Sex Planeta
Zaloguj się | Pomoc | Nie masz konta? - Rejestracja!
Sex Planeta
Kategorie
Amatorki (1861)
Anal (3085)
Anime (580)
Azjatki (652)
BDSM (404)
Bikini (371)
Bisex (26)
Blondynki (2705)
Brunetki (1635)
Ciąża (54)
Creampie (352)
Dojrzałe (672)
Faceci (76)
Fetysze (1521)
Fisting (126)
Geje (257)
Głębokie Gardło (516)
Hardcore (6107)
Interracial (665)
Laski (2428)
Latynoski (321)
Lesbijki (1111)
Mamuśki (1621)
Murzynki (594)
Nastolatki (4143)
Oral (6095)
Orgie (382)
Owłosione (427)
Pissing (78)
Polskie (151)
Pończochy (1371)
Połykanie (276)
Puszyste (476)
Rajstopy (172)
Rude (794)
Sex Grupowy (1859)
Shemale (210)
Squirting (119)
Stare (139)
Stopy (141)
Wielkie Cycki (3503)
Wielkie Kutasy (269)
Wysokie Obcasy (1119)
Wytryski (6159)
Zabawki (1920)
Znane (196)
Sexplaneta.pl » Opowiadania » Wymarzona praca Moniki - epizod 2.
Wymarzona praca Moniki - epizod 2.
Dodano: 07.06.2011 14:03
Przez: Baldwin
Dni mijały prawie niezauważalnie, tygodnie niewiele wolniej i nim się obejrzałam miałam za sobą półtora miesiąca pracy, odkąd firma ( a właściwie Tomek) postanowiła związać się ze mną umową na stałe. Dzięki temu poczułam się pewniej, a świat wydał mi się nieco bardziej przyjaznym miejscem. Moją postawę kształtował również - a może zwłaszcza - mocno erotyczny układ z szefem. Mając za plecami – najczęściej zaś w sobie – Tomka czułam, że niewiele złego może mi się stać. Marudna i upierdliwa Agnieszka nagle wydała mi się żałosna. W buty mogła sobie wsadzić swoje uszczypliwości – przynajmniej będzie wyższa! Ja robiłam swoje! Wcale nie chcę przez to powiedzieć, ze olewałam obowiązki. Starałam się jak mogłam i czułam, że wiedza i doświadczenie wręcz wypełnia mnie całą, po koniuszki uszu. Najwięcej jednak zyskiwałam spełniając seksualne zachcianki Tomka, który nie ukrywał, że jest ze mnie zadowolony. Widocznie jedyna Kaśka w firmie to było dla niego za mało, choć nie byłam pewna, czy sekretarka-seksbomba była do tej pory jego jedyną kochanką w naszej firmie. Ja jednak tylko o niej wiedziałam. Coraz częściej też starałam się go zaskakiwać swoją inicjatywą, tak jak chociażby dzisiaj.

Gdy jakiś czas temu przyszłam do jego gabinetu, ślęczał pochylony nad stosem papierów. Widać było, że jest niezadowolony, nie przepadał, gdy zarzucano go robotą, a tak najwyraźniej było.
- Cześć Monika – mruknął, nie podnosząc głowy.
„Ups, Tomcio jest nie w humorze.” – pomyślałam, a głośno zapytałam:
- Co tam szefie?
Machnął ręką nerwowo i wskazał mi stos papierów niewiele tylko mniejszy niż piramida Cheopsa.
- Siadaj i posegreguj mi to teczki według dat! – warknął wciąż niezadowolony. – Przynieśli mi to rano, kiedy mnie jeszcze nie było i rzucili jak popadło, pieprzone mądrale!
Uśmiechnęłam się promiennie jak potrafiłam najbardziej, ale chyba tego nie zauważył.
- Ok.! – zgłosiłam swoją gotowość do pracy. – Wyluzuj! Będzie dobrze!
Uniósł głowę i prychnął ze złością:
- Łatwo ci mówić, a ja mam na to dwa dni! Dwa dni, rozumiesz! Ktoś na górze oszalał i… - przerwał na moment zdenerwowany.

To wtedy postanowiłam zdobyć się na własną inicjatywę. Podeszłam do niego od tyłu i jak zwykle przez moment dałam się oszołomić zapachowi jego perfum. Zacisnęłam lekko dłonie na jego barczystych ramionach i zaczęłam je ugniatać.
- Wydaje mi się, że potrzeba ci odrobiny relaksu – stwierdziłam przemądrzale.
- Monika, przestań, nie pora na to! – ofuknął się Tomek, ale nie na tyle przekonująco, żebym przerwała swoje zabiegi.
Poznałam go już trochę i wiedziałam, ze zbytnio lubi, nie tylko pieprzenie, ale także wszelkie pieszczoty i inne zabiegi około erotyczne.
- Pozwól sobie pomóc! – nacisnęłam jakiś czuły punkt na jego plecach, bo westchnął zadowolony.
Próbował przewracać jeszcze oczami i lekko protestować, ale po krótkiej chwili się poddał.
- Dobra mądralo, ale… tylko chwilę, ok.!? – zarządził.
- Ty tu jesteś szefem – zgodziłam się przymilnie.
Z fizjoterapią mam niewiele wspólnego, ale moje zabiegi odnosiły skutek. Tomek rozsiadł się wygodnie w fotelu i lekko odchylił głowę do tłu, jednocześnie przymykając oczy.
- Mmmm… - mruczał pod nosem niczym głaskany kot.
Fajnie, ale… nie zamierzałam na tym poprzestać. Plan najbliższych kilku minut zrodził się w mojej głowie w jednej chwili.

Odsunęłam z niemałym wysiłkiem fotel obrotowy z Tomkiem lekko do tyłu i stanęłam przed szefem. Uniósł ledwie powieki i zerknął spod nich na mnie. Wyraz mojej twarz upewnił go, że to nie koniec i dalej ma pozostać w tej pozycji.
Tymczasem ja rozpięłam guziki jego koszuli i wsunęłam pod nią swoje dłonie, masując twarde niczym kamień, tors i brzuch Tomka. Usiadłam w końcu okrakiem na kolanach szefa i wspomogłam dłonie ustami i językiem, całując i pieszcząc ponętnie wyrzeźbione ciało.
Gdy któryś raz z kolej czubek mojego języka trącił sterczący z ciemnej brodawki sutek, Tomek jęknął zachwycony:
- Wezwanie ciebie było najlepszą decyzją służbową podjętą przeze mnie w tym tygodniu.
Zbliżyłam usta do policzka Tomka i muskając językiem jego ucho, szepnęłam:
- Dziękuję i rozumiem przez to, że mam kontynuować dalej, tak?
Zamiast odpowiedzi poczułam jak silne dłonie szefa ściągają moją głowę z powrotem w dół, na jego tors.
Wróciłam więc do pieszczot, ale czułam budzące się podniecenie, toteż znów postanowiłam wejść na kolejny poziom naszej gry. Nie przestając pieścić Tomka, rozpięłam pasek jego spodni.
- Monika, nie teraz! – mruknął w proteście, próbując się ode mnie uwolnić. – Nie ma na to czasu!
- Spokojnie! – osadziłam go w miejscu, dociskając się mocniej do niego.
Oczywiście mógł bez problemu pozbyć się mojej natrętnej osoby z siebie, ale jego protest był zbyt słaby. Uroczy pan Gutowicz lubił seks jak misio miód i rzadko kiedy przepuszczał okazję na pieprzenie.
- Nie bądź trudny, ja tu pracuję! – zażartowałam.- Zresztą to miał być zabieg relaksujący, a nie rżnięcie, więc…
- Co chcesz…!?
Rozporek spodni poddał się i ujrzałam potężny wzwód wypełniający slipy Tomka.
- Ciii… chcę uwolnić cię od stresu – stwierdziłam cicho.

Ściągnęłam z niego spodnie i slipy, które opadły na podłogę, zaplątane wokół jego stóp. Sama pozbyłam się bluzki i biustonosza. Byłam podniecona, sutki sterczały stwardniałe wokół nabrzmiałych brodawek. Z przyjemnością obserwowałam zachwyt w oczach Tomka, wlepiającego wzrok w moje pełne piersi. Jeszcze nie tak dawno gniewałam się na nie, ale teraz… cóż, Kaśka pomimo swoich niezaprzeczalnych atutów takich nie miała. Moje dorosłe życie nie trwało może zbyt długo, ale przez ten czas rzadko miałam okazje spotkać faceta, który by się zachwycał małymi piersiami. Właściwie nie znam takiego. Moje dwa skarby nie były przesadnie duże, ale robiły wrażenie na płci przeciwnej o czym często się przekonywałam w upalne dni jadąc autobusem. Gdy wysiadałam z niego musiałam prawie że, wyciągać gałki oczne ze swojego dekoltu.
Tomek zaś był typowym przedstawicielem samczej gromady, a ja nie byłam wolna od kobiecej próżności. Tym bardziej od wiadomego zdarzenia w jego gabinecie, gdy razem z Kaśką zerżnęli mnie po raz pierwszy. Cieszył mnie jego zachwyt i bez oporów wsunęłam jego nabrzmiałego penisa między rozchylone lekko na boki piersi, a potem zacisnęłam je na nim. Gutowicz wyprostował się bardziej w fotelu, by móc lepiej przeciskać się między moim twardniejącymi coraz bardziej kulami.
Gdy zaczerwieniony czubek członka wysuwał się bardziej z pomiędzy moich piersi próbowałam brać go do ust, ale szło mi to nieporadnie z powodu niedogodności pozycji, dlatego poddałam się po chwili i skoncentrowałam na ogarniającym mnie coraz bardziej podnieceniu. Twardy, ciepły i pulsujący penis drażnił skórę na piersiach i między nimi, a ja czułam, że robię się mokra. Wiedziałam, że teraz niczego więcej spodziewać się nie mogę, ale liczyłam, że po takim początku dnia, Tomek również będzie miał ochotę na więcej. Być może dołączy do nas Kaśka, mmm… .

Fantazje przerwał mi urywany głos szefa:
- Jeszcze chwila i wywołamy iskrę. BHP-owiec by nas zabił - mrugnął do mnie rozbawiony. – Ostudź go trochę w swoich ustach!
Zrobiłam to ochoczo, bo muszę się przyznać, że apetyt seksualny, odkrytej we mnie przez Tomka i Kaśkę nimfomanki był coraz większy. Łamałam swoje dawne opory i pozbywałam kolejnych hamulców. Nie poznawałam siebie, ale biorąc pod uwagę przyjemność jaką czerpałam z okazji pojawienia się mojego nowego wcielenia, miała to gdzieś.
Zacisnęłam dłoń na twardym, nabrzmiałym członku szefa i wsunęłam go sobie częściowo do ust. Ciepło i moc płynące z niego pulsowały na moich wargach. Zaczęłam go pieścić. Tomek jęknął z zadowolenia, a ja pochłaniałam kolejne centymetry jego naprężonej męskości, aż do momentu, kiedy cały penis zniknął w moich ustach. Mina Gutowicza mówiła wszystko. Twarz pokrył mu grymas zadowolenia. Chwycił pukiel moich włosów z tyłu głowy i zaczął ciągnąć za nie tak, że musiałam zacząć obciągać jego członka. Po chwili wyciągnął go ze mnie i trzymając nad piersiami, z zaciśniętymi ustami wystrzelił nasieniem. Poczułam jak ciepła i lepka salwa trafia idealnie w cel. Strużka lepkiej spermy rozpoczęła leniwą wędrówkę od górnej części jednej z piersi, poprzez stojący na jej drodze sutek w dół, w stronę brzucha.
Tomek westchął po chwili:
- No, Monika postarałaś się dziewczyno!
Uśmiechał się od ucha do ucha i podsunął mi pod nos umazanego resztkami nasienia penisa. No tak – higiena jest bardzo ważna! Skwapliwie chwyciłam w usta czubek członka i uwolniłam go od pozostałości spermy.
- Grzeczna dziewczyna – kolejna pochwała z ust szefa.
Był zadowolony i spełniony. mój wysiłek nie poszedł na marne. Kolejne godziny naszej wspólnej pracy upłynęły w dużo mniej napiętej atmosferze.

Wychodząc z gabinetu po skończonej pracy, natknęłam się na okupującą swoje biurko Kaśkę. Mrugnęła do mnie okiem i zapytała wesoło:
- I jak? Poradziłaś sobie, bo dziś nasz Tomek nie był w zbyt radosnym nastroju?
- Dałam radę – odpowiedziałam równie wesoło.
Kaśka wskazała palcem moją spódniczkę.
- Widzę.
Zerknęłam tam, gdzie pokazywała sekretarka. Z przodu spódniczki, w okolicy paska widać było dwie nieduże plamy. Zaschnięte resztki nasienia. Niby pierdoła i przed Kaśką nie musiałam niczego udawać, ale jednak policzki pokryły mi się czerwienią.
- Dzięki.
- Nie ma za co – ucięła moje podziękowania. – Widzę, że radzisz sobie coraz lepiej. Już są dni, kiedy szef unio zapomina o mnie.
Zrobiło mi się przykro. Nie pomyślałam nawet o tym, a przecież jeszcze dwa miesiące temu Kaśka miała (prawdopodobnie) Gutowicza tylko dla siebie.
- Sorry, Kasiu, wiesz nie…
Sekretarka machnęła lekceważąco ręką.
- Daj spokój! Dla mnie to lepiej, że znalazł sobie ciebie – wyznała.
- Naprawdę?
- Jasne! Lubię owoce morza, ale jedzone codziennie staja się śledziami – zaśmiała się cicho.
- Nie bardzo rozumiem – przyznałam.
- Nie!? To słuchaj! Tomek to całkiem fajny facet i zdolny kochanek, ale ma duży temperament i lubi się pieprzyć często – zaczęła mi tłumaczyć cicho Kaśka.
„ O rany, nie musiała mi tego mówić! Wiem o tym równie dobrze.” – pomyślałam.
- Jednak co za dużo to niezdrowo – panna Zwolińska uraczyła mnie sentencją. – Zdecydowanie bardziej smakuje mi bzykanie z nim, gdy robimy to rzadziej.
Odetchnęłam. Nie chciałam mieć rywalki, a jeszcze bardziej zajadłego wroga w Kaśce.
- Ok., rozumiem – stwierdziłam.
Kaśka znów mrugnęła do mnie.
- Naprawdę się teraz cieszę, że siedziałaś wtedy w tej łazience – podsumowała. – Pamiętaj, ze jesteśmy umówione wieczorem.
- Pamiętam.
- Może być wesoło – stwierdziła jeszcze Kaśka, gdy stałam już w drzwiach sekretariatu. – My we dwie, bez Tomka, ciekawe co z tego wyniknie?

Zmierzając do klubu „Abrakadabra”, gdzie byłam umówiona z seksowną sekretarką Tomka, myślałam o niej, o sobie, o nas dwóch. Wcześniej uważałam ją za wyniosłą sukę, ale teraz zmieniłam o niej zdanie. Owszem dalej potrafiła być taka obojętna i czasem wredna, ale już nie dla mnie. Zrozumiałam, ze to jest jej gra. Parasol ochronny, za którym się kryła.
Przez ostatnie półtora miesiąca nasze relacje zmieniały się diametralnie. Jeśli nie stałyśmy się przyjaciółkami, to na pewno dobrymi koleżankami. Nie wiem co Kaśce ta znajomość dała, ale ja dzięki niej przeobraziłam się z przeciętnej dziewczyny w niezłą laskę. Wiem! Wcześniej określenie „niezła laska” wywoływało u mnie wymioty, ale teraz nawet mile łechtało moją kobiecą próżność.
Wszystko dzięki Kaśce. Z początku – jak podejrzewam – robiła to na prośbę Tomka, ale dało się zauważyć, że po pewnym czasie wciągnęło ja to i sprawiało przyjemność. Zaczęłam robić to co do tej pory nie zaprzątało mi zbytnio głowy. Makijaże, kosmetyki, zakupy, ciuchy, salony fryzjerskie, kluby fitness i w skrócie wszystko to, co jest potrzebne, żeby stać się obiektem pożądania. I ja – Monika Frycz – dawniej szara myszka, stałam się takim obiektem. A matką tej przemiany była właśnie Kaśka Zwolińska – dawniej „wredna suka”, obecnie – kumpelka.
Okazało się, że odpowiednie kosmetyki, fryzura i ciuchy uczyniły ze mnie inna osobę. Nie, to nie to, ze wcześniej byłam totalnie brzydka. Nie! Zdarzało się nawet, że mówiono o mnie czasem „niebrzydka” czy „całkiem ładna”, ale nic poza tym, nie umiałam eksponować swoich atutów i urody. Teraz, choć może nie byłam taką seksbombą jak koleżanka, ale – co potwierdziła ona i kilka innych osób – niewiele jej ustępowałam urodą, a miałam coś czego jej było brak. Podczas, gdy ona sprawiała wrażenie wyniosłej i nieprzystępnej, ja miałam aparycję miłej i sympatycznej.
- Cóż, nie można mieć wszystkiego – filozoficznie stwierdziła któregoś razu Kaśka.
Nie można, ale ja dzięki niej miałam znacznie więcej. Nie przyznam jej się nigdy do tego, ale byłam jej wdzięczna.

W klubie dostrzegłam ją od razu. Siedziała przy stoliku, sącząc jakiegoś żółtego drinka. Srebrzysta sukienka, której dół sięgał ledwie połowy ud. Tak mi się zdaje, ponieważ w tej chwili miała nogę założoną na nogę, przez co można było podziwiać prawie całe jej udo. Byłam ledwie chwilkę w środku, a już wyłapałam kilka spojrzeń facetów, którzy nie mogli oderwać oczu od niesamowicie zgrabnych nóg Kaśki. Gdy podeszłam bliżej, przekonałam się również, jak bardzo ma odkryte plecy. W zakończonym owalem wycięciu sukienki, dostrzegłam zarys górnej części tyłeczka, któremu oczywiście jak reszcie Kaśki nic nie można było zarzucić.
- Cześć, Kasiu. Fajny ciuch – pochwaliłam ją stając koło niej.
Uniosła głowę i spojrzała na mnie wesoło.
- Dzięki. Nowy i ma dziś specjalne zadanie – stwierdziła.
- Chyba się domyślam – roześmiałam się siadając naprzeciwko niej.
Kaśka uniosła szklankę do góry niczym do toastu.
- Dobrze zgadujesz. To przynęta – przyznała. – Na faceta, który dziś wyląduje między moimi nogami.
Podeszła do nas drobna kelnerka i zamówiłam to samo co Kaśka.
- A Tomek! – spytałam naiwnie.
Spojrzała na mnie z politowaniem.
- Przecież to mój szef, a nie mąż! – prychnęła. – Nie przysięgałam mu wierności!
- Przepraszam, głupie pytanie – przyznałam.
Kaśka pokręciła głową.
- Głupie, ale nie dziwię się – powiedziała. – Ja też tak na początku reagowałam, gdy zaczęłam się pieprzyć z Tomkiem. Coś mi się ubzdurało, że on powinien być jedyny, ale… to gówno prawda! Pamiętaj Monika o tym!
Miała rację. Zachłysnęłam się nową dla mnie sytuacją. Seks, pożądanie, rozkosz i związane z nimi inne emocje, sprawiły że poczułam się świetnie, ale jednocześnie uznałam, że ten układ jest jedynym możliwym i żadnych odstępstw od niego nie ma.
- Słuchaj! Tomek to naprawdę super facet – znów tłumaczyła mi Kaśka. – Uwielbia seks, ale nie wierz w to, że odbiera on mu rozum! Gdyby przyszło co do czego i jego posada byłaby zagrożona, odstawiłby cię bez wahania, a nawet zwolnił jeśli by było trzeba. Dlatego cały czas pamiętaj o sobie!
Mówiła to poważnie, choć podrygiwała wesoło w rytm płynącej z głośników muzyki.
- Dzięki Kasiu – podziękowałam jej.
- Nie ma za co. Takie rady daje gratis – roześmiała się. – Ty natomiast dziś zrobisz krok w nieznane, który pozwoli ci myśleć inaczej o naszym układzie z panem Gutowiczem.
- Jak to? – nie rozumiałam co do mnie mówi.
- Jesteś tu ze mną, a ja planuję dzisiaj dać się wypieprzyć jakiemuś przystojniakowi – wyjaśniła. – Ty zrobisz to samo!

Uniosła szklankę, wskazując na moją, którą przyniosła mi kelnerka chwilę wcześniej.
- Wypijmy za to! – zaśmiała się głośno.
Nie wierzyłam w to, co mówi.
- Żartujesz!?
Kiwnęła przecząco głową.
- Wcale. Twój łaszek też niewiele zakrywa, więc obydwie jesteśmy przygotowane – stwierdziła wesoło.
Cóż, rzeczywiście moja błękitna sukienka była tej samej długości co jej. Jedynie plecy miałam bardziej zakryte, co jednak nie znaczy, że..
- Ale, Kaśka…
- Przestań!
- Ale…
- Jeszcze jedno „ale”, jeszcze odrobina protestu i mam w dupie przyjaźń z tobą – kategorycznie zakończyła dyskusję Kaśka.
Pierwszy raz użyła słowa przyjaźń w odniesieniu do nas dwóch. Wiedziałam, że jej groźba jest prawdziwa i nie chciałam stracić znajomości z nią, ale tą „przyjaźnią” zamknęła mi usta całkowicie. Niepewna, lekko wystraszona poddałam się jej woli. Czułam jednak, ze myśl o seksie z nieznajomym mężczyzną, poznanym tu, wśród mnóstwa napalonych samców, obudziła we mnie uśpione podniecenie.

Kolejne dwie godziny spędziłyśmy na parkietowych szaleństwach. Piłyśmy niewiele, bo jak twierdziła Kaśka – a ja się z nią zgadzałam – seks po pijaku to żadna przyjemność. Roztaczałyśmy swój urok i dokonywałyśmy selekcji. Z mnóstwa facetów wyłuskaliśmy dwóch atrakcyjnie wyglądających, którzy wyglądali na tyle trzeźwo, żeby sprostać naszym, a bardziej Kaśki planom. Niebagatelne znaczenie miało tez to, że byli przystojni, całkiem urodziwi, wysportowani i zadbani. Kolejna z mądrości Kaśki brzmiała:
„Potrzeba pieprzenia, niech nie zmąci twojego rozsądku i poczucia estetyki! Szanuj się dziewczyno!”
Uwielbiałam jej prawdy oraz sposób w jaki je przedstawiała i pod tą podpisywałam się obiema rękami. Jeśli mam dziś dać się zerżnąć to niech to będzie facet na poziomie, a ten z czupryną czarną jak smoła pasował mi do tej kategorii. Do tego od dłuższego czasu nie odrywał ode mnie wzroku.
- Ten Czarnowłosy spala się w blokach i tylko patrzeć jak wystrzeli w twoją stronę – stwierdziła Kaśka, gdy odpoczywałyśmy przy stoliku. – Jego piegowaty kumpel jest również apetyczny, więc Monisiu bądź tak miła i załatw nam upojną noc, ok.?
Zaśmiałam się wesoło.
- Postaram się.
Ledwie zdążyłam to powiedzieć, a Czarnowłosy stał już koło mnie.
- Zatańczysz ze mną? – zapytał.
Pachniał dobrymi perfumami i przypomniał mi się Tomek. Chyba lubiłam pachnących facetów?
- Czemu nie!

Kolejna piosenka była nastrojowa, więc nim się obejrzałam, poczułam jak właściciel czarnej czupryny lgnie do mnie i kładzie dłonie na moim tyłku.
- Jestem Adam – przedstawił się cicho.
Wsunęłam udo między jego nogi, czując znajomą twardość między nimi. Jednocześnie postanowiłam się nieco z nim podroczyć.
- Czemu mi to mówisz? – spytałam. – Do jednego tańca nie potrzebne mi twoje imię.
Spojrzał na mnie przeciągle. Chwilę się wahał.
- Myślisz, ze skończy się na jednym tańcu? – odpowiedział pytaniem.
- A nie?
Twardy tors drażnił silnie moje piersi, nawet przez materiały jego koszuli i mojej sukienki.
- Ja chciałbym, żeby nie – wyznał z przekonaniem.
Uśmiechnęłam się lekko.
- Ja zaś, jeszcze nie wiem – powiedziałam przekornie.
Nieco sposępniał, ale nie uznał się za przegranego. Dłoń z mojego pośladka zsunęła się niżej i poczułam, że wsuwa się pod materiał sukienki, unosząc go do góry.
- Trochę cię obserwowałem i doszedłem do wniosku, że musisz mieć cudowną, jedwabistą skórę – palce delikatnie muskały moje udo. – Teraz wiem, że się nie pomyliłem.
Nieźle! Przynajmniej nie wyskoczył z jakimś beznadziejnym banałem!
- A dlaczego akurat tam to sprawdzasz? – zapytałam śmiejąc mu się do ucha.
- Bo tylko tam rezultat badań jest naprawdę wiarygodny – odpowiedział ze śmiechem.
Miał refleks, trzeba nu przyznać. Coraz bardziej mi się podobał. Czułam, że wcześniejsze ćmienie podniecenia przeradza się w coś silniejszego. Kątem oka dostrzegłam bujających się w pobliżu Kaśkę i piegowatego kumpla mojego tanecznego partnera. Wszystko zmierzało do wytyczonego przez moją przyjaciółkę celu.
- Mam zabrać dłoń z twojego uda? – zapytał, ale w jego głosie czułam pewność, że zaprzeczę.
Miał rację. Poczułam zew mojej żądzy. Wiedziałam już, że tylko jakiś kataklizm mógł sprawić, ze ten czarnowłosy przystojniak nie zerżnie mnie dzisiejszej nocy.
- Nie i… ona nie jest na udzie, Adasiu – szepnęłam mu do ucha, czując jak palcami przesuwa po cienkim pasku stringów i płatkach cipki.
Nastrojowa muzyka ustała. Kolejne piosenki, o wiele szybsze i skoczniejsze mniej nadawały się do takich igraszek.

W końcu udało nam się z Kaśką dopaść stolika pod pretekstem zaczerpnięcia oddechu.
- I jak Moni? – spytała Kaśka nie owijając w bawełnę.
Oczy błyszczały jej z podniecenia. Znałam to spojrzenie i wiedziałam, że moja żądza wcale nie jest czymś wyjątkowym.
- Jak najbardziej ok. – zameldowałam. - A ty?
- To samo, no to co? – spojrzała na mnie pytająco.
Zaśmiałam się cicho.
- Jak to co!? – żachnęłam się. – Lubię tańczyć, ale nie przyszłyśmy tu by zostać królowymi parkietu!?
Kaśka parsknęła mi prosto w twarz.
- Taką cię najbardziej lubię, Moni! – stwierdziła wesoło. – Czyli jeszcze jeden wolny taniec i zwijamy się, ok.?
- Jasne!
Słowo się rzekło. Przed kolejnym tańcem dwaj amanci pojawili się prawie jednocześnie przy naszym stoliku, a my zgodnie ruszyłyśmy z nimi na parkiet.

Znów trafiło na nastrojową muzykę i jak poprzednio, tak i teraz, Adam i ja przywarliśmy do siebie. Jeszcze śmielej i mocniej, Czułam jak piersi rozpłaszczają mi się pod ciężarem jego ciała. Znów jego dłoń powędrowała pod moją sukienkę. Po poprzednim razie odważniejsza, od razu znalazła drogę do mojego krocza. Czułam się wspaniale. Ogarnęło mnie uczucie podobne do euforii, którym rozkoszowałam się do woli.
Chwyciłam druga dłoń Adama i położyłam ją na swojej piersi. Tryumfalny uśmiech pojawił się na twarzy mężczyzny.
- Teraz mogę ci zdradzić swoje imię, ale pod jednym warunkiem – szepnęłam mu do ucha.
- Jakim? – zaciekawił się.
- Takim, że ten taniec jest ostatni – zakomunikowałam mu. – Mam dość pląsów, pora przejść do rzeczy!
Trudno opisać reakcję Adama, ale niewątpliwie był zadowolony. Poczułam jak zaciska dłoń na piersi mocniej, sprawiając mi niewielki ból.
- Mi pasuje, więc…?
Wsunęłam dłoń pomiędzy mój brzuch a jego krocze i przesunęłam po sporym wybrzuszeniu na spodniach. Prężący się pod materiałem penis był twardy jak kamień.
- Jestem Monika, skarbie – wyznałam w końcu.
- Miło mi – odpowiedział Adam.
- Nie! Dopiero będzie ci miło! – poprawiłam go natychmiast.

Jeszcze dobrze nie ucichła muzyka, a on ciągnął mnie już w stronę stolika. Usiadłam, z rozbawieniem patrząc na jego zdziwiona minę.
- Jeśli wszystko dobrze zrozumiałem, powinniśmy być w drodze do wyjścia – powiedział zdezorientowany.
- Spokojnie, mój drogi! – ostudziłam go. – Chyba przyszedłeś tu z kumplem?
- I co z tego? – wzruszył ramionami. – On zajął się twoją koleżanką, ja mam ciebie.
- Niezbyt jesteś do niego przywiązany – bawiłam się jego zdumieniem. – A ja do swojej przyjaciółki tak, dlatego…
- Co takiego?
- Dlatego wychodzimy wszyscy razem albo wcale – skończyłam kategorycznie.
Adam patrzył na mnie, a w jego oczach było niedowierzanie. Milczał dłuższą chwilę.
- Ty mówisz poważnie!? – zapytał w końcu.
- Jak najbardziej, a co… nie pasuje ci taki układ? – droczyłam się.
- Nie, nie… pasuję, jak najbardziej! – zaprzeczył gwałtownie. – Tylko…
- Tylko co?
- Rozmawialiśmy z Markiem, gdy odpoczywałyście, że fajnie by było, gdybyście chciały pojechać obydwie razem z nami, a ty teraz…
Urwał, kręcąc głową z niedowierzaniem.
- Zazdroszczę ci! – powiedziałam do niego. – Masz dziś szczęśliwy dzień, marzenia ci się spełniają. Uśmiech nie schodził z jego ust, nawet po chwili, gdy we czwórkę czekaliśmy przed klubem na zamówioną taksówkę.

Pojechaliśmy do mieszkania piegowatego Marka. Zajęło nam to niespełna dwadzieścia minut. Gospodarz wskazał nam dłonią jedno z ostatnich pięter wysokiego bloku i zanurzyliśmy się w jego wnętrze, zmierzając do windy.
Gdy zasunęły się a nami srebrne drzwi elewatora, marek wcisnął przycisk z numerem dziesięć.
W końcu przekroczyliśmy próg jego mieszkania. Ledwie drzwi zamknęły się za nami, a ja poczułam niecierpliwe dłonie Adama pod sukienką, zdzierające z mojego tyłka stringi.
Oparłam się o drzwi plecami i zadarłam sukienkę w górę. Widok mojego nagiego krocza lśniącego wilgocią , z równo przyciętym paseczkiem włosków łonowych sprawił, że Adam oblizał się smakowicie.
- Naprawdę niezła z ciebie sztuka! – przyznał cicho.
Pozbył się szybko spodni i bokserek, a potem wepchnął we mnie swojego nabrzmiałego członka. Byłam naprawdę mokra, wiec przyjęłam go bez problemu całego. Westchnęłam. Krótki spazm targnął moim ciałem.
- Nie bądź zbyt delikatny! – podpowiedziałam mu.
Zacisnął dłoń na mojej lewej piersi, aż syknęłam z bólu, a potem zaczął wbijać się we mnie raz po raz. Coraz gwałtowniej, coraz bardziej zapamiętale.
Zamglonymi podnieceniem oczami dostrzegłam nagą Kaśkę ujeżdżającą niczym szalona Amazonka ogiera, leżącego na podłodze Marka. Jej drobne piersi podrygiwały rytmicznie, a zaciśnięte usta zdradzały jak bardzo była podniecona.
Ja jednak miałam swoją rozkosz, która coraz bardziej odbierała mi jasność myślenia. Bezwolnie poddałam się, gdy Adam ściągnął ze mnie sukienkę i biustonosz, a potem odwrócił plecami do siebie. Niczym zaprogramowana maszyna wyciągnęłam automatycznie ręce, opierając się nimi o drzwi, jednocześnie wypinając najbardziej jak mogłam tyłek.
Adam owi nie trzeba było więcej. Chwycił w dłonie moje piersi i lekko kładąc się na mnie wszedł we mnie aż po same jądra. Jęknęłam, czując potężną dawkę przyjemności. Rokosz zniewalała swoją mocą.
Głośne plaśnięcia, pomieszane z jękami naszej czwórki wypełniły ciszę mieszkania. W końcu poczułam, że mój kochanek wypręża się i gwałtownie wyciąga ze mnie penisa. Ciepły deszcz nasienia zrosił moje plecy i pośladki.
- Jesteś boska! – jęknął mój zadowolony kochanek.
Po chwili skończyli również Marek z Kaśką. Ciało mężczyzny gwałtownym szarpnięciem oznajmiło nadejście spełnienia. Po chwili Kaśka uniosła się i opadła na fotel. Z pomiędzy lekko rozchylonych nóg sączyły się po zgrabnych udach cienkie strużki spermy.

Nasi kochankowie chwilowo wypadli z obiegu. Dopadli stojących na środku salonu foteli i zlegli w nich dysząc ciężko. My jednak z Kaśką wciąż płonęłyśmy żądzą i niespełnieniem, dlatego postanowiłyśmy dalej kontynuować zabawę we dwie, dając facetom czas na zebranie sił. Kaśka położyła się na sofie stojącej naprzeciwko foteli, z nogami rozłożonymi szeroko na boki. Jej szparka lśniła od soków i nasienia. Podeszłam do niej, uzbroiwszy się wcześniej w chusteczki higieniczne i powoli, z namaszczeniem zaczęłam wycierać ją z tych dowodów dopiero co skończonego rżnięcia. Cała pachniała seksem, nabrzmiałe płatki cipki kłuły mój wzrok intensywnym różem.
Dostrzegłam wyraz zaskoczenia, ale przede wszystkim zadowolenia w oczach koleżanki. Z lubością wpatrywała się w pracę mojej dłoni, przygryzając z przejęciem usta. Nasze zabiegi wyraźnie tez zainteresowały obydwu panów, którzy unieśli się bardziej w fotelach, przyglądając się nam z szeroko otwartymi oczami.
Gdy uznałam, że rezultat mich zabiegów jest zadowalający, wymruczałam do Kaśki:
- Twoja kolej!
Nie musiałam dwa razy tego powtarzać. Po chwili leżałam z głową odchyloną do tyłu i przymkniętymi oczami, kontemplując każdy ruch dłoni Kaśki i dotyk delikatnego materiału chustki. Gdy super-sekretarka skończyła wycieranie mojego krocza, klęknęła nade mną z nogami po bokach mojej twarzy i podpierając się rękami. Jej cipka była naprzeciwko mojej twarzy, podczas gdy moja naprzeciwko jej. Prawie jednocześnie zaczęłyśmy się pieścić. Mój język zagłębił się między płatki szparki Kaśki, drażniąc bezlitośnie łechtaczkę. Jakby z daleka dobiegał mnie cichy jęk przyjaciółki, ponieważ sama czułam, że odlatuję, gdy po mojej cipce prześlizgiwał się jej język. Po chwili obie zgodnym chórem pojękiwałyśmy, nie przestając się pieścić.

Nie trwało to zbyt długo, ponieważ gospodarz z kolegą szybko odzyskali wigor, obserwując naszą erotyczną grę.
- Kurwa, Adam one są niesamowite! – usłyszałam głos Piegusa.
Dla Kaśki był to sygnał do zaprzestania naszych igraszek. Obydwie znałyśmy doskonale nasze ciała, nie miałyśmy nic przeciwko wspólnym pieszczotom, traktowałyśmy je jako rodzaj gry, ale to mężczyźnie byli naszymi priorytetami.
Zsunęłyśmy się z sofy i niczym napalone kotki, na czworakach zbliżyłyśmy się do naszych facetów. Rozumiałyśmy się prawie bez słów i tym razem to Marek był moim celem, a Adam Kaśki. Zresztą już w klubie wiedziałam jak wielką ma na niego ochotę.
Nie dało się nie zauważyć, że nasi panowie znów są podnieceni. Ich członki napęczniały i uniosły się lekko, zdradzając gotowość do kontynuowania seksualnych ekscesów.
Klęknęłam między nogami Marka, które raziły bladą bielą skóry i objęłam dłonią jego męskość. Czułam jak krew pulsuje w nim, powodując, że rósł w oczach. Zaczęłam masturbować Marka z zadowoleniem obserwując jak jego ciało reaguje na tą pieszczotę. Wił się w fotelu niczym podrażniony wąż. Z boku niemal to samo działo się z Adamem i Kaśką.
Naciągnęłam skórę na członku, uwalniając sino-czerwony łepek. Zaczęłam przeciągać językiem po całej długości penisa i ssąc żołądź. Marek najwyraźniej odjechał, dysząc ciężko z zadawanej mu pieszczoty. W końcu wsunęłam sobie połowę pęczniejącego członka do ust i zaczęłam go obciągać.
Trwało to trochę, ale była najwyższa pora byśmy i my z Kaśką dostały to co chciałyśmy.

Marek z Adamem ustąpili nam miejsca na fotelach, ale my rozsiadłyśmy się na nich z nogami rozłożonymi na boki tak, że opierały się na oparciach. Dopadli nas niczym niewyżyte drapieżniki. Prawie jednocześnie poczułam sztywnego penisa w sobie i drżące z podniecenia dłonie na piersiach. Marek był zbyt napalony, by pamiętać o delikatności. Ugniatał moje nabrzmiałe grona niemiłosiernie, aż przed oczami wirowały mi kolorowe okręgi. Czułam moc jego żądzy, gdy wbijał się we mnie dziko, aż po same jądra.
Dopiero teraz poczułam, że naprawdę zaczynam tracić świadomość. Szczegóły otaczającego mnie mieszkania rozmazały się, oczy zaszły mi mgła rozkoszy. Czułam potężne dawki szalonej rozkoszy kłębiące się we mnie.
Z boku Kaśka była w takim samym stanie. Żyły na szyi Adama świadczyły, ze traktuje swoją kochankę z taka samą drapieżnością co Marek mnie. Świat wirował, a my razem z nim.
Tym razem zabawa trwała dłużej i była bardziej urozmaicona. Po chwili nasi faceci wykazali się inwencją i zamienili miejscami. Znów poczułam Adama w sobie i było mi wspaniale. Potem to my przejęłyśmy inicjatywę i postanowiłyśmy zmienić pozycję. Klęknęłyśmy przed fotelem, opierając się na nich i wypięłyśmy w górę nasze lśniące od potu zadki. Zaproszenie zostało przyjęte. Poczułam potężne pchnięcie i Adam wbił się we mnie z siłą swojej żądzy. Nogi mi drżały, gdy posuwał mnie bezlitośnie, szarpiąc biodrami jak oszalały. Dopasowałam się do jego rytmu i wspólnie zatraciliśmy się w dzikim tańcu. Ogarnęła mnie całkowita rozkosz, tak olbrzymia, że dopiero po chwili zorientowałam się, kto teraz wbija się od tyłu w moją cipkę. Marek jęczący głucho znów zamienił się z Adamem. To nie mogło trwać już długo. Byłam u kresu, za którym jest już tylko spełnienie i morze rozkoszy. Szarpnęłam biodrami potężnie ostatni raz, znieruchomiałam i z dzikim jękiem poddałam się cudownej mocy orgazmu. JAK WSPANIALE!!! BOSKO!!!
Wtuliłam się w fotel bardziej rozkoszując się tą chwilą, a Marek wciąż był we mnie, ale i on po chwili znieruchomiał we mnie i ciepła fala nasienia wypełniła moje wnętrze. Dysząc ciężko wyszedł w końcu ze mnie i opadł na podłogę tuz obok, zmęczony i spełniony po raz drugi dzisiaj. Gdy opadające emocje zabrały z moich oczy mgłę, spojrzałam w bok i zobaczyłam rozciągniętą na fotelu Kaśkę. Jej włosy, plecy i tyłek pokryte były setkami kropel nasienia. Adam najwyraźniej nie skończył w niej. Tak samo za to zmęczony jak Marek siedział na podłodze oparty o bok fotela.
Wszyscy byliśmy nieźle wymęczeni. Dyszeliśmy i milczeliśmy. Nie mając ochoty na rozmowy. Na cokolwiek. Zresztą co tu było mówić. To było dzika noc, ze świetnym rżnięciem i wszyscy byli zadowoleni. Kaśka uśmiechała się do mnie kącikami ust. Ciekawe co sobie teraz myślała?
- Dzięki – podziękowałam jej bezgłośnie.
Ledwie kiwnęła głową, zmęczona, ale zadowolona.

Adam z Markiem mieli najwyraźniej dość. Po kilku minutach z rozbawieniem zauważyłyśmy, że pochrapują pod nosem. Tymczasem my zdołałyśmy skorzystać z łazienki i uszczuplić stan barku o butelkę markowego wina. Byłyśmy zadowolone i rozbawione przeżywałyśmy na nowo dzisiejszą noc. Faceci nie byli nam już do tego potrzebni, więc nie przerywaliśmy im drzemki, która trwała już całkiem długo. Wymęczyłyśmy ich porządnie. Było dobrze po trzeciej w nocy, gdy obudziliśmy ich, całując na pożegnanie.
- Dzięki za wszystko – rzuciła im na odchodne Kaśka.
- Byliście świetni – dorzuciłam swoje „trzy grosze”.
Adam poderwał się nagi i z nadzieją w oczach zaproponował:
- Dajcie jakieś namiary na siebie!
Dostali tylko po jeszcze jednym pocałunku.
- Wybaczcie, ale ta noc była wyjątkowa, bo jest niepowtarzalna – uśmiechnęła się do nich Kaśka.
- Ale…
- Ciii… taksówka już na nas czeka – zakończyłam dyskusję.

W aucie długo milczałyśmy, każda po swojemu przeżywając po raz kolejny tą przygodę. Dopiero, prawie pod moim mieszkaniem Kaśka przemówiła:
- Już wiesz Moni, że nie tylko Tomek jest jedyny – jej oczy śmiały się do mnie. – Korzystaj z tego, ile możesz!
„Cholera, chyba naprawdę stała się moją przyjaciółką!?” – pomyślałam o niej z sympatią.
- To była naprawdę wspaniała noc – powiedziałam.
- Ja też ci dziękuję – odpowiedziała wesoło.
Gdy taksówka znikała w ciemności nocy, patrzyłam jeszcze za nią chwilę. Kaśka. Pieprzona seksbomba, której wcześniej nienawidziłam, teraz była mi niesamowicie bliska. Nie tylko tym, że uczyniła ze mnie inną Monikę, ale takich przygód jak ta dzisiejszej nocy, nie przeżywa się z pierwszą lepszą osobą. Wspólny szef-kochanek, wspólny seks – nieźle jak na nienawiść. Uśmiechnęłam się do swoich myśli. Pozory czasem mylą, a Kaśka okazała się zupełnie inna niż o niej sądziłam.
Do tego miała rację. Zasypiając ani razu nie pomyślałam o Tomku, o szybkim powrocie do pracy po weekendzie, by znów być koło niego albo najlepiej by on był we mnie. Dalej go uwielbiałam, ale teraz… już inaczej.

C.D.N.
Komentarze (1)
Strony: 1
LongJohnSilve...
08.10.2011 20:14
Wow. To było extra. Chociaż sam jestem bardziej staroświecki to jednak jestem pod wrażeniem.

Podobne opowiadania
OceńOceńOceńOceńOceń
Śr. 3.00 z 2, 3363 wyświetleń
Dodano: 18.05.2012 12:58
Pani Sylwia jest ok. 30-letnią bibliotekarką. Ma krótkie brązowe włosy, niebieskie oczy, soczyste usta jędrne średnie piersi, płaski brzuszek, kształtne poślatki i szczupłe nogi. Jest niska ok. 165 cm. Często o niej fantazjowałem, przy masturbacji. Lubię czytać książki fantasy, więc często ją widuje. Tego dnia była ubrana w ciasne dżinsy, czarną koszulkę na ramiączka. Przyszedłem oddać książki i wypożyczyć nowe. Spytałem, czy nie ma kolejnej części. Odpowiedziała...
OceńOceńOceńOceńOceń
Śr. 3.00 z 4, 4987 wyświetleń
Dodano: 19.05.2012 21:00
Siema. Jestem przeciętnym nastolatkiem. 183 cm wzrostu, ciemne brązowe włosy, brązowe źrenice, lekko zarysowane mięśnie. Jestem na 100% prawiczkiem i nie mam dziewczyny. Mam zato fajną klasę, IIa. W klasie jest 13 dziewczyn z czego tylko 7 wartych uwagi. Wszystko zaczęło się na początku czerwca. Było to rok temu i panował wtedy niezły upał. Jechałem z prawie całą klasą (12 dziewczyn i 14 chłopaków w tym ja) na biwak rowerowy. Braliśmy rowery, najpotrzebniejsze rzeczy...
OceńOceńOceńOceńOceń
Śr. 5.00 z 1, 5933 wyświetleń
Dodano: 11.05.2012 14:50
Cześć ! Mam na imię Kamil i chodzę do technikum . Chciałem opowiedzieć wam prawdziwą historię która wydarzyła się 3 tygodnie temu . Na początek jeszcze się opiszę : jestem 17-nastoletnim blondynem z niebieskimi oczami , rozbudowaną sylwetką , 182cm wzrostu. Jak już wcześniej wspominałem chodzę do technikum a dokładnie do pierwszej klasy . Ze względu na rodzaj szkoły jaką wybrałem nie ma tam wiele dziewczyn i na dodatek jeszcze ładnych . Jedynie w 3 e jest ich kilka . Do...