Było około 1.30 w nocy kiedy zdecydował się wyjść na spacer po mieście. Upał nie pozwalał zasnąć.
Zajrzał do paru klubów po drodze. Szału nie było. Zresztą muzyka techno nigdy go nie fascynowała. Chociaż ludzie bawili się przy tym.Po godzinie, w drodze powrotnej(w końcu to niezbyt wielkie miasto) wstąpił do "MANGO". Przy szatni usłyszał sprzeczkę dwóch dziewczyn.
-Nie, to nie tak trzeba zrobić, pokaż ten telefon.-Powiedziała niewysoka krągła brunetka.
-Ale to było gdzieś tu- odpowiedziała drobna blondynka.
-Twoja koleżanka ma rację.-wtrącił się oddając kurtkę do szatni.- A właśnie że nie-burknęła blondynka.-Mój kolega naprawia telefony i pokazywał że to trzeba taki myk zrobić.
- A załóż się - zaatakował. -O co ? -zapytała.
Karton Johny Walkera - strzelił. - Syfu nie piję- rzuciła.Ballantine'sa tylko.
-Zgoda- odpowiedział. - Ale o butelkę -zagaiła.-Boisz się przegrać ? Koleżanka przecięła zakład.-Ale my już wychodzimy, Ilona jestem.
-Piotr.- Przedstawił się.
-Tylko daj numer do siebie żebym mógł odebrać wygraną.- rzucił ze śmiechem.
Zapisała mu numer telefonu na paczce Marlboro.-Cześć. krzyknęła i wyszły z klubu.
Kolejny weekend. -Szef wypłacił kasę, więc wychodzę na piwo- pomyślał puszczając wodę w prysznicu.
-Tylko co tu robić- pomyślał.-Zaraz, przecież wygrałem Whiskey- uśmiechnął się do lustra.
Odświeżony przekręcił klucz w zamku wynajmowanej kawalerki, z uśmiechem ruszył przed siebie.
- I tak pewnie ich nie będzie -pomyślał. Wchodząc do klubu, zobaczył jak Ilona ciągnie jakiegoś chłopaka do baru.Podszedł z tyłu i chwycił ją obiema rękami w talii.- Jak moja wygrana ?- spytał.
Chłopak który był z nią popatrzył i odszedł od baru.Ilona trzymała w dłoni granatową różę.
-Cześć.-powiedziała-Ee, dziś nie mam kasy. A gdzie ten koleś ?
-Zmył się.-odparł
-Dobra, dziś ja stawiam, ale nie zapomnij haha.
-Jasne-odpowiedziała.
Była prawie 5.00 rano.
-Słuchaj, zrobiło się późno, a właściwie wcześnie-powiedział.- Będę się zbierał.Zapraszam na poranną kawę. Co ty na to ?
-Chętnie-powiedziała. Dokończyli drinki,odebrali kurtki z szatni i wyszli z klubu. Taksówka zawiozła ich pod wskazany adres.
Weszli do niewielkiego pokoiku.
-To kawa czy może lampka wina ? zapytał.-Kawa-odpowiedziała z uśmiechem. Zagotował wodę, zaparzył dwie filiżanki kawy i usiedli w głębokich fotelach.Zapalona świeca roznosiła zapach wanilii po pokoju. Ale ona zerkała na pościelone łózko stojące w kącie pokoju.-Zmęczona jestem.-powiedziała.Uchwycił jej spojrzenie i z uśmiechem powiedział- Zapraszam.
Poszła do łazienki, po chwili wróciła z ubraniem w ręku. Położyła ciuchy na fotelu i zanurkowała pod kołdrę.-Chłodno- powiedziała.
-Zaraz Cię rozgrzeję -powiedział.Poszedł do łazienki. Chwilę później ułożył się koło dziewczyny . Wcześniej zgasił świecę, zaciągnięte żaluzje przepuszczały nikłą poświatę od ulicznej latarni. Pochylił się nad Iloną, pocałował ją delikatnie, oddała pocałunek. Nasępny rozpalił ich oboje, zaczęli pieścić się na wzajem, ręce błądziły po ich ciałach. Chłopak zaczął całować dziewczynę zjeżdżając ustami w dół jej ciała. Język błądził po jej jędrnych piersiach,zębami przygryzał delikatnie nabrzmiałe sutki. Potem przesunął się w stronę pępka, jej oddech stawał się coraz cięższy. Kiedy dotarł wargami do w okolice łona, dziewczyna westchnęła i wyprężyła biodra. To oznaczało że nie jest jej już zimno. Powoli całował jej uda,celowo omijając muszelkę. Palce krążyły wokół najwrażliwszego miejsca, czasem muskając tylko wejście do źródełka rozkoszy. W końcu jego język musnął raz i drugi nabrzmiałe dolne wargi, potem zagłębił się powoli w poszukiwaniu guziczka który uruchomił jej biodra, które wypięły się w górę. Jej oddech stał się krótki i przerywany, jęknęła kiedy wwiercał się językiem głębiej i głębiej. Poczuł że jej muszelka robi się wilgotna i śliska od miłosnych soków.-To lubię-pomyślał i pocierając jej łechtaczkę palcem podsunął się wyżej,po drodze całował jej pępek, piersi,złożył pocałunek za uchem. Leżąc na boku, jednocześnie całował ją i palcami pieścił to miejsce gdzie jej kobiecość pulsowała .- Weź mnie - jęknęła-mocno. Ale on wcale nie zamierzał się spieszyć, był już mocno podniecony i wiedział że jeśli teraz to zrobi, to za chwilę będzie po wszystkim.
-Zaraz- mruknął i uklęknął między jej udami. Wargami pieszcząc jej piersi, nałożył na sterczący członek prezerwatywę, potem powoli wsunął się w grotę rozkoszy. Powoli zaczął się poruszać w niej, potem zwiększył prędkość, jednocześnie uniósł się nieco penetrująć płycej jej pochwę. Pocierał swoim przyjacielem samo wejście muszelki.-Mocniej- jeknęła. Uśmiechnął się pod nosem i wszedł głębiej.-Aaach- jej głos zdawał się wychodzić z samych płuc. Biodra unosiły się i opadały a głowa rzucała się po poduszce. -Taak,jeszcze, mocniej- przerywanym głosem wyrzucała z siebie pojedyncze słowa.Jej dłonie zaciskały się na jego pośladkach. Pot zaczął występować na jej wargach, a on zlizywał te słone kropelki. Poruszał się w niej coraz szybciej. Czuł że za chwilę eksploduje. Oplotła udami jego biodra i zacisnęła je w uścisku.-Mocniej. wyszeptała, jeszcze mocniej, weź mnie. Posłuchał i przygniótł ją całym ciężarem. Wbił się w nią jeszcze kilkukrotnie i niemal jednocześnie wybuchnęli. Ilona jęczała z rozkoszy.Cichym przerywanym szeptem powiedziała- OOO tak, tego mi było potrzeba. Piotr delikatnie wysunął się z niej przytrzymując palcami brzeg gumki.Wytarł swojego przyjaciela w papierowy ręcznik leżący na stoliku obok łóżka. Pocałował dziewczynę w usta, potem piersi. Przytulił się do niej. Chwilę leżeli w objęciach, ale jego ręka zaczęła znowu błądzić po jej ciele. Ilona uśmiechnęła się. -Co tam ? -Nic .-odparł nie przestając wodzić palcami po jej piersiach i brzuchu. - Masz taką gładką skórę. Podoba mi się.
-A kawa wystygła- zaśmiała się.
-Ale tobie nie jest już zimno ?- zapytał z usmiechem.
-Oo nie, wręcz przeciwnie.- zrzuciła z siebie kołdrę.
01.09.2011 22:34