To, co tu opiszę wydarzyło się gdy miałem 22 lata i byłem początkującym barmanem. Kierowniczką baru, w którym pracowałem, była Karolina- piękna wysoka blondynka o cudownych nogach i żywym spojrzeniu. Z nią też związane jest tytułowe uzależnienie.
Praca w barze była interesująca, poznawało się wielu ciekawych ludzi, ale i tak najwięcej dawało mi widzenie mojej kierowniczki i rozmawianie z nią. To nie były typowe chłodne relacje szef- pracownik. Karolina potrafiła z każdym znaleźć wspólny język i dogadać się wykorzystując swój seksapil . Za każdym razem, gdy słyszałem stukot jej obcasów, gdy wchodziła do nas za bar, czułem silne podniecenie, tak jak zresztą większość z męskiej populacji pracowników lokalu. To ona rządziła i to się czuło. Była przeciwieństwem stereotypu szefa- nadętego i trzymającego wszystkich na dystans. Wesoła i nieco roztrzepana, umiała jednak okręcić sobie facetów wokół małego palca. Dosłownie. Pamiętam, jak raz siedząc z nami za barem powiedziała bez zażenowania ochroniarzowi - facetowi po 40.- żeby przyniósł z zaplecza jej buty wyjściowe.
Mnie też umiała sobie okręcić wokół palca, zwłaszcza, że byłem niższy od niej, a gdy była na obcasach to już w ogóle.
Byłem najniższy z facetów, którzy tam pracowali, co z łatwością zauważała, bo kiedyś na zapleczu powiedziała mi, że ciekawe czy bez butów też jest ode mnie wyższa. Zdjęła je, stanęła przy mnie i rzeczywiście tak było. Powiedziała, że ma 170 cm wzrostu, ja miałem tylko 165 cm. Wtedy też po raz pierwszy zobaczyłem jej cudne stopy, o których odtąd nie przestawałem marzyć. Jasne, czyste, piękne. Na obcasach prezentowały się chyba jeszcze seksowniej.
Pewnego ciepłego majowego przedpołudnia powiedziała, że musi jechać do supermarketu po jakieś rzeczy. Spytała, czy nie mógłbym jej podwieźć. Domyślałem się, jakiej odpowiedzi się spodziewa. Oczywiście przytaknąłem. Uśmiechnęła się i powiedziała, że za 10 minut możemy jechać. Gdy już wyszliśmy z baru, uderzyło nas piękne słońce, które świeciło nam prosto w oczy. Karolina założyła okulary przeciwsłoneczne i powiedziała uśmiechając się w niebo, że jest piękna pogoda. Przytaknąłem. Spojrzałem na nią. Miała na sobie bluzkę pięknie odsłaniającą jej ramiona, obcisłe czarne dżinsy i sandałki na wysokich obcasach. Jednym słowem- laska, o jakiej marzą faceci, a z którą ja szedłem teraz do samochodu. Co ja z nią robię?-myślałem sobie. Gdy doszliśmy do mojego starego seicento, parsknęła śmiechem.
- I ty tym jeździsz?- spytała.
Zczerwieniałem. Rzeczywiście taka laska nie pasowała zupełnie do takiego samochodu. Ona sama jeżdżąc Toyotą Avensis też przyzwyczaiła się do innych standardów.
Obeszła moje autko i wkładając końcówkę okularów do ust, powiedział cichym głosem:
- OK. Ostatecznie jak to się nie rozleci możemy jechać.
Po wejściu do środka założyła z powrotem okulary. Zanim ruszyliśmy, spytała czy mam tu jakiś odtwarzacz do muzyki.
Miałem tylko stare, trzeszczące radio. Gdy je włączyłem znowu parsknęła śmiechem.
- Słuchasz czegoś takiego?- spytała patrząc mi w oczy. Ja jednak nie widziałem jej oczu, a jedynie piękne pełne rozbawione usta. Jadąc powiedziała, że nie mam tu zbyt wielu atrakcji. Widocznie więc postanowiła mi je zapewnić, bo po kilkunastu minutach cichej jazdy zaczęła powoli rozpinać guziczki od swoich spodni. Po chwili włożyła tam dłoń i zaczęła delikatnie pocierać. Myślałem, że zwariuję. Po chwili jednak wyjęła dłoń i skierowała się w moją stronę. Położyła dłoń na moim kroczu, dotknęła przyrodzenia, które już widocznie stwardniało i delikatnie pomasowała.
- Widzę, że reagujesz prawidłowo- powiedziała cicho z lekkim już tylko uśmiechem.
Gdy stanęliśmy na światłach zbliżyła się do mnie i głośno cmoknęła mnie w policzek. Gdy kierowca sąsiedniego auta spojrzał w naszą stronę, ona powtórzyła pocałunek.
- Co ty robisz? spytałem zmieszany. Nic nie odpowiedziała. Usiadła tylko na swoim siedzeniu i głęboko westchnęła.
- Co ja robię, no właśnie, co ja takiego robię?- spytała retorycznie.
Na kolejnych światłach położyła mi nogi na kolana i powiedziała, żebym jej zdjął buty. Byłem już na tyle otumaniony, że zrobiłem to bez wahania. Podkurczyła nogi na swoim siedzeniu i zaczęła znowu narzekać na moje radio.
Gdy jechaliśmy już za miastem oparła się o swoje drzwi. W pewnym momencie podniosła nogę i powiedziała, żebym jej całował stopę. Myśłałem, że śnię. Ona jednak powtórzyła:
-Całuj mi stopę, nie rozumiesz?
Nieśmiało ją cmoknąłem. Zaczęła głaskać nią po moim policzku. Znowu zbliżyła ją do moich ust i kazał całować.
Teraz już robiłem to śmielej. Po chwili powiedziała, żebym otworzył usta i wsadziła mi duży palec stopy.
-Możesz go np.ssać, cokolwiek- powiedziała śmiejąc się- wykaż trochę inwencji. Jako że nie wyjmowała go z moich ust, zacząłem go ssać, co bardzo jej się spodobało. Potem jeszcze przez jakiś czas całowałem jej palce u obu stóp, które kolejno mi podawała.
Gdy dojechaliśmy na miejsce wysiadła pierwsza i powiedziała, żebym pokazał jej to moje radio. Wziąwszy je położyła je sobie na ramieniu i zaczęła udawać, że coś tam tańczy. Poszła z nim dalej do kontenera i wyrzuciła.
- Co ty zrobiłaś?- powiedziałem głośno, ale bez protestu, bo nie potrafiłem już się jej przeciwstawić.
- Pozbyłam się tego twojego żęcha- powiedziała uśmiechając się do mnie.
Poszliśmy na tył sklepu. Rozpięła mi tam rozporek i zobaczyła dużą plamę na majtkach.
- Ło- powiedziała- tak na ciebie podziałałam?
Spuściłem się podczas całowania jej stóp.
- Stopy to twój fetysz?- spytała, gdy szliśmy do sklepu.
-Tak- przyznałem.
- Nie wiedziałam, ale dobrze trafiłam- powiedziała uśmiechając się do mnie.- Generalnie wielu facetów to lubi.
Tak doszliśmy do marketu. Z racji wczesnych godzin nie było tam wielkiego ruchu. Po wejściu powiedziała, żebym szedł za nią i patrzył się na jej tyłek.
Robiłem posłusznie, to co mi mówiła, zwłaszcza, że tyłek miała świetny. Chodziliśmy między alejkami a ona na coś patrzyła. W pewnej odludnej alejce powiedziała, żebym robił to, co robiłem jej w czasie jazdy.
Kompletnie mnie zatkało, ona jednak wskazała palcem na swoje stopy. Uklęknąłem i zacząłem je całować. Trwało to chwilę, po czym powiedziała mi szybko, żebym wstał. Ktoś się zbliżał. Zaczęliśmy dalej chodzić między alejkami. W jednej z kolejnych przystanęła. Na końcu alejki stała jakaś starsza pani. Karolina postawiła nogę na półce i kazała mi całować stopę.
- Stara się nie domyśli- powiedziała szeptem. Rzeczywiście wyglądało to, jakbym szukał czegoś na tej półce, podczas gdy tak naprawdę robiłem swoje.
Gdy zbliżaliśmy się w stronę wyjścia, spytałem co tak naprawdę chciała kupić.
- Nic- powiedziała patrząc mi prosto w oczy. - A zresztą, może wezmę te gumy miętowe. Zapłacisz?- spytała słodko się uśmiechając. Zapłaciłem.
Okazało się, że mieszka tu niedaleko i że tak naprawdę podwiozłem ją do domu, sam zaś musiałem wrócić do pracy.rn- Pa- powiedziała żując gumę, której miętowy smak roznosił się w powietrzu.
05.04.2012 22:17