Jak co dzień wróciłem do domu po ciężkim dniu pracy. Byłem wykończony. Ostatnim czasem nie wiodło mi się najlepiej, miałem problemy w pracy, szef był cięty, do tego przed kilkoma dniami pokłóciłem się z dziewczyną. Byłem tym wszystkim przytłoczony, chciałem z kimś pogadać, zrzucić to z siebie, ale nie miałem z kim... Moim jedynym przyjacielem okazała się flaszka PANA TADEUSZA.
Wlewając powoli wódkę w siebie, myślałem nad tym wszystkim. Zadawałem sobie pytanie "Dlaczego ja? Dlaczego wszystko na raz?" Były to pytania retoryczne, doskonale wiedziałem, że odpowiedzi nie znam ani ja, ani nikt inny. Jednak już po paru kieliszkach wszystko to przestawało mieć jakiekolwiek znaczenie. Nagle w kieszeni poczułem wibrację. Sięgnąłem do niej ręką i wyciągnąłem swój telefon. Popatrzyłem na wyświetlacz, z nadzieją że ukaże się na nim numer mojej byłej, ponieważ chciałem wygarnąć jej co o niej myślę - było mi wszystko jedno. Jednak to nie był jej numer. Zignorowałem więc telefon, ale po chwili zadzwonił po raz kolejny. Odebrałem więc:
- Słucham Cię... - powiedziałem niedbale.
W słuchawce zabrzmiał słodki i wesoły głos Karoliny, koleżanki z pracy.
- No hej, słuchaj, co robisz dziś wieczorem? Mam 2 bilety do kina na komediowy maraton filmowy. Sory że tak dopiero teraz dzwonię ale tak jakoś wyszło...
- Myślę, że wątpię - odpowiedziałem chłodno. Nie jestem w nastroju... Nawet nie jestem w stanie...
- Piotrek, coś się dzieje? - spytała zaniepokojona.
- Nie, nic...
- Przecież słyszę...
- Nic się nie dzieje do jasnej cholery! Dajcie mi wszyscy święty spokój! - krzyknąłem - Nie, przepraszam Cię, nie chciałem tak powiedzieć...
- Nic się nie stało - przerwała łagodnie i dodała - To do zobaczenia jutro w pracy.
Odłożyłem słuchawkę. Z wściekłości walnąłem pięścią w stół.
- Co ja ku*wa wyprawiam! Napadam na Bogu ducha winną dziewczynę... Jak ja jej jutro w oczy spojrzę!
Wypiłem kolejny kieliszek wódki, po chwili jeszcze dwa. Nagle usłyszałem dzwonek do drzwi. Wstałem z krzesła i chwiejnym krokiem poszedłem otworzyć. W drzwiach stała ona, Karolina. Zachodzące słońce lśniło na jej kruczoczarnych włosach i gładkiej jak jedwab skórze.
- Mogę wejść? - zapytała z uśmiechem.
- Taa... Jasne wchodz...
Weszliśmy do salonu. Od razu spostrzegła wódkę na stole i jeden kieliszek.
- Sam pijesz? - spytała.
- Gdybym miał psa, to piłbym z psem. - odparłem z przekąsem.
Ona uśmiechnęła się i powiedziała:
- To jest pierwszy krok do alkoholizmu. A teraz zrobimy drugi: mi też polej.
Musiałem wówczas zrobić głupią minę, bo ona spojrzała na mnie spod okularów i powiedziała:
- No co się tak dziwisz... Jestem kobietą, ale to nie znaczy że nie umie pić.
Przez moją głowę przemknęła myśl: "Kobietą i to jeszcze jak dorodną. Tym co masz, niejednego byś zadowoliła". Usiedliśmy przy stole, wypiliśmy kolejkę, zaczęliśmy rozmawiać. Opowiedziałem jej o moich problemach. Cały czas patrzyła na mnie takim ciepłym, pełnym zrozumienia spojrzeniem. Była pierwszą osobą, która naprawdę mnie słuchała, a nie udawała jak większość moich "przyjaciół". Nagle wstała, podeszła do mnie, objęła moją głowę swoimi ramionami i przytuliła do piersi.
- Wszystko się jakoś ułoży, zobaczysz. Z każdego bagna da się wyjść. - powiedziała.
Wtedy poczułem wielką ulgę. Wtuliłem się mocniej w jej piersi, objąłem ją w talii i powiedziałem:
- Wiesz co, jesteś niesamowita... Znamy się z pracy, do tego słabo, a ty przyjeżdżasz specjalnie żeby mi pomóc. Do tego jesteś jeszcze tak piękną i atrakcyjną kobietą...
- Nie przesadzaj... - odpowiedziała skromnie.
- I do tego skromna. Po prostu idealna.
Wtedy ona nachyliła się i pocałowała mnie w czoło. Oderwałem głowę od jej piersi i nie czekając chwili pocałowałem w usta.
- Przepraszam... - powiedziałem.
- Nie szkodzi... - odpowiedziała.
- Wiesz, masz takie słodkie usta...
- Masz ochotę spróbować jeszcze raz?
- Yyy... - zmieszałem się nieco.
- To próbuj... - odpowiedziała namiętnie i tym razem to ona przytknęła swoje wargo do moich.
Zarzuciła mi swoje ręce na szyję, a ja objąłem ją i przycisnąłem do siebie. Jednak po chwili dopadły mnie wątpliwości, więc przerwałem i powiedziałem:
- Przepraszam, ale nie chcę żebyś potem czegokolwiek żałowała...
Nie mówiąc słowa, zaczęła powoli odpinać guziki przy mojej koszuli i po chwili zrzuciła ją ze mnie. Jej palce bezwiednie błądziły po moim ciele, jakby chciała zbadać każdy szczegół, poznać każdy mięsień, nauczyć się mnie na pamięć. Tymczasem ja delikatnie zsunąłem ramiączka jej koszulki i odpiąłem stanik. Objąłem jej wielkie piersi swoimi dłońmi, zacząłem je całować i pieścić palcami. Wziąłem ją na ręce i zapytałem:
- Dokąd sobie pani życzy, Madame?
Wskazała ręką na kanapę w salonie. Delikatnie ułożyłem jej ciało na kanapie, całując ją w usta i szyją, pieściłem piersi, a gdy zszedłem do wysokości pępka, odpiąłem guzik i ściągnąłem krótkie szorty. Schodząc wargami coraz niżej, chwyciłem zębami za jej stringi i delikatnie zsunąłem w dół. Miała piękną pochwę. Na początku pieściłem ją tylko ustami. Gdy w głąb jej pochwy wpuściłem swój język, zaczęła szybciej oddychać i wydawać z siebie coraz głośniejsze odgłosy rozkoszy. Po chwili podniosła mój podbródek i przyciągnęła moją twarz do swojej. Zaczęliśmy się namiętnie całować i obejmować. Nagle ona znalazła się nade mną, usiadła na moich udach, zdecydowanie chwyciła klamrę paska i odpięła go. Patrząc cały czas na mnie, zrzuciła ze mnie spodnie i położyła prawą dłoń na moim kroczu.
- Trzeba naostrzyć szablę mój rycerzu. - powiedziała.
Delikatnie zsunęła moje bokserki i ujęła w dłonie penisa, powoli go masując. On stawał się coraz większy i twardszy, nabiegał krwią aż rozwinął się w całej okazałości. Wówczas przytknęła do niego swoje usta i zaczęła go pieścić. Po chwili zaczęła ssać główkę. On coraz głębiej znikał w jej ustach. Jednocześnie jej palce delikatnie błądziły po moim brzuchu, biodrach i udach... To było boskie uczucie. Odczuwałem coraz większą przyjemność, a ona robiła to coraz szybciej i szybciej...
Po chwili ujęła mojego penisa w dłoń i delikatnie masując, włożyła jego główkę do swojej pochwy. Potem powoli zaczęła opuszczać swoje ciało w dół i podnosić do góry. Robiła to coraz szybciej i szybciej, a on znikał w niej coraz głębiej i wyłaniał się i tak na przemian... Patrzyłem jej prosto w oczy i pieściłem falujące piersi. Oboje odczuwaliśmy coraz większą przyjemność.
Po chwili podniosłem się, jednocześnie opuszczając jej ciało na kanapę. Nachyliłem się nad nią, wspierając się na ramionach, a ona objęła moje pośladki swoimi udami. Poruszałem coraz szybciej pośladkami, a ona coraz bardziej krzyczała z rozkoszy. Ja również czułem coraz większą rozkosz i narastające napięcie.
- Dochodzę... - wyszeptałem jej do ucha.
- Dokończ na moich piersiach... - odpowiedziała w uniesieniu.
Wyszedłem więc z niej i zbliżyłem się do jej piersi, ona zaś chwyciła mojego członka w dłonie i zaczęła masować go coraz szybciej. Czułem narastające podniecenie, zacząłem wydawać z siebie coraz głośniejsze pomruki i rozkoszy, aż w końcu napięcie sięgnęło zenitu i doszedłem. Z mojego twardego, pulsującego członka wytrysnęła wprost na jej biust i twarz ciepła sperma. Jedną ręką nadal masowała mojego penisa, drugą zaś rozmazywała spermę po biuście, wokół sutków i ust, jednocześnie oblizując palce...
cdn...