Majowe popołudnie,wracam z pracy, mam do przejechania jeszcze jakieś 30 km.Za 2 km będzie parking na którym wypije piwo. Mogę to zrobić,jestem znany przez Policję.Ostatecznie,czasami,dla nich,pracuję.Gówno mi zrobią, najwyżej odwiozą urżniętego do domu.Kiedyś miałem tyle instynktu samozachowawczego, że zadzwoniłem na Komisariat i poprosiłem dyżurnego o radiowóz. Noc przespałem w areszcie, samochód był zabezpieczony.Nawet dostałem podwójne materace i takiż sam koc.
-Jakieś 200 m od parkingu na usta wcisnęło mi się przekleństwo,ordynarne,a kląć to ja umiem!Tam gdzie chciałem wypić piwo stał terenowy samochód,maska była podniesiona.Szlag trafił chwilę odpoczynku,następny,dyskretny,parking dopiero za 3 km.Dojeżdżałem powoli bo spod otwartej maski"Land Rovera" wystawały kształtne tyłeczki 3 pań.Spódniczki mini,pończochy, tak kobiety z klasą, w naszych czasach pończochy i to ze szwem z tyłu!Jedna z nich, blondynka,w stylu Pameli Anderson ,wyprostowała się i podniosła dłoń.Znak był jednoznaczny,prośba o pomoc.Pokażcie mi faceta, który na coś takiego by nie zareagował,włączyłem kierunkowskaz,zjechałem na parking.Wtedy zaczął się koszmar.Druga kobieta, która pokazała mi twarz była brunetką,długowłosą,w dłoni nie trzymała bynajmniej klucza do samochodu.Z racji zawodu znam się, co nieco, na broni palnej,to był "P 08" wz.1940,na dodatek z dokręconym tłumikiem.Wylot lufy kierował w moje krocze.Zablefowałem,przecież to atrapa! W odpowiedzi kształtna dłoń o długich,ciemnoczerwonych paznokciach, odsunęła się nieco w bok. Usłyszałem charakterystyczne kaszlnięcie, z odległego o około 20 m pnia sosny odleciał kawał kory. Lufa broni ponownie była skierowana w moje krocze.Poczułem nieprzyjemne mrowienie,jestem przywiązany do swoich klejnotów.Z oczu kobiety biła bezwzględność! Wyprostowała się trzecia kobieta,szatynka o zimnych oczach,pełnych ustach i wydatnym biuście.
-Jak Pani myśli Pani Basiu,nada się?
-Tak,Izabello.
Usłyszałem suche,beznamiętne,słowa.
-Wsiadaj do auta, podwiń rękaw!
Pokornie wykonałem polecenie,w głowie miałem mętlik,że też mnie się to przytrafiło/?
Na tylnym siedzeniu "Land Rovera" blondynka podała mi jakiś zastrzyk.Zapadłem w sen.
Przebudzenie było straszliwe:Kac jak po przepiciu,w gębie sucho,mroczki przed oczyma ciemno w pomieszczeniu.
-Męski głos:Obudziłeś się?
-Tak,kurwa co się dzieje?
-Handel żywym towarem,myślałeś że dotyczy tylko kobiet?My też jesteśmy towarem i to chodliwym.Ja dwa tygodnie temu zostałem wykastrowany,jutro odbierze mnie moja nowa Pani.Jest Francuzką, podobno okropnie brzydką, ale ma forsę. W tym ośrodku przygotowano mnie do spełnienia każdej jej zachcianki. Ciebie też to czeka,zmuszą Cię do wszystkiego.
Po plecach przeleciały mnie ciarki i jednocześnie dreszcz podniecenia.
Nagle zabłysło światło, do pokoju weszła Izabella,wysokie buty,pończochy,koronkowe,czarne body,w ręce skórzany pejcz.Nigdy nie myślałem, że tak może boleć.Dostałem precyzyjnie w krocze.
-Wstawaj psie!
Rozkaz był potwierdzony następnym kopem w krocze.
Zebrało mi się na wymioty.
Posłusznie podążyłem za dręczycielką.
Trafiłem do jaskrawo oświetlonego pokoju,oprócz innych mebli stało tam także szerokie łoże,na którym Pani Barbara kończyła akt płciowy z nieznanym mi mężczyzną.Doszli do orgazmu, wygięła się z rozkoszy.Chwilę po tym odepchnęła go jak psa. Izabella,drwiąco się uśmiechając podprowadziła mnie do krocza, najwyraźniej najważniejszej tu Pani.
-Na kolana psie!
Moja głowa została przyciśnięta do ociekających,obcym nasieniem warg sromowych.
Znowu zebrało mi się na wymioty.
Uderzenie pięścią w krocze doprowadziło mnie do porządku.
-Jestem nikim,psem,muszę lizać-pomyślałem.
Pani Barbara usiadła na mojej twarzy, rozchyliła swoją muszlę, krople nasienia obcego mężczyzny wpłynęły mi do ust.Już wiedziałem,że jestem jej sługą.Lizałem pokornie cipę,ale odezwał się we mnie instynkt samca,zapragnąłem Ją posiąść,następne uderzenie wyprowadziło mnie z błędu.
Posłusznie ssałem do końca,bynajmniej tak mi się wydawało.
Pani Barbara włożyła 3 paluszki do cipki i stwierdziła, że jest niezbyt czysta.
Musiałem ponieść karę.
Poczułem dreszcz strachu!
Pani dwukrotnie klasnęła w dłonie, za chwilę weszło 2 strażników.Byli zbyt dobrze zbudowani żebym mógł z nimi walczyć.
10.06.2011 19:02