami po ciągłych maratonach seksualnych.
Musiałem spać jak zabity, w głowie mi szumiało z przespania. I tylko. gdzie są moje Panie?
Zdezorientowanie długo nie trwało. Kiedy stanąłem na schodach prowadzących do salonu kątem oka zobaczyłem rozbawiony wzrok Liz. Siedziała na kanapie przed rozłożoną na stole gazetą, dzbankiem kawy, niespiesznie jedząc rogaliki francuskie. - Chodź tu, golasie - krzyknęła ze śmiechem, kiedy wciąż stałem na schodach z zaspaną miną. Śmiejąc się, nie spuszczała wzroku z przyozdobionego wstążką penisa, który kołysał się na boki przy każdym kroku. Efekt był taki, że kiedy stanąłem przed nią, członek drgnął, sprężył w sobie, pogrubiał i rozpoczął swoją spokojną wędrówkę do góry. Liz skomentowała to szczerym chichotem i rozparła się wygodnie jak w oczekiwaniu na jakiś spektakl. Wreszcie mój mały stanął przed nią na baczność. Sięgnęła wtedy po wstążkę nie zwisającą już spokojnie między udami, a drgającą delikatnie na naprężonym drągu. Pociągnęła, ściągając tym samym z niego skórkę i odsłaniając błyszczącą czerwoność żołędzia. - Yhm - mruknęła ciągle z rozbawieniem w oku. - Dzień dobry, tygrysku - powiedziała słodkim głosem przysuwając twarz bliżej mojego małego. W odpowiedzi penis skinął dwa razy głową pociągnięty za wstążkę. - Jesteś głodny? - spytała, a mały znowu przytaknął. - A ty? - zwróciła się do mnie. Ja też byłem. - Otwórz buzię - powiedziała Liz i rzuciła mi prosto w otwarte usta kawałek rogala. Stałem przed nią nagi, ona bawiła się moim przyrodzeniem ciągnąc za wstążkę w najróżniejsze strony i karmiła mnie rzucając kawałki pieczywa. - Jesteś moim zwierzątkiem? - pytała, a penis potakiwał skwapliwie. - Byłeś kiedyś szczęśliwszym zwierzątkiem? - i penis kołysał się na boki.
W pewnej chwili spojrzała jednak na zegarek i powiedziała: no, muszę już iść, mam sprawy na mieście - a kiedy na mnie spojrzała, dodała: Ale przecież wrócę! Poza tym Ada ma dla ciebie sporo obowiązków - klepnęła mnie po gołym tyłku i przesyłając jeszcze z progu całusa, wyszła.
Ada, jak się okazało przez cały ten czas siedziała w wannie na pierwszym piętrze. Czekając na nią sprzątnąłem po śniadaniu Liz, sam coś zjadłem i umyłem się pod prysznicem na dole.
Zeszła już ubrana. Miała na sobie obcisłą koszulkę, spod której wystawały ramiączka stanika, obcisłe dżinsy i szpilki. Przez ramię przerzuciła torbę, w dłoni trzymała notatnik i długopis. Była skupiona, patrzyła w kartkę, kiedy jednak mnie zobaczyła nagiego ze sterczącym członkiem i zwisającą z niego wstążką, wybuchnęła rozbrajającym śmiechem. - No, tak nie możesz wejść do żadnego sklepu - powiedziała. Znalazła mi jakieś luźne spodnie, T.shirt - moje buty stały wciąż przy drzwiach od pierwszego wieczora. W końcu wyszliśmy.
Sam widok tego, jak Ada prowadzi swoje porsche, jak trzyma w dłoni drążek zmiany biegów, jak jej stopy, w szpilkach - które z wierzchu składały się tylko z pasków opinających palce i nogę w kostce - naciska na pedały, tylko to sprawiło, że musiałem trzymać rękę w kieszeni. - Rozepnij rozporek - usłyszałem nagle. Staliśmy właśnie na czerwonym świetle, obok nas autobus pełen wrzeszczących dzieciaków, a tu taki rozkaz. - No dalej - ponagliła z uśmiechem. Rozpiąłem suwak, a członek momentalnie wyskoczył na wolność. Rozejrzałem się dookoła przerażony, ale nikt nie zwracał uwagi. Światło się zmieniło, "jedziemy" - powiedziała Ada i załapała za drążek. tylko, że tym drążkiem biegów nie można było zmienić. Zaśmiała się słodko, kiedy za nami rozległo się trąbienie i dopiero po chwili wcisnęła gaz do dechy.
kiedy wyszliśmy na parking przed supermarketem, znowu musiałem trzymać rękę w kieszeni. Ada, kręcąc głową z rozbawienia całą sytuacją, ruszyła w stronę wejścia, mnie wysyłając po koszyk. Kiedy ją dogoniłem, stała wśród kilku kobiet oglądających pokaz krojenia jakimiś super-nożami. - Drogie panie, - krzyczał prowadzący - nasza firma w prezencie do każdego zakupu dodaje zestaw fartuszków - na każdy dzień tygodnia inny kolor!!!
- Przymierz! - wypaliła z radością Ada i porwała ze stoiska jeden z kolorowych fartuszków. Konferansjer uciął w pół słowa, wszystkie zdumione oczy zwróciły się w naszą stronę. Te wszystkie gosposie domowe. W oczach Ady było jednak coś, co nie pozwalało na dyskusje. Przyłożyłem falbankowy, kusy fartuszek do pasa. - Dobrze ci - pochwaliła Ada, oglądając mnie z przodu i z tyłu. - To za fartuszki, noży nie chcę - powiedziała rzucając na ladę dychę i ruszyła do wejścia. Czułem na sobie wzrok wszystkich paniuś i rękę chichoczącej Ady, klepiącą mnie w tyłek. - I tak chciałam ci kupić nowy fartuszek.
Po wejściu do sklepu trafiliśmy do galerii handlowej - ciągu najróżniejszych sklepów i sklepików. Ada zajrzała do kilku odzieżowych zostawiając mnie na zewnątrz z koszykiem, aż w końcu zobaczyła jubilera. Wtedy zahaczyła palcem za moją koszulę i pociągnęła za sobą jakby miała mnie na smyczy. W środku znudzony sprzedawca nawet nie oderwał oczu od gazety na powitanie. Ada, widząc to rozsiadła się przy stoliku dla klientów i powiedziała dobitnie: - Chciałabym zobaczyć wszystkie bransoletki na kostkę, jakie tu macie - sprzedawca, który dopiero teraz jej się przyjrzał, zmieszany i zaintrygowany wyjął dwie czarne deseczki z najróżniejszymi łańcuszkami. - Benny, weź od pana, sami sobie poradzimy - powiedziała widząc, że sprzedawca wychodzi zza lady. Kiedy się zbliżałem z biżuterią w ręku, postawiła nogę na krześle vis'a vis. Usłyszałem, jak sprzedawca przełyka ślinę. - Najpierw ta - poleciła Ada pokazując wysadzany świecidełkami złoty łańcuszek, kiedy podsunąłem jej bransoletki. - Nie, za bardzo się świeci - orzekła po przyłożeniu go do jej kostki. - A może ta?. niee - i tak w kółko. Ona kwękała, a ja zapinałem jej na nodze kolejne bransoletki. Nogi mi zdrętwiały, więc ukląkłem przed nią. I tylko kątem oka obserwowałem jak sprzedawca z otwartymi ustami podziwia piękno Ady i sposób, w jaki mnie potrafiła traktować. Nie wiem tylko czy widział, że w moich spodniach dramatycznie zaczęło brakować miejsca, myślę jednak, że sam miał poważniejsze problemy.
- Ta czy ta?. myślę, że ta. tak! - powiedziała w końcu Ada wskazując prosty, srebrny łańcuszek. - Dobrze, a teraz poprosimy obrączki na palce u stóp.
U jubilera spędziliśmy prawie godzinę. - Teraz musimy jakiś drobiazg dla ciebie kupić - powiedziała kiedy wyszliśmy. Spojrzałem w kierunku, w którym patrzyła i zobaczyłem drzwi do sklepu zoologicznego. Znowu pociągnęła mnie za koszulę i kiedy tak weszliśmy, a ona chichocząc stanęła przed stojakiem z obrożami, myślałem, że zapadnę się pod ziemię. Na szczęście sprzedawcy nigdzie nie było widać - Przymierzmy - wypaliła ze śmiechem zdejmując ze stojaka wysadzaną ćwiekami obrożę i zapinając mi na szyi. - Nie podoba ci się? - spytała patrząc mi w oczy w lustrze. Mi też chyba nie. Zdążyła ją odpiąć, kiedy z zaplecza wysunął do nas sprzedawca. - Poprosimy to i. to - powiedziała podając mu prostą czarną obróżkę i srebrną miskę. - Literki pani sobie życzy? - spytał sprzedawca, a kiedy zobaczył, że żadne z nas nie rozumie, dodał: Literki na miskę. żeby nakleić imię pieska - A! Tak, oczywiście! - zawołała Ada. - B, E, dwa N i Y proszę.
Następny sklep, który odwiedziliśmy był najbardziej oczywistym, zważywszy na charakter naszych relacji. Witryny miał zasłonięte, nie reklamował niczego, dzięki czemu każdy wiedział, co to za miejsce. Kiedy weszliśmy, najbardziej uderzył mnie ogrom kaset video. Później dwie ubrane jedynie w bieliznę i szpilki ekspedientki, no i stojaki z przeróżnymi akcesoriami - wibratorami, prezerwatywami smakowymi, no i lateksowymi ubrankami. Stałem tak gapiąc się dookoła, aż w pewnej chwili poczułem nagle piekący ból na pośladku. Odwróciłem się - Ada trzymała w ręku szpicrutę. - Fajne!! - powiedziała rozentuzjazmowana. W drugim ręku miała koszyk, a w nim dwie pary kajdanek, kilka par męskich stringów i innych drobiazgów, których wtedy nie rozpoznałem. - Idziemy! - powiedziała, zaganiając mnie szpicrutą do wyjścia i wprawiając tym w osłupienie roznegliżowane sprzedawczynie.
Byliśmy już obładowani siatami, ale Adzie wciąż było mało. Zerkała tylko wciąż na swoją kartkę i prowadziła do nowego sklepu. Tym razem trafiliśmy do ogromnego salonu odzieżowego. Najpierw zrobiliśmy rundkę dookoła, Ada ściągała najróżniejsze szmatki z wieszaków i nie mierząc, rzucała mi na kupę, którą już trzymałem przed sobą. Najwięcej zaś czasu spędziliśmy w części obuwniczej. Ada rozsiadłszy się w fotelu, wybrednymi, niespiesznymi ruchami palca wskazywała, co chce przymierzyć. Pantofle, czółenka, klapki na wysokim obcasie, szpilki na wieczór i takie na co dzień, z odkrytymi palcami i zabudowane, z paskiem zapinanym na kostce i bez, z paskiem wąskim i szerokim, gładkie i ze wzorkiem, białe, czarne, kolorowe. Wszystkie je zdejmowałem z półek, klękałem przed nią i wsuwałem na jej nogę. - Nie. ten nie!. Ten ładny, zapnij pasek. nie ma numer mniejszego? Poszukaj. OK., te odłóżmy. a za te dziękuję! - Ostatecznie odłożyliśmy z pięć par, które ekspedientki błyskawicznie zaczęły pakować w pudła.
- Jesteś cudowny, Benny - powiedziała Ada, kiedy zostaliśmy sami. - W nagrodę pozwolę ci pójść ze mną do przymierzalni, cieszysz się? - Kiedy tam weszliśmy, w mig pojąłem, o co jej chodziło. - Rozbieraj się - powiedziała, kiedy tylko zasunąłem za nami kotarę. - Który kolor najbardziej ci się podoba? - spytała trzymając w ręku siedem fartuszków. - Wszystko ci jedno? Mi chyba ten różowy, hihi, zakładaj!. co on tak sterczy? - spytała ze śmiechem. Usiadła wygodnie na fotelu w rogu przymierzalni. - Podnieś fartuszek. - Ze sterczącego członka wciąż zwisała czerwona wstążka. - Dotknij go. no już!!! Ściągnij skórkę. Mocniej! Jeszcze raz. Pokaż mi jak to robisz kiedy jesteś sam. - Stałem przed nią nagi, w miejscu publicznym, gdzie w każdej chwili mógł ktoś wejść i na jej życzenie onanizowałem się przed nią. - Masz - powiedziała - wysuwając jedną nogę. - Chciałam kazać ci to zrobić już wcześniej, ale wolałam nie wywoływać sensacji. - Ukląkłem przed nią, zsunąłem z jej stopy buta i nie przestając się onanizować zacząłem ją lizać, całować, ssać palce, coraz namiętniej, coraz szybciej, coraz zachłanniej.
- Chodź tu - szepnęła przyciągając mnie do siebie. Rozpięła już spodnie, musiałem je ściągnąć, zsunąć jej majtki. Wreszcie się nachyliłem, pocałowałem. Nie było warunków, ani nawet atmosfery na wymyślne pieszczoty, krążyłem językiem wokół łechtaczki coraz szybciej i szybciej, naciskając na nią coraz mocniej. Nagle poczułem na członku jej bosą stopę, jak głaszcze go, naciska mocno, coraz mocniej i posuwa się wolno góra - dół, góra - dół. szybciej, szybciej. Jęknąłem głucho z twarzą wciśniętą w jej uda, członek drgnął spazmatycznie, Ada cofnęła stopę i wystrzeliłem. - Nie przestawaj. - jęknęła, zarzucając mi nogi na plecy, ściskając moją głowę udami. Plask, plask - sperma niekontrolowanymi seriami spadała głucho na ziemię w promieniu metra ode mnie, na nogi fotela, ścianę. W głowie mi szumiało, ale dalej napierałem językiem na łechtaczkę Ady, która wydała z siebie jakiś spazmatyczny chichot, przeplatany nerwowymi jękami. W końcu wygięła się i wydała długie, na siłę tłumione mruknięcie.
- Ubieraj się - szepnęła po chwili. - To zostaw - machnęła ręką beztrosko widząc jak zerkam na białe krople zdobiące pół podłogi w przebieralni - Zabierz wszystko, spotkamy się pod kasami. W domu jednak będziemy musieli popracować nad tymi szybkimi wytryskami - szepnęła na koniec i uszczypnęła mnie w pośladek.
Przy kasie słodkim głosem powiedziała: - Zrobiliśmy chyba mały bałagan w przebieralni, bardzo przepraszamy. Proszę mi to zapakować - dodała pokazując górę rzeczy, którą trzymałem i wyjmując złotą kartę, na co ekspedientki rozpłynęły się w uśmiechach i zapewnieniach, że bałaganem nie należy się martwić i że zapraszają ponownie. - Tu masz listę - powiedziała rozradowana Ada, kiedy wyszliśmy do holu - Jak widzisz nie odwiedziliśmy jeszcze spożywczego i fryzjera. Jako przykładny mężczyzna nowej ery kupisz jedzonko, a twoja pani pójdzie zrobić się na bóstwo.
Kupienie wszystkiego zajęło mi półtorej godziny, lecz na parkingu przyszło mi poczekać na nią jeszcze kwadrans. Tajemniczo się uśmiechała i przez całą drogę nie odezwała się ani słowem.
Dopiero w domu, kiedy - już nagi - rozpakowałem zakupy, kazała przyrządzić sobie drinka, a kiedy wszedłem z nim do pokoju, siedziała w fotelu uśmiechając się nie wiedzieć czemu. - Wolisz to zrobić nago czy w fartuszku? - spytała tłumiąc wybuch śmiechu. - Zresztą to nieważne co ty wolisz. Masz, załóż - rzuciła mi różowy skrawek materiału, który przewiązałem w pasie. - Na kolana. Podwiń go. gotowy jak zwykle - skwitowała chichocząc widok prężącego się członka. - Dobrze, dotknij go, Poczuj w ręku, nie spiesz się. Widzisz jaki twardy, jaki cieplutki? Nie ma sensu od razu go szarpać, podotykaj się delikatnie. o, tak. Teraz możesz wolniutko ściągnąć skórkę. Wolniej. i jeszcze trochę, do kooońca, świetnie. A teraz spowrotem naciągnij, jeeeszcze, do końca, ile się da. Dobrze. O.K., możesz już zacząć się brędzlować, tylko spokojnie! - powiedziała, biorąc łyka drinka.
Klęczałem przed nią na środku pokoju waląc konia. Do tej pory robiłem to mając przed sobą najwyżej zdjęcia takich kobiet. A ona siedziała przede mną i zagryzała wargi nie spuszczając ze mnie wzroku. Wtem drzwi się otworzyły i weszła Liz. - Jest tu kto.? - zaczęła, ale słowa utknęły jej w gardle. - No no - powiedziała i zachichotały obie. - Nie przerywaj - poleciła Ada. Penis zaczął już wydalać błyszczące soki, czułem ich zapach, co mnie jeszcze bardziej podniecało, a Ada dyktowała tempo: - wolniej, wolniej, bo zaraz skończysz, a tego nie chcemy. Liz w tym czasie nalała sobie wina i stanęła z boku obserwując z niedowierzaniem cały spektakl. Na plecach poczułem lekki dreszcz, jęknąłem cicho, nie mogłem już wytrzymać, wszystko to trwało już dobry kwadrans, chciałem kilkoma ruchami to zakończyć, ale Ada mówiła wciąż: "wolniej, wolniej" - Teraz odchyl się, oprzyj rękę z tyłu na podłodze. dotknij jajek, pomacaj, przyłóż się, pokaż jaki jesteś napalony. wróć do małego, spokojnie, ale mocno. Góra dół, góra dół. Jęcz. głośniej, nie słyszę cię! Nie spiesz się. Wolno dochodzisz, dochodzisz. krzycz. tak, TAK, TAAAK - Wstrzymywany do ostatniej chwili orgazm był niesamowity. - PODSTAW RĘKĘ - krzyknęła Liz w ostatniej chwili. - Łap do ręki. każdą kroplę!!! Ha ha ha, brawo. A teraz połknij to wszystko. No dalej! Kobiety mogą, to tobie też się nic nie stanie.
Komentarze (0)

Podobne opowiadania
Śr. 4.80 z 5, 14997 wyświetleń
Dodano: 20.12.2011 22:36
Witam ! Mam na imię Kamil , jestem 19-nastoletnim blondynem. Chciałem opowiedzieć o moich dwóch partnerkach , z którymi przeżyłem świetne chwile . Pierwsza z nich : KLAUDIA - jest rok młodsza ode mnie kuzynką , ma długie blond włosy i piękne niebieskie oczy . Już jako dzieci bawiliśmy się ze sobą ponieważ nasi rodzice mieli ze sobą dobre relacje . Wiele czasu sami spędzaliśmy razem na wakacjach . Pamiętam kiedyś pojechałem do niej na ferie zimowe mieliśmy wtedy 15 i 14...
Śr. 1.50 z 2, 14716 wyświetleń
Dodano: 12.12.2011 15:47
Moje opowiadanie wydarzyło się w tym roku podczas imprezy u sąsiadki.Sąsiadka jest piękną inteligentną kobietą zawsze chciałem się z nią bzykać, lecz nigdy nie wiedziałem jak się za nią zabrać, przeszkodą była różnica wieku ja mam 17 lat ona 34 Ania pochodzi z zamożnej rodziny jej mąż jest dyrektorem szkoły, sąsiadka zorganizowała imprę na którą zaprosiła wszystkich sąsiadów i oczywiście mnie , no wiec ubrałem się w swoje najlepsze ciuchy i do dzieła impra rozpoczęła...
Śr. 2.00 z 4, 10372 wyświetleń
Dodano: 07.12.2011 11:06
Witam. Mam na imię Kamil to wydarzyło się na wakacjach. Pewnego dnia gdy błąkałem się po osiedlu w pewnym momencie zobaczyłem że siostra mojego kolegi Kasia idzie się opalać była ubrana w cienką spódniczkę i koszulkę pod spodem miała różowy strój jak się potem okazało. Postanowiłem pójść za nią. Na chwile ją zgubiłem ale gdy znalazłem zobaczyłem jak się opala a że mogłem podejść od tyłu ponieważ leżała koło lasku postanowiłem popatrzeć. Opalała się bez...